#sGPn4

Czytałem właśnie kilka historii o miłościach do innych ludzi podczas związku z obecnymi, rzucę w takim razie małą opowiastką z mojej strony.

Mój system zakochiwania się był zawsze prosty - albo od pierwszej sekundy czułem pociąg do danej osoby albo nie występował nigdy. W przypadku pierwszym będąc wolnym starałem się doprowadzić do związku co udawało się niemal zawsze, czy przetrwał czy nie to zależało także od innych czynników.

Historia właściwa:
Po paru latach od wyprowadzki na studia spotkałem się z 2 kumplami na piwo, zebrali jeszcze swoje paczki ludzi, ja nie znałem nikogo poza nimi ale jakoś po 2 piwkach tematy zaczęły się toczyć. Gwoli informacji z wówczas już narzeczoną byłem razem od 3 lat, ślub planowany za kolejne 2. I na owym piwku poznałem Ją, koleżankę mojego kumpla. Trafiło mnie w momencie, zgranie charakterów 100%, gdybym był wolny to skończyło by się to prawdopodobnie związkiem. Sytuacja tym bardziej dziwna, bo nie dość, że zdarzało mi się to raz na kilka lat, to jeszcze nigdy będąc w związku. Przegadaliśmy i przepiliśmy całą noc, bujnąłem się w niej, widziałem, że ją też do mnie ciągnie, iiiiii... I nic. Nie pozwoliłem sobie na nic więcej niż lekki flirt, ona także wiedziała, że mam kogoś więc nie naciskała. Punktem kulminacyjnym naszej 'randki' było trzymanie mnie pod ramie, gdy odprowadzałem ją do taksówki.

Zakochanie trwało jeszcze tydzień i choć serce biło szybciej na samą myśl, a marzenia galopowały to nie napisałem, nie spotkałem się. I wygasło.

Od tak by uświadomić, że przypadkowe zakochanie to nic złego nawet będąc w związku, bardziej jest to kwestia właściwych decyzji i wyborów.
Ginka Odpowiedz

Zauroczenie sie a milosc i zwiazek to zupelnie inme sprawy. Doceniam Twoje wyznanie, bardzo takich mi potrzeba od strony facetów.

razbabaweszlawgruz Odpowiedz

Dokładnie. Ja też sama czasem się zakochuję tak na chwilę :) miło jest czasem sobie pofantazjować, ale życia bez mojego męża sobie nie wyobrażam i choćby sam Leonardo DiCaprio mnie wyrywał, nie dam się, bo kocham i jestem szczęśliwa z mężem.

Hugme

Nie można się zakochać "na chwilę". Czytałam, że do 4-6 miesięcy mówi się, że ktoś jest zauroczony, dopiero później o ile wszystko nie wygasło można mówić o miłości.

emulgator Odpowiedz

może to się zmieni z wiekiem i doświadczeniem ale na razie ciężko mi sobie wyobrazić jak kochając mojego męża mogłabym zauroczyć się w kimś innym, choćby na tydzień. Po prostu jakoś tak uważam to za straszne, że mój mąż może poczuć coś takiego do innej kobiety i spędzić wieczór na flirtowaniu z nią, czułabym się zdradzona...

HerbatkaMalinowaa

Mam identycznie. Zupełnie Cię rozumiem. To by mi złamało serce.

aceofspades

O ile zauroczenie kimś innym rozumiem, bo uczucia nie zależą od nas i nie można ich wyłączyć na zawołanie, tak już flirtowania nie akceptuję i też uważam to już za w pewnym sensie zdradę. Jeśli jestem w związku i zdarzy mi się w kimś zauroczyć od pierwszego wejrzenia, bo fajnie wygląda czy coś, to nawet z taką osobą nie zaczynam rozmawiać, ewentualnie jeśli sama zacznie, to rozmawiam z nią bezemocjonalnie, właśnie po to, by tego zauroczenia nie podjudzać.

szczesciara20

ja to bym byla zazdrosna nawet o takie trzymanie pod rękę.Niby nic a jednak coś.

