#qSWf7
Wieczór. Kolejna dostawa. Pusta droga, a na niej potrącony pies. Zatrzymałem się, z nadzieją, że jeszcze będzie żył, że obrażenia nie będą poważne, że zawiozę go do weterynarza, że zwierzak przeżyje.
Wysiadłem z samochodu, podbiegłem. Żył.
Wziąłem go na ręce, zapakowałem do samochodu, znalazłem adres do najbliższej kliniki weterynaryjnej i popędziłem w jej kierunku.
Jego apatyczne skomlenia i pokora, z jaką leżał i czekał, rozkleiły mnie do tego stopnia, że zapomniałem, że przecież jestem w pracy.
"Zdecydowanie bezdomny. Uratuję mu życie i przygarnę. Tak będzie. Szczęśliwe zakończenia istnieją".
Nie istnieją. Finał jest taki, że do kliniki wprawdzie dojechałem, ale psiak już ledwo dyszał, a niecałą godzinę później zmarł na rękach weterynarza.
Z pracy zniknąłem na jakieś dwie godziny. Pewnie mnie jutro zwolnią.
Warto?
Warto.
Przynajmniej nie umarł samotnie na drodze, tylko w otoczeniu ludzi, którzy chcieli mu pomóc.
Ja bym zrozumiała, a nawet przytuliła.
Jesteś dobrym człowiekiem, bo chciałeś pomóc. Nie minąłeś obojętnie.
Dobry i pełen serca człowiek z ciebie
Warto. Daj znać co z pracą.
Przez "dostawcę pizzy" zamiast apatyczny przeczytałam apetyczny... Bardzo przepraszam. A i szkoda, że ludziom wciąż brakuje empatii. Miło, że chciałeś pomóc zwierzakowi.
Myślałam, że pójdziesz po tego psa, a ktoś wskoczy ci za kierownicę i odjedzie twoim samochodem
Ja myślałam że go oskarżą o potrącenie psa
@Nieosobliwa tak samo myślałam xD
Zdecydowanie warto. Masz ode mnie ogromnego plusa, Autorze!
Smutne. Dobrze, że chociaż nie umarł samotnie w ciemności.
przynajmniej próbowałeś. A w pracy powiedz, że ratowałeś życie psa, chociaż pewnie prędzej i bez żadnych komentarzy by przeszło, jakbyś powiedział, że dostałeś biegunki i nie mogłeś wyjść z kibla.
@ProstowOczy To by powiedzieli, że mógł sms wysłać