#q5nWN
Teraz mam chłopaka. Lubi alkohol. W sumie nie jestem pewna, czy można nazwać go alkoholikiem, bo raczej nie przesadza z tym piciem, ale zazwyczaj lubi sobie wypić do kolacji itd. Pod względem charakteru to zupełnie dwie różne osoby i tu nie ma co porównywać. Rozmawialiśmy już na wiele sposobów o tym, że wychowałam się w domu, w którym codziennie wieczorem patrzyłam na zalanego, leżącego na kanapie ojca i ciężko mi zaakceptować taką częstość spożywania alkoholu, jaką spożywa mój chłopak. Niby miał zacząć pić mniej, ale mam wrażenie, że to mu nie wychodzi. Niby nie jest agresywny, ale boję się (jakoś siedzi mi to w psychice) rozmawiać z nim, kiedy jest pod wpływem alkoholu. Bardzo go kocham, chciałabym, aby się udało, ale boję się, że nie dam rady sobie poradzić z tą kwestią, bo na pewno nie stłamszę w sobie tej niechęci do alkoholu.
Normalizujesz alkoholizm. Dorastałaś w środowisku alkoholowym i pomimo świadomości negatywnych aspektów tego nałogu, automatycznie w relacjach szukasz znanego już sobie wzorca. Bo to co znasz zawsze dla Twojego mózgu będzie bardziej bezpieczne. Dlatego zaczynasz sama usprawiedliwiać swojego chłopaka (niby nie przesadza, ale do kolacji lubi wypić; niby zaczął pić mniej, ale chyba mu to jednak nie wychodzi itd.).
Jeśli więc nie chciałaś związać się z mężczyzną, który będzie przypominał Ci historię ojca-alkoholika, to cóż... nie tędy droga. Musisz popracować nad przerwaniem tego błędnego koła. Może spróbuj terapii?
Duszka1 powiedziała już wszystko na temat związku, ale ja tylko dodam, że to śmieszne i straszne, że nie picie alkoholu jest uznawane za skrajność. Niepicie i niepalenie to jest naturalny stan, a nie żadna skrajność.
Mówi się, że alkoholizm to choroba duszy, tak jak i pewnie inne nadużywanie. Ludzie piją, bo jest im źle, bo nie potrafią poradzić sobie z emocjami, bo nie widzą dla siebie przyszłości, nie czują się szczęśliwi.
To, że przestaną pić nie oznacza, że będą szczęśliwi. Dlatego bardziej przyjrzałabym się cechom partnera, niż skupiała na jego piciu czy niepiciu
Ochłodź tę znajomość i zacznij chodzić z abstynentem.
Mój ojciec też jest pijakiem, ale nigdy jego picie nie powodowało dysfunkcji, więc nie mam wstrętu do alkoholu, od czasu do czasu fajnie jest się naj*bać z kumplami, a moralizatorzy pouczający o picie ludzi niebędących alkoholikami są takimi samymi idiotami jak ci, którzy chcą zmuszać do picia
Dodam jeszcze, że "pijak" i "alkoholik" mają dwie różne definicje, niektórzy ludzie tego nie wiedzą
Też jesteś pijakiem.
Tak, jestem