Dzień przed pierwszą randką w moim życiu i to z chłopakiem, z którym znałam się wcześniej tylko z internetu, przeziębiłam się tak niefortunnie, że mój głos brzmiał, jakbym była starą i to wiecznie wkurwioną i obrażoną na cały świat menelicą. Chłopak po moim męskim "CZEŚĆ" był pod takim wrażeniem, że nawet nie dał mi bukietu kwiatów, który miał w ręku. Po 5 minutach "zadzwoniła do niego chora babcia" i musiał się ulotnić. Kwiatki zabrał...
Dodaj anonimowe wyznanie
A wystarczyło przed spotkaniem poinformować go jak wyglada sytuacja i przełożyć spotkanie.
Nie wiadomo jak wyglądała sytuacja. Ja, póki miałem fobię społeczną, to przekladalem tak spotkanie parę razy, aż się odwidzialo drugiej osobie. Tzn tylko taki przykład.
Przełożyć lub uprzedzić, że się zlapalo przeziębienie i głos brzmi dziwnie.
Może nie chodzilo o głos? A może lepiej nie wiedziec w czym był problem
Wystarczyło przełożyć spotkanie i przedstawić powód, raczej nikt nie chciałby iść na randkę i się zarazić.
Ja z takim głosem kiedyś poszłam do pracy na kasie, ludzie się generalnie dość dziwnie patrzyli.
Dlatego zanim się kiedyś z kimś spotkałam z internetu to rozmawialiśmy przez telefon. Przynajmniej wiedziałam czy nie będzie drętwo i jest o czym gadać. Łatwiej się rozłączyć niż wyjść do toalety i nie wrócić :D
Może owłosienie było problemem ? :D
Po prostu jesteś brzydka.
Nie musisz już iść z depresją do psychologa, ani wmawiać sobie przyczyn - nie ma zaco
@Truposz bo widziałeś i wiesz...