W pierwszej klasie gimnazjum dostałam pierwszy okres. Przez prawie całe trzy lata tej szkoły, panicznie bałam (wstydziłam?) się kupować podpaski. Jako biedna, zakompleksiona i nieśmiała nastolatka, wierzyłam, że wszystko co związane z seksem, intymnością i cielesnością to wstyd, tabu i obrzydliwość - więc szyłam sobie ze skrawków materiałów podpaski, które wypychałam watą i papierem, czasem używałam zwiniętych w rulon płatków kosmetycznych jako tamponów. Męka.
Właśnie dlatego, edukacja seksualna jest potrzebna!
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja dostałam 1 miesiączki w wieku 9 lat, a mama skapnęła się dopiero po roku. Przez cały ten czasów myślała, że raz w miesiącu wrzucam w sklepie podpaski do koszyka, żeby poczuć się doroślej ;)
Rozumiem, że 9 lat to trochę wcześnie, ale przez rok? Za pierwszym razem ok (choć i tak uważam, że powinna z Tobą porozmawiać), ale przy drugim czy trzecim razie nawet bez pytania o to wydaje się dość oczywiste dlaczego to robisz.
Nie zazdroszczę...
Ale niektórzy rodzice dalej twierdzą, że 10 letnie dziecko nic nie musi wiedzieć o dojrzewaniu i rozmnażaniu. ;p
Też dostałam pierwszej w tym samym wieku, łączę się w bólu. O ile moja mama zorientowała się od razu, to miałam duży problem z toaletami w szkole- klasy 1-3 miały osobne skrzydło, nie łączyły się z klasami starszymi. I w tych łazienkach dla 1-3 nie było koszy w tych boksach-toaletach. No a jak to tak wynieść do dużego kosza w łazience, przy znajomych? I potem trauma do końca 3 klasy :/
a moim zdaniem to urocze, że mama pozwalała swojej córce "czuć sie doroślej". Wiem, że w sumie okazało się, że serio potrzebujesz podpasek, ale i tak :D co prawda troche dziwne, ze nie zorientowala się przez cały ROK, w koncu miałas 9 lat...
Gdzie wtedy byli twoi rodzice? Jak można nie porozmawiać na temat okresu z córką? Jeszcze syna jestem w stanie jakoś zrozumieć, ale coś takiego?
Może nie ma mamy a z tatą się wstydziłam. Ale chociaż by nawet to od czego są nauczyciele przecież w gnwzjum jest wdż
Rozumiem, że ona się wstydziła, ale ojciec to dorosły facet i powinien z nią porozmawiać. A jak sam nie chciał lub nie miał wiedzy to mógł poprosić swoją matkę, teściową, siostrę, siostrę żony, czy żonę brata. Mnóstwo opcji.
Ze mną mama rozmawiała, wyjaśniała, a i tak wystarczyły jedne wakacje podczas których nie mogłam pływać, reakcja okolicznych dzieciaków... I wstyd był niestety aż do liceum,
W sumie ze mną nikt nie rozmawiał na temat okresu. To temat tabu. Podpaski byly zawsze schowne i zakamuflowane zeby nikt przypadkiem nie zobaczył ich, a slowo okres (z ust mojej matki słyszałam je moze 3 razy) bylo wymawiane niemo ruszajac tylko ustami. Komedia życia. Bardzo możliwe ze autorka miala tak albo i gorzej. Plus jeszcze charakter autorki i mamy takie kwiatki.
