#owQZa

Mam żal do rodziców.
Kochają mnie, dbają o mnie, traktują mnie na równi z dwójką rodzeństwa. Pozwalają mi na wiele rzeczy, których inne osoby w moim wieku nie mogą (decydowanie o wyglądzie, kieszonkowe, wybór szkoły, wybór religii i poglądów), są tolerancyjni.
Jest jedna rzecz. Jedna rzecz, która doprowadza mnie do szału, przez co nie jestem w stanie kochać i odwdzięczać się rodzicom za miłość.
Jest to kontrola nad całym moim życiem.

Dostajesz kieszonkowe? Musimy wiedzieć, na co je wydajesz! To nie jest zwykłe martwienie się o to, na co idą ciężko zarobione pieniądze, to jest robienie afery, jak zginie jakiś rachunek za batonika i oni go nie zobaczą.
Jak po raz pierwszy poszłam spędzić sylwestra z najlepszą przyjaciółką (w sumie to tylko dlatego, że mama sama zaproponowała) i planowałyśmy w sumie całą noc przesiedzieć na rozmowach i graniu na konsoli, to rodzice co godzinę dzwonili, żeby sprawdzić, czy się nie upiłam.
Mimo że ja gardzę alkoholem, zwłaszcza u nieletnich. A oni o tym wiedzą.
Jak chodzę do szkoły, to oni muszą znać plan lekcji, godziny, o których kończę i czas, jaki zajmuje mi powrót do domu. Jeśli się spóźnię chociaż 5 minut, to wyrzuty robią mi przez miesiąc.
Kolejną rzeczą jest kontrolowanie elektroniki. Obserwowanie mojej aktywności na portalach społecznościowych, aplikacje kontrolujące urządzenia, bardzo ścisłe godziny, w których mogę korzystać z komputera i telefonu.

Doprowadza mnie to do szału. Przez nich mam paranoję, że ktoś cały czas obserwuje i ocenia każde moje działanie. Przez to każda rzecz, którą robię, jest mi dodatkowo utrudniana przez wszelkie czynności, żeby ukryć swoje działania.

Nie mam zbyt wiele do ukrycia. Jestem zwykłą nastolatką, która głownie w internecie ogląda sztukę innych ludzi, albo czasami sobie gra, pieniądze wydaje na hobby, a z przyjaciółkami rozmawia. Nie robię nic, o co mogli by mieć taki problem z zaufaniem.
Jedynym efektem jest to, że czuję się tym przyduszana. Każda rzecz, którą robię, oni wiedzą. Znają każdy mój sekret, każdą lokalizację w jakiej byłam, każdą stronę internetową, jaką odwiedzam, każdą moją przyjaciółkę.

Boję się odzywać, cokolwiek sobą pokazywać. Jak tylko mogę, korzystam z każdej luki w "obserwacji", by poczuć na chwilę wolność.
Nie dlatego, że mam coś do ukrycia. Robię to dlatego, żeby przestać czuć się obserwowaną.

Teraz siedzę na wycieczce szkolnej, na fałszywym koncie z drugiego konta na urządzeniu (telefon ma opcję kilku użytkowników) i piszę to wyznanie. Modląc się, by moi rodzice nie odkryli kolejnego sposobu na kontrolę dziecka.
PrzezSamoH Odpowiedz

Pogadaj z rodzicami o kredycie zaufania. Ograniczają Cię dla ochrony i musisz im pokazać, że nie potrzebujesz aż takiego prowadzenia za rękę. Godziny powrotów do domu to dla mnie nic dziwnego, tak samo jak znajomość Twoich przyjaciółek. Reszta to wariactwo.

dylanula

Co do godzin powrotu, to jednak przesada, jeśli oczywiście nic nie zostało podkoloryzowane. Sama jak kończę lekcje, różnie wracam do domu, bo czasem trzeba podejść do jakiegoś nauczyciela, a to szatni nie otworzą przed dzwonkiem i trzeba czekać, a to zamienię z kimś kilka zdań więcej niż zwykle i trzeba jechać tym późniejszym o 10 minut tramwajem (nie mówiąc już o samym spóźnianiu się komunikacji miejskiej). Dlatego uważam, że awantury o pięciominutowe spóźnienia są śmieszne.

PrzezSamoH

Poważnie to nie uwierzę, że to są spóżnienia 5, 10 minut, bo żaden człowiek nie wpadłby na coś tak durnego. Wystarczą korki, autobus, który uciekł, czy właśnie jakieś szkolne sprawy. Autorka jest zapewne już przeczulona przy takiej ilości kontroli nad sobą.

Lithium4

Ja w gimnazjum/liceum często po szkole chodziłam z koleżanką do sklepu. Często dla samego towarzystwa, by porozmawiać ze sobą. Do domu ze szkoły miałam niecałe 10 minut, ale nigdy nie martwiłam się by szybko po zajęciach iść do domu. Mama wiedziała o której kończę i ufała mi. Więc moim zdaniem dłuższe niż 5/10 minut spóźnienie też nie oznacza że rodzice muszą robić o to awanturę. Oczywiście wszystko z umiarem. Godzinne spóźnienie to już trochę za dużo. Moim zdaniem rodzic musi znać swoje dziecko. Wiedzieć jakie ma zwyczaje, co robi po zajęciach, czy od razu wraca do domu czy może lubi rozmawiać po zajęciach ze znajomymi. Tylko, że ta wiedza nie powinna wynikać z kontroli nad dzieckiem. Moim zdaniem taka sytuacja jak w wyznaniu wynika z braku zaufania.

