#s9Qr6

Osiem lat temu (po raz szósty i ostatni) podchodziłam do egzaminu na prawko. Byłam strasznie zestresowana, a egzaminator swoim zachowaniem jeszcze ten stres potęgował. Byłam pewna, że po raz kolejny skończy się na źle zrobionym łuku. Nie wiem jakim cudem, ale udało mi się zaliczyć cały plac. Strasznie się w duchu ucieszyłam. Wyjeżdżając już na miasto, musiałam poczekać, aż przejadą inne samochody. Egzaminator powiedział, że jedziemy w prawo. Nie wiem co się wydarzyło, ale niewiele myśląc przecięłam ulicę i po prostu pojechałam złym pasem. Facet od razu zatrzymał samochód i na tym mój egzamin się skończył. Nigdy nikomu nie powiedziałam czemu oblałam, za bardzo było mi wstyd.

Po paru latach, na luźnym wykładzie na studiach, gdzie czasem wykładowca włączał jakieś filmiki, dostałam ataku paniki. Ktoś nagrał z kamerki samochodowej moją wpadkę. Każdy się śmieje, ludzie robią sobie żarty na temat kobiet za kółkiem. A ja modlę się, żeby filmik skończył się zanim wysiądę z samochodu. Niestety nie skończył się. Czułam, że zaraz zapadnę się pod ziemię.

Okazało się, że to nie byłam ja.
Amadeooo Odpowiedz

Może po prostu potrzebowałaś dodatkowych godzin z instruktorem, może nawet innym niż miałaś normalny kurs. Warto też przed samym egzaminem sobie 2 godziny chociaż wykupić. No i wypić coś na uspokojenie, jakąś herbatkę czy coś z magnezem.
Poza tym 6 razy to nie tak dużo. Znam osoby, które po 13, czy 16 zdawały i w końcu się udało.

StaryTapczan

Zgadzam się z tym, że warto wziąć coś na uspokojenie. Nie oszukujmy się, ale dla wielu osób jakikolwiek egzamin jest bardzo stresujący. Często też nie chodzi o to, że człowiek źle się przygotował do danego egzaminu, chodzi bardziej o fakt, że ktoś siedzi obok Ciebie i patrzy Ci na ręce. Na na przykład zawsze miałam problem z egzaminami ustnymi na studiach. Nawet kiedy wszystko umiałam, nawet tuż po tym, jak któryś znajomy mnie przepytał i odpowiedziałam poprawnie na każde pytanie, to podczas egzaminu czarna dziura. Właśnie przez tę presję, że ktoś siedzi, gapi się na mnie i czeka na odpowiedź.

szinigami

Egzamin na prawo jazdy (praktyczny) jest wyjątkowo stresujący. Nie wiem, jak inni, ale ja przed żadnym innym w życiu nie czułam tak okropnego stresu.

Tancredi

Mnie pomogło chyba to, że w dzień egzaminu miałam jeszcze przed 2 godziny jazdy z instruktorem :D

DanceInRain

Egzamin na prawko był dla mnie największym stresem, zwłaszcza, że po kursantach krążyły legendy o różnych egzaminatorach i słysząc nazwisko tego "swojego" od razu miało się przed oczami różne ciekawostki. I mimo, że nie stresowałam się jazdą aż tak mocno, bardzo stresowały mnie uwagi egzaminatora odnośnie ułożenia rąk a kierownicy. Trzymałam ją tak, by było mi wygodnie, a po jego jadowitym pytaniu, czy uważam egzamin za żart, co minutę kontrolowałam położenie dłoni, żeby mnie za to nie oblał.

Smutnabula

Zgadzam się że to chyba najbardziej stresujący egzamin w życiu.
Ja sama zdawałam 5 razy i za każdym razem po prostu trzęsłam się tak że nie mogłam utrzymać nóg na pedałach.
I jestem niezmiernie wdzięczna egzaminatorowi który potraktował mnie po ludzku i pół żartem pół serio brał mój stres. A nie jestem typową babą za kierownicą...

TymRazemNieZapomne

Z niektórymi instruktorami można się dogadać tak, że nie musisz kupic dodatkowych godzin tylko w ramaach podstawowych mozna dzień przed egzaminem jechać. Dla czepliwych: podpisuje się tak jakby były przejechane, a tak naprawdę wykonuje się jazdę dzien przed egzaminem

335579

@Amadeooo - pytanie, czy jak zda się za 16 razem to jest się przygotowanym do samodzielnej jazdy. Wiesz, jak dasz małpie pędzel, to na tysięcznym obrazie może jej przypadkiem wyjść kopia Picassa, ale to nie znaczy, że małpa umie malować.

