#pbLvm

Ostatnio miałam ciężki okres w życiu, przez co bardzo przytyłam. Jednak zanim zdążyłam sobie to dostatecznie uświadomić, mój mózg przyjął jakiś system obronny i postawił na wyparcie. Jako, że była zima to nosiłam częściej bluzy, ciepłe, niezbyt obcisłe (kiedyś) spodnie, zadowolona, że nadal się w nie mieszczę. 

Pół roku temu urodziła mi się siostrzenica i termin chrztu przypadł na około miesiąc temu. Zostałam matką chrzestną, przyjęcie odbywało się w eleganckiej restauracji, więc należało się odpowiednio ubrać. Wcisnęłam się w obcisłe spodnie, jakąś tunikę i cała zadowolona ruszyłam z mężem i córką do kościoła. 

Końcówka mszy, nastał moment powstania, a moja córa woła "Mamo weź mnie na ręce". Niewiele myśląc, odwróciłam się tyłem do księdza, energicznie schyliłam po małą i w tym właśnie momencie oczom wszystkich zgromadzonych na ołtarzu, ukazały się moje gigantyczne pośladki, wyglądające spod pękniętych spodni. Szybko usiadłam i zauważyłam wielkie zniesmaczenie na twarzy księdza. Z kościoła wychodziłam z torebką zakrywającą mój tył. 

Jadąc do domu po drugą parę spodni, uświadomiłam sobie, że się zwyczajnie spasłam.
Ilka24 Odpowiedz

Biedna <3

Dodaj anonimowe wyznanie