U mnie też się o tym nie rozmawiało. Dopóki sama nie dostałam okresu, nigdy w życiu nie usłyszałam o nim od mamy. Miałam wiedzę z wdż w szkole, czy choćby te jej szczątki z przyrody, więc byłam wystarczająco uświadomiona. O pierwszym okresie nic nie mówiłam, bo to było dosłownie kilka kropel. Za to nigdy nie zapomnę, jak mama znalazła ubrudzone majtki w koszu na pranie. Wzięła mnie na rozmowę pt. "dlaczego nic nie powiedziałaś?!" i w kółko zadawała to jedno pytanie z mieszaniną oskarżenia, współczucia i żalu. Niczego mi nie wytłumaczyła. A jakiekolwiek wspomnienie o bólu brzucha było komentowane w znienawidzony przeze mnie sposób: "co, ciocia przyjechała?". Zawstydzało mnie to durnowate określenie i współczujący ton mamy. Tym sposobem o okresie ze mną nie rozmawiano, mama nigdy nie bierze pod uwagę, że mogę się źle czuć właśnie z tego powodu, tematy dojrzewania są omijane tak szerokim łukiem jak tylko się da. Nawet mój młodszy brat wyczuł tabu i to do mnie przyszedł z pytaniem "co to są prezerwatywy". Bo do tej pory słowo "seks" przy nas nie padło, a kiedy wychodziłam na ognisko z chłopakiem, mama ostrzegała mnie, żeby "nie zrobić nic... takiego". Wymieniłam wszystkie używki, na co usłyszałam tylko pytanie, co jeszcze zostało. Ja rozumiem, babcią nie chce zostać, ale sama mam już 18 lat, a to był pierwszy raz, kiedy z wielkim wstydem wypowiedziała do mnie coś nawiązującego do współżycia. Także różnie to z matkami bywa.
Ruta, też tak miałam :)
Moja mama też że mną nie gadała o okresie, ale przynajmniej dała mi książkę na ten temat. Więc da się, nawet jak bardzo nie chce się o tym rozmawiać.
Ja jakoś normalnie (chociaż też tak dziwnie mi było)powiedziałam o tym tacie bo mama zmarła jak miałam 7 lat
Ja nie pamiętam żeby mi ktokolwiek robił "poważną pogadankę o okresie" czy coś w tym stylu. To się po prostu wiedziało.
Na lekcji wdż w 1 gim. Mówili o tym co i jak.
W stanie wojennym jako podpasek babska część mojej rodziny i znajome używały starych jedwabnych halek. Po użyciu prało się w zimnej wodzie, tak więc były wielokrotnego użytku.
Natomiast jako ciekawostkę podam, że zanim wynaleziono podpaski jednorazowe używana była powszechnie lignina, a jeszcze wcześniej woreczki z lnu wypełnione wełną, przywiązywane troczkami do sznurka w pasie. Oczywiście prało się je na tarze.
Teraz też są podpaski wielorazowe, no i kubeczki menstruacyjne.
W latach 70 kiedy podpaski nie były wszędzie dostępne w Polsce, wiele kobiet używało waty
Wszystkich rodziców, którzy wstydzą się rozmawiać z dziećmi o okresach, polucjach, seksie i wszystkich innych intymnych sprawach chętnie bym wysłała do przedszkola. Tam by pewnie odnaleźli kogoś na swoim poziomie mentalnym.
Jest potrzebna, ale rzetelnej edukacjiu seksualnej niestety jeszcze długo nie będzie. To powinna być podstawa i oczywistość, a nadal z takich rzeczy robi się tabu. Na szczęście jest sporo pewnych źródeł jakby coś to polecam kanał Pink Candy, gazetę G'rls Room, no i oczywiście grupę Ponton - mają taki telefon zaufania, można zadzwonić i zapytać się o wszystko, organizują też 'warsztaty'.
Gorzej jeżeli ktoś w internecie trafi właśnie na błędne informacje i jeszcze w nie uwierzy.
Edukacja seksulana powinna być już w szkołach od lat, a niestety nic się w tym temacie nie zmienia.
Właśnie teraz tak czytam, bo nic o tym nie wiedziałam, ale to jest po prostu straszne. Plus tylko taki, że i tak praktycznie nikt na te zajęcia nie chodzi... Cofamy się do średniowiecza powoli.
