#sK3x5
Pierwszy raz kochaliśmy się po 6 miesiąch bycia razem, dowiedziałam się wtedy, że mój partner ma niesamowite kompleksy odnośnie rozmiaru swojego penisa.
No tak, klasyk. Jest akurat w błędzie, bo jego sprzęt plasuje się powyżej średniej europejskiej. Nie mam na co narzekać, ogólnie rzecz biorąc.
Ponad 3 lata udawał, że "wyszedł z kompleksów", starałam się go z nich wyprowadzić jak tylko mogłam, tłumaczyłam, prosiłam, wielbiłam - naprawdę starałam się, żeby uwierzył w siebie.
Po 3 latach dowiedziałam się, że paranoja sięga tak daleko, że seks nie sprawia mu zupełnie przyjemności, bo nie ma czym "wojować". Sam mi to powiedział, któregoś razu po procentach.
Na ten moment zakorzenione ma to w głowie tak głęboko, że jak tylko ma dojść do stosunku, po prostu nie może. Problemy zaczęły się po ww. szczerej rozmowie.
Gdzie sedno całej sprawy?
Jestem uzależniona od seksu.
Czuję się chora, rozdrażniona i zirytowana, a przede wszystkim cholernie napalona, jeżeli nie osiągnę orgazmu przynajmniej 3 razy w tygodniu, robótki własnoręczne "starczają" mi na krócej, więc potrzebuję ich więcej.
Niedługo miną dwa lata, odkąd kochamy się rzadziej niż raz w miesiącu. On bez przyjemności, a ja ze świadomością, że albo się zmusza, albo go "przycisnęło".
Prosiłam go kilkanaście razy o wizytę u seksuologa, jest tak skrępowany swoją "ułomnością", że chyba nigdy tam nie pójdzie.
Ja natomiast jestem tak sfrustrowana, że momentami nie wiem co ze sobą zrobić.
Zawsze sobie radziłam, nie wymuszałam seksu, jeżeli nie chciał - działałam sama, nie skarżyłam się na to, biorąc pod uwagę jego kompleksy, a moje wysokie "zapotrzebowanie".
Dochodzę do momentu, gdzie zaczynam pożądliwie spoglądać na innych facetów, a nigdy mi się to nie zdarzało. To krępujące.
Czuję się jak zimna suka, ale mam już tego po dziurki w nosie. Czuję się zaniedbana jako kobieta i jego partnerka.
Odsuwamy się od siebie przez seks, którego nie ma. Ja nie stanę się aseksualna. Nie ma takiej opcji.
Zdrady w ogóle nie biorę pod uwagę, a jeżeli w grę wchodziłby seks z kimkolwiek innym to tylko po tym, jak zwrócę narzeczonemu pierścionek i wyjaśnię sytuację do końca.
Nie mam zielonego pojęcia co dalej robić.
Dzisiaj mija 38 dzień bez seksu.
Już dawno zaczęły się "halucynacje". Podniecił mnie widok wykładowcy, więc nie uważałam na wykładzie, za to wyobraziłam go sobie w całej okazałości, tak jak go pan Bóg stworzył. Fantazjowałam o tym przez bite półtorej godziny, więc do domu wróciłam w jeszcze gorszym nastroju niż ostatnio.
Prawie, prawie się nam udało wieczorem.
W ostatnim momencie przed chyba pomyślał o swoim "problemie".
I znowu nic z tego nie wyszło. ;'-)
PS. Do brzydkich i ciężkich nie należę.
Kawa na ławę - seksuolog, albo wasz związek jest zagrożony. Jeśli nie będzie chciał Cię stracić, to ruszy tyłek. Czasami warto postawić sprawę w ten sposób, jak inne metody nie działają.
Związek moich dobrych znajomych posypał się głównie z bardzo podobnego powodu... panna nie chciała iść do seksuologa i uważała, że to nie ona ma problem.
No cóż, jej narzeczony nie czekał dwóch lat. Po prostu ją rzucił. Nie da się pomóc komuś, kto wcale tego nie chce; nie da się żyć w związku, w którym przynajmniej jedna strona czuje się ciągle zaniedbywana przez drugą.
Czekaj, czyli ma kompleks na punkcie małego penisa, ale w rzeczywistości ma wielkość powyżej średniej? to może po prostu weź miarkę, przystaw mu do tego penisa, a potem pokaż mu wykresy w internecie. O ile rozumiem kompleksy, gdy faktycznie facet ma penisa wielkości małego palca, tak wymyślania sobie kompleksów tam gdzie ich nie ma, już nie rozumiem. Koleś albo jest jakiś głupi, albo zmyśla i tak naprawdę nie ma ochoty na seks, albo ma poważny problem z psychiką (poważniejszy niż same kompleksy).
Dla zdrowia własnego i jego samego, zostaw go. Niedopasowanie z temperamentem seksualnym, to jak niezgodność charakterów, albo przekonań religijnych. Z czasem doprowadzi do rozlewu krwi ;)
TrvskawkaNaTorcie , to samo pomyślałam, że może być gejem. Jak młodemu mężczyźnie, w związku może wystarczać seks raz w miesiącu?
może ktoś mu kiedyś nagadał, że jego rozmiar to bardzo mały, albo tak jak mój były- ciągle usilnie dopytywał się jakiego miał mój jeszcze wcześniejszy chłopak. jak juz mu w końcu powiedziałam prawdę to prawie się popłakał i w kółko przeżywał. może bardziej ma kompleksy na punkcie tego że inni mają większego niż on?
A no, są mężczyźni, którzy potrzebują tego po prostu rzadziej. Takim przykładem jest mój mężczyzna:)
Truskawka możesz mieć rację. Znajoma miała taki sam problem z narzeczonym, myślała, że jakoś to będzie, a 4 miesiące po ślubie zastała go z facetem w ich małżeńskim łóżku.
Gdzie ten "w miarę szczęśliwy" związek bo chyba coś przeoczylem?
Tylko jej frustracja jakoś nie wskazuje że jest choć trochę szczęśliwa w tym związku.
Ale mówisz że masz porównanie, że to nie jest Twój pierwszy partner? A powiedziałaś mu że ma największego penisa jakiego w realu widziałaś? Jeżeli to nie pomaga, to tylko seksuolog...
Przepraszam, ale uważam, ze Wasz związek nie ma szans. Jego „problem” będzie wracał, poza tym sądzę, ze prócz tego zaburzenia on ma po prostu o wiele słabszy temperament w łóżku niż Ty, uczucie uczuciem ale tak się nie da żyć. Seks jest ważniejszy, niż się wydaje.
Nie wydaje mi się, żeby potrzeba 3 razy w tygodniu to byłoby dużo.
Może jest gejem?
Jak dla mnie, to za tym może się kryć coś dużo poważniejszego niż tylko kompleks wielkości penisa. Celowalabym w jakieś problemy z samooceną, zaniżone poczucie własnej wartości. Namów go na wizytę np.u psychoterapeuty poznawczo behawioralnego, moze chociaż dowie się, skąd problem i będzie chciał nad nim pracować. Pomyśl tez nad szczerą rozmową, bo z boku wygląda to tak, jakby cos ukrywał lub czegoś się bał.