#tVG22

Historia zaczyna się od tego, co słyszała większość z was będąc nastolatkami - "nic w domu nie pomagasz", " wiecznie sam/a w domu robię, co się stanie jak mnie braknie" itp.
Od dawna słyszałem, że nic w domu nie pomagam i dom traktuję jak hotel. Nawet w weekendy gdy miałem możliwość coś pomóc miałem "obowiązek" domyślić się co akurat w domu jest do zrobienia. Nie mówię tu o takich oczywistych rzeczach jak palenie w piecu czy koszenie trawy, ale np. gdzie i jak rozładować nowe rusztowanie lub deski przywiezione prosto z tartaku. Gdy nawet zapytałem co z tym zrobić, dostawałem odpowiedzi, typu "księdza idź się zapytaj".
Początkiem listopada ubiegłego roku zostałem poinformowany, że mam czas do końca miesiąca na wyprowadzkę lub przeprowadzkę do dziadków na inne piętro domu. W związku z nowo podjętą pracą lepszym wyborem była opcja druga. Niestety dziadkowie stwierdzili, że dobrym pomysłem będzie zabierać mi całą wypłatę, bo ty wydasz na głupoty. Głupotą jest dla nich np. Tymbark czy nawet najtańsza woda z Biedry, którą zwykle kupowałem do pracy, bo woda jest w kranie, a te ze sklepu to trucizna (dosłownie traktują napój typu Tymbark jako truciznę).

Zostałem w domu tylko dla tego, że większość wypłaty musiałbym wydać na opłatę mieszkania, bo ceny mieszkań są podobne jak w Krakowie czy Warszawie, a mieszkam w malutkim mieście w Bieszczadach. Wygląda to na wybitne użalanie się nad sobą, ale może wy pomożecie w podjęciu decyzji. W czerwcu kończy mi się umowa w pracy (praktycznie najniższa krajowa). Zostać w tej pracy, tylko szukać innego mieszkania, czy uciekać do większego miasta, typu Kraków? Co zrobić z tą sytuacją?
Duszka1 Odpowiedz

Nie bardzo rozumiem jak to "zabierać całą wypłatę". Masz wynagrodzenie przelewane na konto dziadków czy jak? Chyba, że sam im dobrowolnie oddajesz. Wtedy to już nie jest "zabieranie" tylko Twój brak pomyślunku. Mogłeś się im nie przyznawać, że zarabiasz x kasy, mogłeś z nimi podpisać umowę "na wynajem" i np. oddawać im połowę itd.

Jeśli Cie nie stać na wynajęcie mieszkania, to istnieje też opcja wynajęcia pokoju. Ja wiem, że każdy chciałby mieć luksus pełnej prywatności i wolnej łazienki o każdej porze, ale większość osób tak właśnie zaczyna samodzielne życie i jakoś daje radę. Potem się odkłada albo awansuje albo zmienia pracę na lepszą i analogicznie wbija się wyższy poziom czyli możliwość wynajęcia np. kawalerki.

Co do "uciekania" do większych miast to akurat ja skorzystałam z tej opcji i dopiero wtedy otworzyło się przede mną wiele możliwości. Ale pamiętaj, że to nie jest tak, że zamieszkasz w takim Krakowie czy w takiej Warszawie i od razu wynajmiesz czteropokojowy apartament. Często zaczynasz tak jak wspomniałam wyżej i dopiero jak się rozwijasz stać Cie na lepszy standard czy większy metraż.

3210 Odpowiedz

Zabierali wypłatę przemocą? Uciekaj z domu, będziesz miał szansę dorosnąć, i zmierzyć się z samodzielnym mieszkaniem, nawet w wynajętym pokoju, i samodzielnymi decyzjami.

anonimowe6692 Odpowiedz

Katowice mają fajny stosunek kosztów życia do zarobków. Osobiście lepiej mi się mieszkało w Krakowie, ale Katowice też są spoko. Rzeszów ma ceny krakowskie, a mentalność żula spod monopolowego

TakaOna100 Odpowiedz

Decyzje podejmiesz sam, ale poszukaj ogłoszeń o pracę i mieszkania do wynajmu i przekalkuluj gdzie najlepiej będzie zacząć.
Jeśli zdecydujesz się na przeniesienie do innego miasta możesz stać się o bon na zasiedlenie - musisz się przeprowadzić min 80km i przepracować przynajmniej 6 miesięcy w danym miejscu.

MaryL4 Odpowiedz

Duże miasta to pułapka. W ciul drogie mieszkania, kredyty, wieczne dojazdy i stanie w korkach, bilety parkingowe. Lepiej się urządzić w Bieszczadach. Sama bym chciała, ale nie mam żadnego punktu zaczepienia w takich miejscach. Ale wyprowadź się od rodziców i dziadków, tak, żeby nie być do nich przyklejonym. Chociaż z perspektywy kobiety to powiem ci, że nie oceniam tak jednoznacznie źle tego co robią twoi rodzice. Tak mało mężczyzn robi cokolwiek w domu. „Domyślanie się” i robienie rzeczy zanim ktoś ci rozkaże, to jest coś co zapewnia niewyobrażalne poczucie bezpieczeństwa. Masz wtedy uczucie, że możesz się rozluźnić, bo jest druga dorosła osoba, która czuwa. I jeśli opuścisz gardę, to w tydzień mieszkanie nie zarośnie tak, że będziesz musiała się z tego drugie tyle wygrzebywać. „Domyślanie się” i uważność też często jest główną częścią zadania. Np w przypadku tych desek - trzeba wykminic gdzie je położyć tak, żeby nie przeszkadzały , żeby wygodnie było potem po nie sięgnąć. Wiele prac domowych polega na tym że masz 100 5 sekundowych czynności do zrobienia. Podlać jednego kwiatka, podnieść dwa papierki. Bardzo ciężko jest mężczyźnie tłumaczyć każdą rzecz z osobna. Nie musisz siedzieć z rodzicami i tego wysłuchiwać jak nie chcesz, ale może trochę mój komentarz zmieni twoje myślenie i nie odrzucisz wartości, które oni jednak przekazują w ten sposób, a skorzystasz na tym trochę? Będziesz miał naprawdę łatwiej w związkach. :)

Dodaj anonimowe wyznanie