#tfss7

Cześć, macie może taka jedną rzecz, ma której widok, zapach bądź nawet na samą myśl robi Wam się niedobrze?

Ja mam tak z pomidorem. Automatycznie bierze mnie na wymioty.

Zawsze, ale to zawsze każdy dziwi się dlaczego nie chcę jeść pomidora. Jeśli nie chcę zrobić przykrości osobie, która przygotowała potrawę, po prostu wygrzebuje jego kawałki. Nieważne jak bardzo jest to ohydne i nie na miejscu - po prostu nie tknę pomidora i koniec.

Przyczyną jest trauma z dzieciństwa. Pamiętam, że byłam w 4 klasie podstawówki, tego dnia bardzo źle się czułam i miałam biegunkę. Mama podała mi jakiś środek do picia, aby ją zatrzymać. Nie wiem czy właśnie ten środek był przyczyną, czy po prostu skórki pomidora mi gdzieś utkwiły... ale... cały czas widzę te rzygi na szkolnej ławce i czerwone kawałki po zjedzonym na śniadanie pomidorze - tak jakby ta sytuacja miała miejsce wczoraj.
DonnaPaulsen Odpowiedz

Seler - w przedszkolu nie mogłam odejść od stołu dopóki wszystko nie zniknęło z talerza. Bardzo nie smakowała mi surówka z selera, wytrzymałam trzy dni wmuszanja jej we mnie... czwartego dnia, znów zapłakana nie wytrzymałam i zwymiotowałam na przedszkolankę. Od tamtej pory nie zmuszały mnie do jedzenia. Minęło od tamtych wydarzeń prawie 25 lat, a w dalszym ciągu na sam zapach selera dostaję mdłości.

Lunathiel

Nigdy nie zrozumiem, jak można siłą wmuszać w dziecko jedzenie. Też przez sporą część życia cierpiałam przez podobną traumę, trochę z tego zostało mi do teraz.

Przerażające jest jak wielu ludzi nie rozumie prostych faktów: to nie działa w taki sposób, że jak dziecko nie chce czegoś zjeść to zmuszone krzykiem czy postawionym ultimatum (a raczej groźbą) nagle zechce i zje wszystko ze smakiem. Jak nie chce, to nie chce - koniec! W końcu to dziecko - nie ma żadnych psychicznych zahamowań przed jedzeniem, po prostu może czegoś nie lubić albo potrzebować mniejszych ilości niż te wciskane mu przez dorosłych. Jak w końcu naprawdę porządnie zgłodnieje, to zje cokolwiek będzie akurat dostępne. A wmuszanie żarcia da kompletnie efekty odwrotne do zamierzonych: zamiast naprawić "niejedzące" dziecko (bo zwykle to wcale nie jest realny problem, tylko zmyślony przez opiekunów), to sprawi, że jeszcze bardziej znienawidzi posiłki.

Ja akurat miałam babcię, która próbowała mnie utuczyć. I na szczęście jej się nie udało (za co jestem wdzięczna losowi, bo wiem po historii przyjaciółki jak niesamowicie trudno jest potem normalnie żyć i zrzucić taką wieloletnią nadwagę). Wmawiała mi i moim rodzicom, że "mnie zasuszają, bo nic nie jem a oni mnie nie pilnują!" albo, że "mam anoreksję!" (oczywiście kompletnie nie wiedząc, na czym polega ta choroba). Ahh, babcia. Na szczęście nie znielubiłam jej po tych tekstach, bo ogółem rzecz biorąc była kochaną osobą - po prostu bardzo przewrażliwioną na punkcie jedzenia :)

Lunathiel

A, jak już się tak rozpisuję, to dodam jeszcze taką historyjkę. W przedszkolu traktowano mnie identycznie jak w komentarzu @DonnaPaulsen. Byłam drobnym dzieckiem i nigdy nie potrafiłam zjeść całej porcji obiadu, często naprawdę wielkiej. Więc było karmienie (a raczej wciskanie do ust widelca), grożenie typu "jak nie zjesz to coś tam" i tym podobne. A najgorsze w tym wszystkim był nie sam fakt wmuszania we mnie jedzenia, tylko JAK te koszmarne przedszkolanki to robiły. Zwykle kiedy nie byłam w stanie dokończyć obiadu, to na talerzu miałam górę ziemniaków (często suchych i bez smaku, jak na wielu stołówkach). Ale oprócz tego zostawało tam czasem trochę jakiejś surówki czy buraków, kawałek mięsa, trochę sosu itp. Co robiły te babsztyle? Nabierały na widelec WSZYSTKIE z tych rzeczy, zmieszane z postaci obleśnej brei, po czym próbowały mnie tym nakarmić. Nie ważne ile razy tak robiły, że za każdym razem mówiłam, że "nie chcę pomieszanego", "nie lubię tak"... One miały to gdzieś. Jakby wybitnie nienawidziły swojej roboty. Parę razy zaczynałam wymiotować, ale nigdy nie zarzygałam żadnej "pani", więc nie ogarnęły, że może wypadałoby przestać :')

