#qHvdT
Wychodzę spod prysznica opatulona w ręcznik, otwieram drzwi, a on siedzi na moim łóżku z kawałkiem papieru w ręce.
- Chyba ze mną nie zrywasz, prawda? - zapytałam żartem.
Ku mojemu zdziwieniu on pokręcił głową, że tak i powiedział:
- Napisałem do ciebie list. Chcesz się najpierw ubrać zanim przeczytasz?
- LIST?! ZRYWASZ ZE MNĄ PRZEZ LIST?! - wykrzyczałam.
- Po prostu przeczytaj - dodał ze spokojem w głosie
- Mam go przeczytać przy Tobie?! - wciąż nie wierzyłam w to, co słyszę.
Stwierdził, że tak, więc usiadłam i czytałam. Ten kretyn nawet nie zadał sobie trudu przepisania tego listu, bo niektóre słowa były przekreślone. Moje "ulubione" to: "nie kocham cię już.", podczas gdy wcześniejsza wersja brzmiała: "Nie kocham Cię tak bardzo jak kiedyś". Przeczytałam cały dwustronicowy list będąc w ręczniku, a on w tym czasie nie powiedział ani słowa...
Skoro nie potrafił zerwać werbalnie, twarzą twarz i napisał list, to po cholerę w ogóle przyszedł?
Może koleś jest jakiś odklejony, ale dla mnie ta historyjka jest nielogiczna.
Nie musiał się bać spojrzeć jej w twarz. Mógł mieć jedynie problem z wysłowieniem się a zważ że miał z tym problem nawet w liście.
A radził abyś się najpierw ubrała.
Ty nie, bo nie i już.
No i teraz masz.
Już myślałam że chciał koniecznie teraz natychmiast ale wróciłam do tekstu i się okazuje że nie.