Evoiletta

Bo jak sie kogoś naprawdę kocha to nie ma mowy o rzadnym zauroczeniu w kimś innym. W końcu chyba każdy związek od zauroczenia sie zaczyna. Autor nie zachowal sie do konca ok flirtując z dziewczyną do ktorej coś poczuł więc nie rozumiem tej fali podziwu dla niego. Jeśli dziewczyna bardziej okazałaby że chce czegoś więcej prawcopodobnie posunąłby się dalej. Ale może to ja mam staroświeckie podejście, wkońcu miłosc to tylko reakcja chemiczna..

BellaIza Odpowiedz

Nie... Nie zakochałeś się. Co najwyżej zauroczyłeś.
Módl się, żeby Twoja narzeczona/żona tego nie przeczytała...

MarilynManson696

Chyba lepiej by było, jakby przeczytała.

Qzin Odpowiedz

Człowiek nie panuje nad chemia w swoim organizmie. Zauroczenia się zdarzają. Jedyne nad czym panujemy to nasze decyzje i wybory. Kobiety którym byłoby przykro w takiej sytuacji, no cóż takie rzeczy zazwyczaj się po prostu przemilcza. Gość się zachował tak jak powinien każdy. Szanuję.

Bree Odpowiedz

Gdybym była na miejscu narzeczonej autora, nie wiem, czy chciałabym dalej z nim być po czymś takim. Zauroczenie zauroczeniem, jasne, że może się zdarzyć, ale tutaj zostały przekroczone pewne granice. Przypadkowe zakochanie, które dzieje się wyłącznie w głowie, to może i nic złego, ale nie nazwałabym "właściwą decyzją" całonocnego flirtowania i chodzenia pod ramię z osobą, która ewidentnie wiedziała, że jest obiektem takiego zauroczenia. Plus autor jeszcze sam podkreśla, że tamta dziewczyna też "nie naciskała", więc ciekawe, czy wieczór skończyłby się tak samo, gdyby jednak dziewczyna nacisnęła.

Feniks06

Typowa kobieta. Ważniejsze co by było gdyby niż to co faktycznie wydarzyło :)

Bree

Przeczytaj mój komentarz jeszcze raz. Myślę, że napisałam w nim wyraźnie, że dla mnie wystarczająco dużo właśnie już się wydarzyło :)

Zielonaefelka Odpowiedz

A ja jestem w dość dziwnej sytuacji. Mam męża i dziecko, a zakochałam się w kumplu mojego faceta. Znałam go od początku naszego związku, a trafiło mnie dopiero jakiś rok temu. I co, jestem tak sobie z mężem i udaje, że wszystko w porządku, a jak widzę tego kumpla to serce bije szybciej i na tym się kończy bo nigdy bym nie zdradziła. Chciałabym żeby to minęło.

Szklankawody2 Odpowiedz

Też mam to samo: albo jest to coś od razu i Cie trafia, albo wcale.

jelitodrazliwe Odpowiedz

Rozumiem co piszesz. Też tak robię, robiłem i będę robił.
Niedawno dowiedziałem się, że moja żona podchodzi to tematu radykalnie inaczej.
Właśnie się rozwodzimy...

jelitodrazliwe

Za co minusy? Za to że zawsze byłem wierny i dowiedziałem się, że żona tej wierności nie umie dochować?
Nie żyjemy na bezludnych wyspach. Spotykamy ludzi. Dojrzałość nasza pozwala nam na właściwe wybory. Moim niewłaściwym wyborem był wybór partnerki.

AzuEsmiCzelowaekomu Odpowiedz

W moim przypadku zakochałem się w zajętej. Ale nic poza przyjaźnią nie zamierzam zrobić, no chyba, że jej luby coś odwali i się przeto rozejdą. Żadnego odbijania, liczenia na coś więcej.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie