#p8U6B
W nocy, kiedy jej koleżanki już zasnęły, przyszła nam ochota na nieprzyzwoite rzeczy. Czułem się jakoś nieswojo, w końcu nie byliśmy sami. Zaproponowałem więc, żebyśmy poszli do łazienki, a ona mówi: "Nie ma problemu, już się przyzwyczaiły!". Aaa... Że co, kur*a?! Trzeba było widzieć przerażenie na jej twarzy, po tym co powiedziała.
Nie zasnęliśmy już, całą noc płakała. Nad ranem zebrałem się i wróciłem do domu...
Jako współlokatorka stwierdzamm, że do czegoś takiego się nie da przyzwyczaić. Każde mizianie pary w zasięgu wzroku czy słuchu powoduje w najlepszym przypadku dyskomfort psychiczny, w najgorszym obrzydzenie, tak, że ma się ochotę rzucać talerzami. Dziwię się, że parom nie przeszkadza obcałowywanie się w obecności innych (zaczynając od miejsc publicznych, jak np. sam środek wypchanego po brzegi tramwaju, a kończąc na wspólnie dzielonej przestrzeni prywatnej), nie mówiąc już o odsłanianiu przy innych nagości. Przecież to mają być chwile dzielone w dwójkę... Jak można chcieć odsłaniać ciało ukochanej osoby przy innych? Samo takie zachowanie świadczy o braku szacunku do niej. Już nie wspominając o fakcie, że jest to zupełna zniewaga osób trzecich, którzy też mają uczucia i to wcale nie zazdrości, ale totalnego lekceważenia. Dla osób szanujących siebie to obraza.
Wciąż istnieją osoby, którym to przeszkadza. Które szanują siebie. Więc wymagają też szacunku od innych. A jak go nie znajdują, to czują się upokarzane. Zupełnie normalna zależność. Tak, jakby ktoś splunął komuś w twarz. Nie można mówić, że wszyscy są tacy sami, bo każdy jest zupełnie inny.
Rewolucja seksualna jest faktem, jednak to nie znaczy, że każdy się jej poddaje.
Ja jestem naturystą i nagie ciała mnie nie brzydzą. I nieważne, czy nagą osobą jest młody, czy stary, to ludzkie ciało. Tylko, że ja nagości nie sprowadzam od razu do seksu. Więc pewnie większość z Was mnie nie zrozumie.
nie ma co płakać nad tym, że jest się zwykłą szmatą :)
U niektórych słabo z wiernością :(
Tyle szmat na świecie, a podłogi wciąż brudne. ?
yyy.. fajna dziewczyna
W pokoju na koloniach miałam koleżankę, która zapraszała do naszego pokoju chłopaka, którego dopiero co poznała. Mówiłyśmy jej, że nie chcemy, żeby on przychodził, ale "co on nam tu przeszkadza".... No więc w nocy budziły mnie odgłosy lizania i jęki dochodzące z łóżka koleżanki. Do tego nie da zię przezwyczaić. ;(
Że też na to nie wpadłam ;D
Mogła się tłumaczyć że po prostu obie mają chłopaków i oni wpadają na noc. Choć dobrze ze wiesz ze do stałego związku dziewczyna się nie nadaje .
Hahahaha najlepiej!
:( biedna...
Ty tak serio? Czy autorkekta namieszala?
Ona na serio.... szmaty sobie współczują nawzajem jak któraś zostanie przyłapana na kłamstwie i traci "frajera"...