Fredrica Odpowiedz

Matko kochana, na zostanie rodzicem to powinny być jakieś kursy. Same skrajności, albo nic nie widzą, albo widzą, czego nie ma, albo upierdalają własne dzieci na starcie...

muguetx

W Krakowie istnieje kurs na wychowanie ;) także kursy istnieją. Tylko rodzice o tym nie myślą, żeby się dowiedzieć, jak wychować swoje dzieci....

Narzedzie Odpowiedz

Też tak miałam. Nawet jak zaczęłam zarabiać to i tak była kontrola nad finansami. Skończyło się prawie jak się z domu wyprowadziłam, chociaż moja mama jak przyjdzie potrafi mi po szafkach grzebać czy "mam porządek".. idąc przez ulicę miałam wrażenie że za mną jedzie... Czasami nadal tak mam, mimo ze mieszkam 30 km od domu w dużym mieście...

Rillianne Odpowiedz

Nie wiem ile masz lat, ale znajomość planu lekcji dziecka i obliczenie na tej podstawie kiedy mniej/więcej powinno wrócić do domu wydaje mi się całkowicie normalne. Gdybyś zasłabła na ulicy, gdyby Cię pobito do nieprzytomności albo porwano (no okej, to bardzo ekstremalny przypadek) to taki "doinformowany" rodzic może odpowiednio wcześnie zareagować. Ale fakt, robienie awantury o 5 minut to przesada. Sprawdzanie co dziecko robi w internecie też jest dość odpowiedzialne ze strony rodziców, tak samo jak dbanie, żeby nie spędzało zbyt wiele czasu przy kompie/telefonie. Nie piszesz nic jaki "wymiar" ma ta "kontrola elektroniki", więc ciężko coś więcej powiedzieć na ten temat, ale założenie jest jak najbardziej dobre. Znajomość znajomych dziecka też jest ważna, gdyby coś się stało to wiedzą gdzie można Cię szukać itd. Reszta faktycznie szaleństwo. Nie widzę za bardzo innej opcji, musisz po prostu z rodzicami porozmawiać. Znaleźć argumenty, które do niech trafią albo się uprzeć i liczyć, że dla świętego spokoju trochę Ci odpuszczą... Nie kombinowałabym za bardzo z tym szukaniem "luk w obserwacji", bo jeśli to wyjdzie na jaw to własnoręcznie dasz im powód, żeby kontrolowali Cię jeszcze bardziej.

niebieskieokulary

Zakladam, że jeśli już wybrała szkołę to może być w liceum. Mi na przykład zdąża się po szkole pójść na pizzę ze znajomymi czy po prostu nie zdążyć na autobus i gdybym miała za to awantury to serio bym się źle czuła.

PrzezSamoH

niebieskieokulary - drobne opóżnienie chyba każdy normalny rodzic zrozumie, ale jakbym nie wysłała rodzicom smsa, że po szkole nie wracam prostu do domu to byliby wkurzeni. I słusznie.

ananas1ek

To trochę magia bo u mnie w domu były godziny na lodówce jak kończę plus około 30 minut na powrót. Zawsze wracałam z przesiadką więc Bylo szybciej ale i tak zawsze były kosmiczne korki więc mój rekord to była godzina :) nikt nic nie powiedział jak zadzwoniłam 55minut po skończonych lekcjach z prośbą o kakao :) zima w mieście...

smutnyendriu Odpowiedz

Rozmowa z rodzicami nie ma sensu, bo przecież są ~2x starsi, wszystko wiedzą lepiej i dziecko nie będzie przecież uczyć ich jak mają je wychowywać. W każdej szkole powinien być pedagog i od niego należałoby zacząć. Bunt w postaci np ucieczki odradzam, bo klatka się tylko zacieśni. Twoi starzy mają zakute łby i dopóki ktoś na ich poziomie im tego nie wyłoży, nic się nie zmieni.

Misiapusia Odpowiedz

Podziękuj rodzicom. Nauczyli Cię kombinować.

Luna2 Odpowiedz

Albo skrajność albo totalne olewanie... Witamy w XXI w.

czlowiekkrzeslo Odpowiedz

Twoje rodzeństwo tez jest tak kontrolowane?

overreacting Odpowiedz

Cholernie ci współczuję. Gdyby to zachowanie zaczęło stosunkowo niedawno albo po prostu nie było tak silnie rozwinięte poleciłbym sposób z wyznania #FBVSZ, ale obawiam się, że twoi rodzice prędzej zrobiliby ci awanturę stulecia niż zawstydzili się swoim postępowaniem

HoustonNaZadupiu Odpowiedz

Jesli traktuja Cie na rowni z reszta rodzenstwa, i rodzenstwu zachowanie rodzicow nie przeszkadza, to moze jednak troche wyolbrzymiasz? Mysle, ze warto usiasc cala rodzina i po prostu przedyskutowac sytuacje.

U mnie bylo tak, ze bylam kontrolowana jako nastolatka, natomiast moja 10 lat mlodsza siostra miala totalny luz, gdy byla w moim wieku. Bylam pierwszym dzieckiem i teraz wiem, ze pewne zachowania rodzicow wynikaly z troski o mnie. Natomiast na mlodsza siostre mieli juz pozniej wywalone, bo stwierdzili, ze nie ma sensu sie az tak przejmowac;)

dylanula

Skąd wniosek, że rodzeństwu to nie przeszkadza? XD

Zobacz więcej komentarzy (10)
Dodaj anonimowe wyznanie