Te zajęcia były fatalne a teraz będą jeszcze gorsze. Jedyny plus, że mało kto na to chodzi.
Jest to straszne, bo gdyby edukacja seksualna była rzetelna i byłaby wprowadzona odpowiednio wcześnie to nasze społeczeństwo mogłoby być bardzo świadome i można byłoby uniknąć wielu przykrych i bolesnych sytuacji/tragedii.
Czy mógłby mi ktoś powiedzieć co konkretnie zmienia się w tym roku? Niestety nie mogłam nic znaleźć na temat zmian w treściach omawianych na WDŻ.
DeathFairy Dziękuję bardzo. ;) To jest straszne jak cofamy się do średniowiecza, miejmy nadzieję, że będzie choć mała część nastolatków, która dowie się wszystkiego na własną rękę, z odpowiednich źródeł.
Boże... to jest straszne, co dzieje się w tym kraju. Wszystko ułożone pod kościół i katoli. A potem się dziwią, że wśród młodych ludzi panuje brak wiedzy i że nieplanowanych dzieci coraz więcej.
To po prostu chore. Nadzieja w tym, że nikt nie będzie na to chodzić i, że będą mieć jakieś własne rzetelne źródła...Przerażające.
U mnie nawet z książek ani żadnych materiałów edukacyjnych nie korzystano, po prostu robiono drugą godzinę wychowawczą lub rozmawiało się o uczuciach
Moja mama rozmawiała ze mną na te tematy ale przez wiele lat nie byłam w stanie pójść sama do sklepu po podpaski i prosiłam ją bo za to rodzice moich kolegów nie tłumaczyli, że to normalna biologiczna sprawa. Jak koledzy zauważyli w moim koszyku takowe podpaski zaczynało się wyśmiewanie w sklepie, pokazywanie palcem, zadawanie głupich pytań. Kupienie podpasek w małej mieścinie to też męka... :(
Tata kiedyś nam opowiadał, że jakaś dziewczyna od nich ze szkoły, jak dostała pierwszy okres to poszła się utopić. Ktoś ją przyuważył nad rzeką i powstrzymał, potem jakoś się przyznała z wielkimi oporami o co chodzi, ale musieli to z niej niemal wołami wyciągać. Tak bardzo się wstydziła i nie wiedziała co się z nią dzieje, że wolała się zabić.
To było w latach 50-tych, na wsi. Nie było internetu, w szkole nikt o tym nie mówił, nie było nawet książek w których jasno by opisano co i jak. Dziwi mnie strasznie, że teraz, ponad pół wieku później nie jesteśmy wiele do przodu. Nie ma sensownej edukacji w szkołach, rodzice nie rozmawiają ze swoimi dziećmi, wśród młodzieży krążą jakieś mity dot.antykoncepcji itd. PORAŻKA po całości.
Moja mamuska też ze mną nie rozmawiała i niczym. Okres dostałam w wieku 12 lat. Zauważyłam krew gdy siedzialam na sedesie. Gdy jej powiedziałam stwierdziła , ze sciemniam . Na szczęście miałam normalną nauczyielke od wdż która nas uświadomiła i mówiła żeby przyjść jeśli zabraknie podpaski w szkole. Natomiast jeśli chodzi o seks też był to temat tabu. Mama zaczęła ze mną rozmawiać gdy dowiedziała się ze sypiam z ówczesnym chłopakiem a miałam 21 lat. Także ten. Dla mnie to jest chore żeby nie rozmawiać z dziećmi i takich sprawach , przecież to podstawy. Obowiązkowa edukacja seksualna jest obowiązkowa.
Jak ja się wstydziłam kupić , podpaski , a mama akurat.nie mogła to wysyłałam młodszego brata:)
Ja dostałam pierwszej miesiączki w wieku 11 lat i myślałam, że się gdzieś uderzyłam dlatego leci krew.