#sio0f
Sprzedaż umów zawsze szła mi dobrze, rzadko kiedy nie udawało mi się wyrobić planów. Miałem wielu "swoich" klientów, którzy podsyłali kolejne kontakty, często odradzałem podpisanie danej umowy mówiąc, że niedługo będzie lepiej. Taki klient wolał wrócić do mnie wiedząc, że nie będę mu wciskał cudów na kiju, niż iść gdzieś, gdzie usłyszy książkowe badanie potrzeb i wytłuczone regułki. Przez dobre wyniki sprzedażowe kierownik regionalna często przymykała oczy na moją obsługę klienta.
Pewnego dnia w salonie pojawiła się para, młodzi ludzie w wieku około 27 lat. Od wejścia tryskali dobrym humorem, podśmiechujki i żarty przy ekspozycji z telefonami. Zaprosiłem ich do biurka, pełen uśmiech, gadka się klei, ona trzyma go za kolano, porzyg tęczą itd. W trakcie rozmowy sprzedażowej wymienialiśmy zdania na różne mało ważne tematy. W pewnym momencie laska nie wytrzymała i zaczęła sypać do ziomka tekstami "mój przyszły mężu", "mężczyzna, niedługo mąż a zapewne i ojciec" etc. W między czasie cały czas usilnie próbowała wsadzić mi przed oczy dłoń z pierścionkiem zaręczynowym. W końcu dałem jej tą radość i zapytałem, czy świeże narzeczeństwo. Cała w fiołkach odpowiedziała, że tak, że w końcu się doczekała i jest mega szczęśliwa chociaż nie zawsze było tak kolorowo. Zmierzyła go wtedy wzrokiem i klepnęła po udzie. Chłopek nie zareagował, widocznie miał coś na sumieniu.
Rozmowa trwa, spisujemy dwie umowy, śmiejemy, żartujemy. Pytam babeczkę o hasło do infolini, że to prywatne i tylko ona powinna je znać, że tyle i tyle znaków, podała mi, drukuję dokumenty, podpis. Elegancko. Rozluźniony ja zaczynam działać z gostkiem (jakkolwiek to nie brzmi), ta sama procedura i tu zaczyna się horror...
Pytam gościa o to zakichane hasło do infolinii, że prywatne ble ble ble... a on mówi, że jak prywatne to on weźmie sobie karteczkę i mi zapisze. Jak powiedział tak zrobił, zasłonił jedną ręką kartkę przed swoją narzeczoną i nasmarował hasło cały czas się z niej śmiejąc. Chwilę się podroczyli i ona w końcu zapytała go "no to jakie to hasło masz kochanie?" chyba w ogóle nie oczekując odpowiedzi. Wziąłem tą karteczkę, już nawet nie pamiętam co było na niej napisane, jakieś całkiem normalne hasło, bez wydziwiania. Dobrze nam się rozmawiało więc w ogóle się nie zastanawiając rzuciłem żartem "Na pewno nie mają państwo przed sobą tajemnic, niech się pan przyzna, że hasło to Marta123". Babka humor o 180 stopni, oczy naszły łzami, rzuciła mu torebkę na kolana i wybiegła. Ja w szoku. Gość zamurowany. Powiedział tylko złamanym głosem "no to pan trafił" i wybiegł za nią. Nie wrócili.
Od tamtej pory ograniczałem żarty z klientami.
no nieźle :P.. w sumie ciekawe, czy się pogodzili? nie wiem czy bym mogła zaręczyć się z kolesiem, którego jakiś wybryk siedzi mi tak w głowie, że wyciska łzy sam dźwięk imienia jakiejś laski. Nie widzę nic złego w parach po przejściach, ale nie umiem zrozumieć ciągnięcia czegoś na siłę, jeśli najwyraźniej nie pogodziliśmy się z przeszłością
To trochę słaba "przeszłość", skoro facet ustawił sobie imię innej laski jako hasło.
Przecież on nie miał takiego hasła, tylko autor sobie zażartował podając wymyślone...
To się nazywa wyczucie sytuacji :')
Ło Jezu, jaka histeryczka... Jeśli facet ją np. kiedyś zdradził i dalej jej to na sercu leży, to po co się zaręczać? I takie trąbienie wszystkim wokół, że "Prawie mąż, ojciec, dziadek i w ogóle patrzcie, mam pierścionka!" przypomina mi dziecinne miłostki w gimnazjum.
Z tego co rozumiem to spotykacie się pierwszy raz a babka chce się pochwalić pierścionkiem ? Wow, ona pierwsza na Ziemi się zaręczyła...
Baby są jakieś inne, a chłopy jeszcze insze ;) Gdyby to ona miała hasło w stylu Andrzej69, to by salon był rozmłócony w pień.
Mój chłopak nadal ma hasła z imieniem swojej dawnej miłości ;)
''podśmiechujki" :v
Dlatego najlepiej jest być singlem ?