#q4sJc
Pracuję w pubie, czyli nietrudno się domyślić, iż lwia część klientów to płeć męska. Jedną z rozrywek tegoż pubu jest automat hazardowy zwany potocznie "jednorękim bandytą". Wszyscy wiedzą, że szanse na wygranie czegokolwiek są nikłe, jednak każdy chce spróbować szczęścia... i po godzinie zostają bez 150-200 zł (jako ciekawostkę dodam, że za mojej kadencji w barze, czyli z początkiem września zaczynam siódmy tydzień, rekordzista stracił 1145 zł w niecałe 4,5 h).
Początkiem sierpnia (dwa tygodnie po otrzymaniu pracy) przyszedł do mnie mężczyzna, na oko 50-55 lat, najprawdopodobniej pierwszy raz gościł w naszym lokalu. Uprzejmie i nieśmiało spytał się mnie, czy może zagrać i czy pomogę mu w obsłudze "jednorękiego bandyty". Oczywiście zgodziłem się, ale uprzedziłem go, że maszyna ma w sobie algorytmy, które sprawiają, że niezwykle rzadko się wygrywa nawet niewielkie stawki. Pan dość zagadkowo na mnie popatrzył i z zawahaniem poprosił mnie o rozpoczęcie gry za stawkę 200 kredytów (tj. 20 zł). Pomogłem mu uruchomić grę na tyle, na ile umiałem, potem jakoś leciało...
Podczas gdy obsługiwałem klientów, raz po raz byłem proszony przez wspomnianego mężczyznę o odczytanie komunikatu (wyświetlały się po angielsku, najczęściej oznaczały bonusowe losowanie lub ekstra kredyty). Po kilkunastu wezwaniach i dwóch godzinach latania w tę i nazad zaczynałem tracić cierpliwość. W pewnym momencie mężczyzna zamarł w bezruchu i wyraźnie się skrzywił. "No, chyba przepuścił już swoje kredyty, nie będzie mnie już wołał..." - pomyślałem i udałem się do niego.
Okazało się, że mężczyzna wygrał turę losowań i ma 8401 kredytów, czyli 840 zł. Powiedziałem mu o tym fakcie, na co on natychmiast wypłacił wygraną.
Zebrawszy monety (168 pięciozłotówek) włożyliśmy wszystko do torebki strunowej, jednak zanim mężczyzna opuścił lokal, wręczył mi 40 zł z wygranej (pomimo moich protestów, tym bardziej że w pubie raczej nikt mi nie zostawia napiwków). Z nieukrywaną radością powiedział "Nigdy w życiu jeszcze nic nie wygrałem, a pan mi pomógł zdobyć te pieniądze..."
Nie zachęcam nikogo do hazardu. Ale z całą pewnością zachęcam do pomagania innym, nie oczekując niczego w zamian :)
Fajny facet z niego :)
Zaraz polecą hejty za morał, a ja uważam, że wyznanie super
wszystko jest dobre w małych dawkach.
Właściwie to nie jest morał tylko apel.
Właściwie nawet nie morał ani apel, bardziej tłumaczenie się. Autor musiał to napisać bo inaczej wiele ludzi zaczęło by go hejtować za afirmację hazardu.
Temu panu się udało, no i super- gratuluje mu. Ale ludzie są naprawdę zidiociali. To gry hazardowe, to kupują zdrapki, nic nie wygrywają albo zwraca im się tylko to ile zapłacili za zdrapkę i dalej kupują i udupiają kasę w błoto, jeszcze wkręcają w to swoje dzieci i nic to nie daje jak tylko pełno syfu w koło od drapania tego gówna. Lotek to nie caritas i za darmo nic nie da. Już lepiej kupić sobie coś do jedzenia albo kupić żonie/dziewczynie kwiaty czy kobieta sobie jakiś kosmetyk albo odłożyć do skarbonki.
Dokładnie. Ja rozumiem spróbować, dla zabawy, ale trzeba znać umiar. Nigdy nie zrozumiem ludzi ślepo wierzących w te wygrane w lotto, zdrapki czy inne. Czasami grają po kilkanaście lat i jedyne co wygrali to np. 20 zł. A mimo to grają dalej. I nie myślą, ze przez lata gdyby odkładali, a nie wydawali na pierdoły już by mięli więcej oszczędności.
A ja uwielbiam zdrapki :) kupuje je żeby sobie podrapać :) kazdy wydaje drobniaki na to co lubi :)
Ja tam kupuje zdrapki :D
Ja miałam kiedyś taką serie "szczęścia" w zdrapkach, że kupiłam zdrapke - wygrana 10 zł. Kupiłam następna 30 zł. Potem 50 i znów 30. Moja ulubiona zdrapka krzyżówka <3
Ja od czasu do czasu też kupuję zdrapki. Nikomu nie szkodzę. Ludzie kupę kasy wydają na papierosy i jakoś nikt nie mówi, ze gdyby nie wydawali na pierdoły to już dawno by mieli sporo odłożone...
A mnie zastanawia ile ten pan najpierw stracił skoro jedna gra kosztowała 20zł, a on co jakiś czas wołał autorkę do pomocy. Ciekawe czy dużo wyszedł na plus.
*autora
przecież pisze: 200 kredytów (tj. 20 zł)
No i super. Wystarczy umieć powiedzieć stop. Większość tego nie zna.
niezły napiwek :)
Polecam zapoznać się ze znaczeniem wyrażenia "lwia część". :)
Miał szczęście 😃pozatym brakuje miłych ludzi na świecie i i naprawdę fajny facet z niego
Morał musiał być.
Bo pasował
Pracuje w nocnym, mamy tu 6 automatów. Wygrane są czasem spore. Ostatnio udało mi się zgarnąć jednorazowo 270 zl napiwku. pracuje tu ponad rok i łącznie uzbieraloby się koło banki z napiwków. Ale jakoś nie pisze o tym wyznania, koleś, to żadna nowość....