Mam 15-miesięcznego synka. Kocham go najmocniej na świecie, jest cudowny, ale czasem mam dość. Udaję przed narzeczonym, że mam problemy żołądkowe, zaparcia, biegunkę. Idę do łazienki, siadam na toalecie albo wannie i po prostu siedzę w ciszy i spokoju. To wyznanie też piszę z łazienki ;)
Dodaj anonimowe wyznanie
Dlaczego udajesz? W dojrzałym związku normą powinien być komunikat: muszę przez chwilę ochłonąć, zajmij się dzieckiem przez pół godziny. Tak samo jak zupełnie normalna jest taka potrzeba.
A daj spokój, te dzieciory potrafią dać w kość i wyssać całą energię.
Chyba masz problem z narzeczonym, że nie rozumie, że jako ojciec powinien ogarnąć Wasze dziecko żebyś miała chwilę dla siebie.
Potrzeba ciszy i spokoju jest totalnie normalna. Porozmawiaj z narzeczonym wprost, że potrzebujesz w ciągu dnia chwili spokoju. On też pewnie tego potrzebuje, więc dobrze sobie to zaplanować. Takie chwile są potrzebne każdemu.
Pro tip do poprawy komunikacji w związku: możesz powiedziec narzeczonemu, że nie masz siły na ta chwilę i potrzebujesz momentu samotności, nie jest to żaden powód do ukrywania, każdy wie, że małe dzieci mogą szybko przebodźcowywać :)
Nie chcę cię martwić, ale to dopiero początek. Mam trójkę dzieci, najmłodsze 6 lat i z nieopisaną lubością uciekam do toalety posiedzieć we względnej ciszy. O ile któreś nie zacznie skarżyć albo ryczeć. Pozdrawiam wieczorową porą, kiedy to dzieciarnia śpi i jest CISZA.