Cieszę się, że napisałam to wyznanie. Zawsze kiedy mówię o stresie przed takimi sytuacjami to nikt z otoczenia za bardzo tego nie rozumie. Dzięki, że mogłam poczytać takie komentarze 😀

Amadeooo

Do wszystkich powyżej,
Akurat o stresie wiem baaardzo dużo. Oblewane ustne na studiach, czy jakieś rozmowy z innymi ludźmi, a nie daj Boże jakieś wystąpienie czy ustna prezentacja.
Prawko zdane akurat za trzecim (dzięki dodatkowym godzinom i nowemu instruktorowi, który polecił mi coś na uspokojenie przed egzaminem). Egzaminator może być spoko, ale to nie zmieni nic jeśli zrobisz błąd. Mi się udało zdać z ponoć jednym z najstraszniejszych i wymagających. Moi znajomi u niego oblewali.
To o tych 16 poprawkach, to po prostu fakt. Ktoś zdając za 10tym czy 16tym razem może jeździć później dobrze, a ktoś po pierwszym będzie piratem drogowym.
Egzamin można oblać jeszcze zanim się wsiądzie do samochodu albo przed odpaleniem silnika. Bo to się coś źle wskazało albo w złej kolejności wykonało czynności, krzywo (według egzaminatora) lustro ustawione, a to znowu odpalić się nie dało. Mój kuzyn poszedł na egzamin w soczewkach zamiast okularów i go na wstępie odesłali. Różne są scenariusze. Niektórzy widząc L to specjalnie na drogę wyskakują albo zajeżdżają żeby tylko oblali :/

Amadeooo

No i jeszcze ta jazda ekonomiczna. Za moich czasów nie było takiego wymogu. Mój siostrzeniec został oblany, bo egzaminator powiedział już na samym końcu na parkingu, że ładnie jeździ, ale on mu nie zaliczy, bo nie jeździ za bardzo ekonomicznie.

Zobacz więcej odpowiedzi (12)
Bomrz Odpowiedz

Czyli jak widzisz takie rzeczy się zdarzają i nie masz, co się dręczyć :) plus za to, że postanowiłaś pogodzić się z tym, że nie będziesz kierowcą. Prawko nie jest dla każdego wbrew pozorom. Oczywiście nie sugeruję, że dla Ciebie na pewno nie jest, bo to też kwestia dojrzenia do tego, dobrego instruktora itd. ale na tamtym etapie chyba nie było to dla Ciebie.

deeeppurple Odpowiedz

Ja na kursie i egzaminach robiłam takie cyrki, że zły pas to nie jest nic strasznego. Np trąbienie przy skręcaniu w lewo na skrzyżowaniu, włączanie świateł drogowych przy użyciu kierunków, wycieraczki przy skręcaniu w prawo. Jazda złym pasem oczywiście też. Wynikało to z tego, że nie czułam się pewnie i nie ogarniałam wszystkiego jednocześnie. Dokupiłem godziny z zupełnie innym instruktorem, nabrałam wprawy i jeżdżę półtora roku swoim. A egzaminów miałam, delikatnie mówiąc, kilka. Przez stres

theophanu Odpowiedz

Miałam to samo - ogromny stres, zdawałam 7 razy, ostatnie 3 na lekach uspokajajacych. Po 6tym razie się poddałam, ale dwa lata później się zawzięłam, zrobiłam jeszcze jeden kurs, z innym instruktorem, dużo bardziej wymagającym - i zdałam. Trafiłam na przefajnego egzaminatora, który na mnie nie krzyczał, nie patrzył z wyższością, przeciwnie - powiedział, że mam się natychmiast przestać stresować, kazał mi głęboko oddychać i dopóki się nie wyciszyłam, dopóty nie wyjechaliśmy na miasto. I zdałam bez żadnego problemu, a teraz jeżdżę sporo, bezwypadkowo (dla tych co mówią, że jak się dużo razy oblało, to jest się kiepskim kierowcą) i nie wyobrażam sobie przesiadki na autobus, by znów nosić ciężkie torby.

Szcz3ry Odpowiedz

No to nieźle xD

Zielonooka Odpowiedz

piwo na odwagę i jedziesz :)

Hvafaen

Ho ho ho, funny comedian.

Czerwonooka

Nie przyznaję się do tej pani.

maciek1405 Odpowiedz

Zawsze śmieszy mnie to jak słyszę te wymówki od znajomych, a to stres, a to jeszcze cos innego. Ja rozumiem raz nie zdać czy maksymalnie dwa mając niewyobrażalnie gigantycznego pecha, ale zdawanie po 10-20 razy to już jest sytuacja, w której osoba zdająca nie powinna mieć możliwości otrzymania prawa jazdy. Nie każdy ma do tego predyspozycje i ci którzy ich nie mają powinni zwyczajnie korzystać z taksówek tramwajów czy też autobusów. Prawo jazdy nie jest dla każdego i jak ktoś nie umie to się nie ma po co pchać, a potem się tylko słyszy o tych wypadkach, które nigdy nie powinny mieć miejsca.(uprzedzając pytania sam zdałem na b jak i na a wszystko za pierwszym razem bez jakichkolwiek kłopotów.)

zurawinka Odpowiedz

Mam jednak nadzieję, że nie zdałaś już później tego prawka i mogę bezpiecznie chodzić po ulicach?

arilf Odpowiedz

Raczej nikt nie wrzuca wpadek "elki" do sieci.

Dodaj anonimowe wyznanie