#tb99u
Trochę przejrzałam na oczy, że jestem strasznie rozwydrzona, mimo że tata robił co mógł, żeby wyznaczyć mi jakieś granice.
Okazało się, że wszystko co robię niesie za sobą konsekwencje, wbrew temu, że mama pokazywała, że jej córeczka jest bezkarna. Nagle to ojciec dawał mi bokiem pieniądze, bo słyszał, że potrzebuję np. jakiejś książki lub na dodatkowy kurs (dla mamy strata pieniędzy). Zresztą wszystkie rzeczy od mamy były też od taty, tylko że on nie mógł mi dać, bo pracował po 12h, ponieważ mama chorowała i potrzebowaliśmy dodatkowych pieniędzy. Zaczęliśmy częściej rozmawiać, tata mimo że nie jest fanem technologii i internetu, założył sobie konto na fb, tylko po to, żeby móc pisać do mnie messengerem ("bo wy młodzi tak wolicie"), czasem wychodziliśmy gdzieś razem. Zresztą na studiach zauważyłam, że mama nie jest tak cudowna, jaka była w oczach małej mnie. Zdradzała tatę na prawo i lewo. Po jej śmierci w telefonie znalazłam rozmowy z 35 różnymi facetami, wszystkie niezwykle wulgarnie erotyczne.
Do dziś nie wierzę, jak mogła zrobić coś takiego tacie, który mimo że mógł ją nie raz zostawić, to trwał przy niej, bo przysięgał w zdrowiu i w chorobie. Od prawie dwóch lat trzymam w sobie ten sekret, bo boję się, że tacie serce by pękło. Najgorsze jest to, że mimo tego wszystkiego, i mimo tego, że ma nową partnerkę, po dwóch latach od śmierci mamy wciąż ją bardzo kocha.
Poszliśmy dziś na lody z okazji Dnia Dziecka (wcześnie, ale ze względu na obowiązki zawodowe rzadko bywam w rodzinnych stronach), tata cały czas wpatrywał się w jedno miejsce, milczał, później poprosił, żebym tam spojrzała i powiedział "zabrałem mamę tam na pierwszą poślubną randkę, z miesiąc po ślubie, Boże jacy my wtedy byliśmy szczęśliwi".
Nie mogę sobie wybaczyć, że przez większość życia traktowałam go jak zło konieczne. Cudowny mąż i tata, ale ani do żony, ani do córki szczęścia nie miał.
Nadrabiaj stracony czas z tatą póki możesz. O zdradzie nie mów, jeszcze się tata załamie.
No cóż, dorosłaś. Perspektywa dziecka jest zupełnie inna i nie ma w tym nic złego. Ważne, że chociaż teraz doceniasz wysiłki taty. Spędzaj z nim czas i pokaż mu tę wdzięczność. Nie ma sensu zamartwiać się przeszłością, a wiele możesz jeszcze zdziałać w przyszłości.
Hejka, nie WIĘKSZOŚĆ życia. Tato jeszcze nie taki stareńki. Myślę, że jeszcze wiele lat przed wami.
Większość SWOJEGO życia tak go traktowała.
@overreacting swojego życia a nie jego... Może mieć równie dobrze 22 lata a docenia go dopiero jak się wyprowadziła coś załóżmy koło 20
Spokojnie, nie masz co się biczować, to normalnie, że pewne sprawy zaczynamy rozumieć dopiero z czasem, a dorośli inaczej patrzą na pewne rzeczy. Ja miałam odwrotną sytuację - jako dziecko idealizowałam sobie ojca, na szczęście mama nie wyprowadzała mnie z błędu, póki sama nie zrozumiałam. Podobnie zrobił twój tato i za to szacunek. Nie ma co grzebać w przeszłości, bo tego już i tak nie zmienisz, a dopóki możesz nadrabiać stracony czas, to korzystaj.
Jest wielu złych ojców, ale jest też ogrom okropnych matek, tylko wmawia się nam, że "matka jest jedna" i nikt nie zrozumie (ani nie pokocha) dziecka tak, jak właśnie ona. Więc dla matek znajdujemy różne wytłumaczenia i wymówki, które ojcom już się nie należą. Niektórzy z wiekiem to dostrzegają, inni dalej idą w zaparte, że ich matki w ogóle nie są toksyczne.
Nie wszytsko jest takie na jakie wygląda. Nie znałaś powodów ciągłej pracy swojego ojca i nie rozumiałas go a oczekiwałaś uwagi. Matka Ci ją dawała. Ale z doświadczenia zawodowego a nie prywatnego powiem Ci, że najwiecej nas uczą i ja w każdym bądż razie najbardzij szanuje tych co odemnie wymagają najwięcej.
Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Buduj dalej więź z tatą, a tym co było sobie głowy nie truj, bo szkoda życia na żale.
Jako dziecko byłaś bliżej z rodzicem, który był częściej obecny. To nic niezwykłego. Nie demonizuj matki. Buduj relację z ojcem.
Nic anonimowego.
Dlatego w wychowaniu trzeba znać złoty między surowością a rozpieszczaniem.
Niby podobnie... z ojcem często byłam na wojennej ścieżce, mama wydawała się ideałem a on wręcz tyranem... teraz kiedy zmarł, dostrzegłam wszystko czego nie widziałam... to mama doprowadziła go nerwicy, alkoholizmu i poniekąd śmierci... zdradzała go na prawo i lewo, okradała, knuła, kombinowała, wszystko pod płaszczykiem idealnej, opiekuńczej. Bardzo bardzo żałuje ze dostrzegłam to wtedy kiedy już nie mogę mu tego powiedzieć