#prdoz
Już od szkoły podstawowej depresja zaczęła gościć w moim życiu, a pod koniec szóstej klasy miałem swoją pierwszą próbę - nie będę pisał jak, dlaczego i po co, bo nie jest to istotne w tej historii. Oczywiście trafiłem do szpitala, rozpocząłem terapię i żyłem dalej. Dokładnie trzy lata później (3 klasa gimnazjum) - historia się powtarza.
Tylko tym razem prawie mi się "udało" (gdy zostałem znaleziony nieprzytomny, miałem ledwo wyczuwalny puls, a na domiar złego karetka, która po mnie przyjechała - miała wypadek w drodze do szpitala. Lekarze byli pod wrażeniem, że ciało się nie poddało tyle czasu).
Pamiętam jak obudziłem się następnego dnia w szpitalnym łóżku i szczerze pomyślałem "do trzech razy sztuka". Leżałem sam w pustym pokoju, obmyślając co tym razem nie wyszło, co można poprawić, by mieć pewność, że następny będzie już ostatni.
Wszystko się zmieniło, gdy zobaczyłem pierwszy raz od przebudzenia moich rodziców. Z ich twarzy wyczytałem, że zraniłem ich bardziej niż ktokolwiek inny byłby w stanie.
Teraz mam 25 lat i po dziś dzień jest mi wstyd za to co zrobiłem, za to jaką krzywdę wyrządziłem swoim bliskim. Zawsze gdy depresja znów zaczyna mieszać w moim umyśle, przypominają mi się obrazy z tego dnia, nawet jakbym chciał - nie umiałbym tego powtórzyć.
Żyjemy nie tylko dla siebie.
Cieszę się, bo czasem najtrudniejsza rzeczą w życiu jest znaleźć motywacje :-) powodzenia
Dobrze, że Ci się udało, dla większości osób planujących samobójstwo argument z rodziną nie ma znaczenia, tak cierpią i fatalnie sie czuja, ze niewiele ma znaczenie
Co innego gdy ktoś mówi "Zranisz rodziców", a gdy na własne oczy widzi się jak cierpią.
Podczas depresji zazwyczaj są myśli "nikomu nie jestem potrzebny", "nikt sie mną nie interesuje" czy właśnie "Nikt nie zauważy/nie przejmie się gdy umrę". Te przeświadczenia są tak silne, że bez odpowiedniego podejścia samo powiedzenie "Zranisz rodziców" czy coś w ten deseń po osobie z depresją spłyną jak woda po kaczce. Autor sam się przekonał jak jego rodzice cierpieli i bali sie o niego, więc to był dla niego odpowiedni argument by zaprzestać prób, bo wie że ktoś będzie się przejmować i ktoś zauważy.
@Shido, @Hikikomori Macie rację. Właśnie tak to działa. Gdyby taki argument działał to cz ludzie chcieliby odbierać sobie życie?
No ok, ale właśnie gdzie byli bliscy jak miałeś problemy? Przecież nie było to twoja pierwsza próba, wiedzieli że już jest coś na rzeczy.
Wiesz, nie każdy ma takich rodziców!
Był taki moment w moim życiu, że zastanawiałam się nad samobójstwem. Dzisiaj nawet dziwnie jest mi to przeczytać.. ale wtedy było ciężko, wydawało mi się, że to będzie jedyne wyjście. Problem w tym, że jestem bardzo zżyta z moją siostrą. Kiedy wyobrażałam sobie reakcję ludzi na moją śmierć, nie byłam w stanie wyobrazić sobie jak bardzo mogłabym zepsuć życie swojej siostry. A to nie jej życie było złe, tylko moje.
Widocznie moja rodzina jest patologiczna skoro śmiali się z mojej wizyty w szpitalu psychiatrycznym :)))
czy tylko ja po przeczytaniu tego wyznania miałam łzy w oczach?
Jak wyznanie już trochę ma, to czytacie tylko dwa najwyżej oceniane komentarze, czy resztę też?
Zależy czy wyznanie mnie zainteresowało i chcę zobaczyć dyskusję na jego temat.
Jak jest nowe, to czytam wszystkie, a jak starsze, to dwa najnowsze, albo rozwijam raz listę jak się nudzę
Haha, chcesz wiedzieć czy opłaca się pisać komentarze do starszych wyznań? :D
Opłaca się...:D Bo moje są przeważnie na dnie, zminusowane. I zawsze sprawdzam, czy ktoś mi odpowiedział.
Jestem ciekawa czemu komentarz został zminusowany
Przepiękne i bardzo prawdziwe zdanie na koniec
4 dni temu powiesił się mój kolega. Bardzo przystojny, fajny, pełen życia chłopak. Nie mogę się z tym pogodzić...Czemu tak młodzi ludzie tak szybko polegli pod presją życia? Jakie trzeba mieć problemy żeby się zabić?
Depresja to choroba psychiczna, nawet jeśli ma się wspaniałe życie, to osoba z depresją nie będzie umiała się nim cieszyć, a każda najmniejsza przeszkoda będzie dla niej nie do pokonania. Zdrowy człowiek tego nie zrozumie, sama miałam depresje i wiem o czym mówię, tej choroby nie życzę nawet najgorszemu wrogowi.