#tNEVB
Miałam kiedyś niesamowicie toksyczną koleżankę, która na początku wydawała się świetna, miła, zawsze uśmiechnięta, itd.
Z czasem kontakt zaczął nam się psuć, bo ta znajomość po prostu strasznie mnie męczyła, ale brnęłam w to dalej, za co teraz siebie szczerze nienawidzę.
Pewnego dnia przyszła do mnie, a że na dywanie miałam rozłożone książki, które chciałam przeczytać, ona zaczęła je przeglądać. Wybrała 2 i zaczęła je pakować do plecaka, który miała ze sobą. W połowie pakowania (!) zapytała się czy może je pożyczyć. Zgodziłam się. Gdybym tylko wiedziała, jakie piekło będę przez to przechodzić, to nigdy bym jej nie pozwoliła ich wziąć.
Od tego wydarzenia minęło parę miesięcy. Książek nadal nie odzyskałam. Tak, upominałam się o nie. I to kilkukrotnie. Cały czas powtarzała, że sama mam po nie przyjść, bo to moje książki, to ja jej pozwoliłam je wziąć i jej się nie chce przynosić ich do szkoły (!?).
Zaczęłam nawet pytać się innych o rady.
W końcu nie wytrzymałam i posłuchałam się jednej z rad, poszłam do szkolnej pedagog, która powiedziała, że mam napisać koleżance wiadomość i poprosić (!) o oddanie książek, a jeżeli to nie pomoże, to ona zadzwoni do matki tej dziewczyny. Ale czy ona się tym przejęła? Oczywiście, że nie! Przyszłam do niej do domu 2 razy, a ona nie chciała mnie wpuścić i powiedziała, że przyniesie mi te książki na poniedziałek.
Kiedy zobaczyłam ją w poniedziałek, podeszłam i zapytałam o moje książki, ta z głupiutkim uśmiechem powiedziała "Zapomniałam". W życiu nie byłam tak wściekła.
Skończył się rok szkolny, jest 12:34 w nocy, a ja, zamiast cieszyć się wakacjami i tym, że skończyłam szkołę podstawową i idę do liceum, duszę się własnymi łzami, bo wiem, że przegrałam tę walkę. Moja mama już straciła nadzieję na odzyskanie książek (ona je kupiła), ja zaczynam się załamywać, chodzę ciągle wściekła, a jak ją gdzieś widzę, to mam ochotę ją wrzucić na drogę, pod auto, a najlepiej pod jakąś ciężarówkę.
Wiem, że dla niektórych to tylko książki, ale ten, kto pochłania na jednym wdechu wszystko, co mu wpadnie w ręce, albo ten kto ma swoje ukochane serie\autorów powinien zrozumieć.
Już nie wiem, co robić.
Proszę, pomocy.
Nie wiem jakie masz relację z rodzicami, ale może poproś tatę lub mamę o pomoc. Rozsądni rodzice bardzo docenią fakt, że dziecko dzieli się z nimi swoimi problemami.
Moze idź do niej z mamą i dzwoń do drzwi do skutku
Za moich czasów to w takich sprawach interweniowali rodzice. Jesteś niepełnoletnia, książki kupiła mama.
Twoja mama może do dziewczyny zadzwonić albo pójść. Rozmawiać z dziewczyną lub którymś z rodziców. Ktoś te książki musi oddać lub odkupić.
Myślę, że twoja koleżanka też ma rodziców i rozmowa z nimi mogłaby coś dać
Jest pewna zasada w pożyczaniu rzeczy. Gdy pożyczasz, z góry załóż, że już nigdy nie odzyskasz i pomyśl, czy chcesz to stracić. Też pożyczyłam kuzynce książkę kupioną za swoje pieniądze zarobione w polu (8 godzin 5zl/h). To było 10 lat temu. Upomnialam się 2 razy, powiedziała, że ona musi tę książkę kontemplować, dlatego 2 lata ją czyta. Kontemplować "Zmierzch" Stephenie Meyer?! xD No cóż, wiadomo, że już tej książki nigdy nie zobaczyłam. Tej kuzynce moja siostra pożyczyła suknie na 100dniowke. Oddała ja po 6msc brudną. Tak jest z ludźmi. Nie wiem jak można wstydu nie mieć, żeby perfidnie kraść.
Dlatego cennych i ważnych dla nas rzeczy się nie pożycza... Może pożyczyć jakiś długopis, którym przy tobie ktoś się podpisze, ale nie takie rzeczy...
rozumiem, ze obie sie uczycie?
ja bym poszla do niej do domu i powiedziala jej matce, ze przyszlam po ksiazki, ktorych x nie chce mi od kilku miesiecy oddac. serio doradzam interwencje u matki dziewczyny. albo ojca. skoro do niej nie dociera.
albo idz do nich ze swoja mama. to zwykla kradziez.
mozesz tez zgodnie z prawda ostrzec wszystkich wspolnych znajomych by nigdy nie pozyczali nic x, bo to zlodziejka i nie oddaje pozyczonych rzeczy
opcjonalnie odzaluj te ksiazki
z nia calkowicie zerwij kontakt i tyle
zainteresuj sie kindlem czy tam innym czytnikiem e-bookow, sama czytam 50-80 ksiazek rocnie, kindle znaczaco ulatwia zycie
Ksiazki sa do czytania a nie wachania. Jesli juz musisz, zawsze mozesz miec jedna do wachania a reszte e-bookow.
Za co Hermionina tak oberwała minusami? Ja tam rozumiem. Uwielbiam czytać książki, czy to papierowe czy e-booki, ale jednak jeśli mam wybór wolę książkę papierową. Są osoby które preferują czytniki, bo tańsze, bo mniej miejsca zajmuje, bo wszystko w jednym miejscu. Ja preferuję papierowe, bo mają ten swój niepowtarzalny klimat, bardziej się wczuwam czytając je, przewracając strony... No i zapach. Książki są też do wąchania i koniec. Kto nie czuje przyjemności z wąchania świeżutko nabytej "cegiełki", albo takiej starej, wiekowej która swoje przeszła nie zrozumie. To jeden z najlepszych zapachów świata, a wąchanie książek jest uzależnieniem, z którego nie mam zamiaru się leczyć! :D
ja w zerowce pożyczyłam kolekcje pokemonow i też ich już nie zobaczyłam, wiem jakie to uczucie :(
W przedszkolu jedna dziewczyna zabrała mi najładniejsze karteczki. Wiele razy przez to płakałam, a moja matka nie zrobiła nic. Do dzisiaj nie moge patrzeć na te dziewczyne.
Ale idź z tym do rodziców, niech pojadą z tobą do domu tej dziewczyny.
Zamordowałabym gdyby ktoś mi zabrał książki albo kredki. To dwa najlepsze wynalazki ludzkości i w pełni cię rozumiem.
Chyba żyjemy w różnym spektrum ludzkości.
No cóż. Bez wielu rzeczy mogłabym żyć, ale bez tych dwóch byłoby ciężko. Może jeszcze samochód jest na równi z nimi. Prowadzić też uwielbiam.
Zaangażuj rodziców. Niech Twoi rodzice porozmawiają z jej rodzicami, i niech to Twoja mama/tata zapuka do drzwi, a nie Ty. Jeśli jest domofon, to możecie spróbować zadzwonić pod inny numer, żeby Wam otworzył ktoś inny.