#sOJOe

O bałaganie w dziekanacie mojej kochanej uczelni.
Jakiś czas temu dostałam zaświadczenie o wszczęciu postępowania z wykreślenia mnie z listy studentów. Szok i niedowierzanie, bo studentką jestem dobrą. Poszłam do dziekanatu, pani uprzejmie powiedziała do mnie, że to musi być pomyłka.

Jakiś czas później przychodzi do mnie list, że skreślili mnie z listy studentów. Dzwonię do sekretariatu i się pytam o co chodzi. Czego się dowiedziałam? Że zgubili moją maturę plus muszę pisać odwołanie i jeszcze zapłacić za przywrócenie mnie na studia.

Ręce opadają.
OperatorBetoniarki Odpowiedz

Po wstępie spodziewałem się czegoś innego

wybuchowo

Myślałem o dosłownym burdelu i o podejrzewaniu autorki o bycie jedną z dziwek po przeczytaniu pierwszych 2 zdań.

Czarnakatarynka Odpowiedz

Moja koleżanka stypendystka też dostała pismo o skreśleniu z listy studentów. Jej matka zawalu prawie dostała. A to indeks sobie po prostu wpadł za kserokopiarkę.

Przekliniak

Jak dobrze, ze mam elektroniczny indeks xd

gwynbleidd Odpowiedz

Z moim znajomym było podobnie. Miał zagraniczną maturę, na którą przyjęli go bez większych problemów. Dopiero w trakcie roku okazało się, że coś im jednak nie gra i skreślają go z listy studentów oraz każą dosyłać jakieś papiery. Dodam, że była to uczelnia prywatna i sporo sobie liczyli za rok studiów. Znajomy oczywiście czesne opłacił, więc uczelnia kasę zgarnęła i dopiero wtedy sobie przypomnieli, że coś im nie gra. Ale oni byli wyjątkowo łapczywi na kasę. Stypendiów pewnie w ogóle by nie wypłacali, gdyby studenci się o to nie upominali, jednak za 5 dni spóźnienia z czesnym naliczyli mi ponad 9 zł odsetek i jeszcze wysłali list ponaglający, za który zapłaciłam oczywiście ja (kosztował piątaka). Była tam też akcja, że chcieli otworzyć nowe kierunki, ale grupy im się nie pozbierały odpowiednio duże, więc kierunki nie ruszyły. Jednak tym, którzy się zapisali i wpłacili czesne nie chcieli oddać pieniędzy. Musieli się sporo nawalczyć, by odzyskać pieniądze.

Kielini12 Odpowiedz

Z całym szacunkiem, ale...skoro oni tak "poważnie" podchodzą do sprawy, to może warto pomyśleć o skorzystaniu z sytuacji i zmianie uczelni? Oczywiście jeżeli masz taką możliwość.

CiasTek166

Niestety w dużej części polskich uczelni tak wyglądają dziekanaty

Idjactorii Odpowiedz

To chyba moja uczelnia xD pozdrawiam serdecznie, 2 razy skreślona, za trzecim tylko mi powiedzieli, że warunek, bo na przedmiot nie chodziłam (100% frekwencja i zaliczony egzamin xD)

potylikaBP

ja bym powiedział, że połowa czytających pomyślała o swojej uczelni :P

misia23 Odpowiedz

Czyżby UEK?XD

Gro9 Odpowiedz

Ojtam. Mi raz w skarbówce Vat-7 kazali przynieść drugi raz bo podobno "nie podpisałem się". Na miejscu jak poprosiłem o ten niepodpisany (se podpisze i będzie moja kopia do papierów dla mnie) to sie okazało że "gdzieś się zawieruszył"
Oczywiiiiiiiście...

poziooomek Odpowiedz

Czyżbyś była z Podlasia? :>

MaryStuart Odpowiedz

Czy to UŚ? XD

Lajlaa Odpowiedz

Pracuje w Dziekanacie :) To nie są wymysły Dziekanatu ale zazwyczaj Dziekana albo po prostu Regulamin Studiów tak stwierdza. Zawsze można odwołać się do Dziekana :)

SweetChildOMine

czyli jak Dziekanat zgubi kopie matury, to wykreśla studenta z listy zamiast do niego zadzwonić/wysłać maila z prośbą o dostarczenie kolejnej kopii? Logiczne

CzepliwyMisiek

Panie w dziekanacie zgubiły kartę obiegową (indeks był) i dziewczyna musiała 20 km przyjeżdżać tylko po to żeby się dowiedzieć że karta była pod stertą jakiś tam papierów.... Cycki opadają. Babeczki od razu przez telefon poinformowały ją, że jest pierwsza do skreślenia. Dziekan tu nie miał nic do tego że miały burdel.

Dodaj anonimowe wyznanie