A propos tych elementów traumy, które zostały mi do dzisiaj: kiedy nakładam jedzenie na talerz, to bardzo dbam o to, żeby nie pomieszać go ze sobą. Nie jest tak strasznie jak kiedyś - że nie zjadłabym np. mięsa ubrudzonego sokiem z duszonej marchewki - ale jednak dalej jest ta myśl, która przeszkadza w jedzeniu "normalnie".

nielocik

Ja miałam to samo z zupą mleczną. Nie cierpię mleka na ciepło i każdy poranek w przedszkolu z zupą mleczną na śniadanie to był koszmar. Do dzisiaj na sam jej zapach mnie nosi. FUJ.

Baaba

Nie pojmuję tego wmuszania w dzieci w przedszkolu wszystkiego. Jakby dorośli wszystko jedli. Mojego syna pani zmuszała do zjedzenia owsianki, mimo że tlumaczył że go ona brzydzi (nie toleruje pećkowatej konsystencji) więc finalnie obrzygał panią i pół sali i temat się skończył.

Legendka Odpowiedz

Biale martini i zupka chinska w polaczeniu, juz od 20 lat.

Jemkotynaobiad

Chciałbym usłyszeć historię w okolicznościach której połączyłeś/łaś białe martini i zupkę chińską. :D

Zuuuzanna

Goracy kubek o smaku serowym i kanapka z pasztetem i ogorkiem zielonym. Od jakichs 15...

Legendka

@Jemkotynaobiad
Mialam jakies 17 lat. Spedzilam caly dzien poza domem i braklo mi czasu na jedsenie. Pod wieczor wpadlam do znajomych z mieszkania obok. Wypilismy dosc sporo bialego martini. Wrocilam do domu w dosc ciazkim stanie, a do tego bardzo glodna. Nie umialam znalezc nic innego do jedzenia poza zupka chinska, ta czerwona z vifon'a. I juz po minucie od zjedzenia jej wyladowalam z glowa nad muszla klozetowa. I tak przez pol nocy. Do dzis jak czuje zapach jednego z nich to mam odruch wymiotny, bo przypomina mi sie smak oddawanej mieszanki.

jaszczurka1234

O tak, białe martini to zło, nie jestem w stanie pić bo od samego zapachu mi niedobrze :/ i ptysie, nienawidzę ptysi

ItsNotLikeILikeYou

Czekaj, czy nie każdy ogórek jest zielony?

Tentegotenno

Ja pamiętam ogórka z chlebem na podłodze, nie mam traumy XD

xdemolka

Ja mam tak na zapach melona.
Gdy schlałam się w życiu po raz pierwszy to właśnie wódką o smaku melona.
Kilka lat później poczęstowano mnie herbatą melonową, ledwo się powstrzymałam przed wymiotami :D

Smerfiatka

Odchaczone, nie mieszać Martini z zupką chińską :D

RadioLove Odpowiedz

Wszystko co ugotuje moja teściowa ;/

lavie Odpowiedz

Pomidory. Rzucałabym nimi w ścianę, gdybym tylko nie musiała ich potem z tej ściany wygrzebywać. Patrzyłabym, jak powoli wycieka z nich sok i miąższ, jak powoli wykrwawiają się tymi obrzydliwymi pestkami... bleh. Zaczęło się, gdy za dzieciaka dostawałam takie połówki kromek chleba na śniadanie czy kolację, z jakimś serkiem czy wędliną, no pychota i niebo w gębie, gdyby tylko nie były krojone na tej samej desce, co pomidory dla rodziców czy dziadków... kawałek kanapki nasiąknięty tym sokiem... to zaskakiwało jak nie wiem, mokry bąk gdy spodziewasz się cichacza, czy gała z matmy gdy myślałeś że wszystko masz dobrze. Przez to nie mogłam tknąć takiej kromki, gdy tylko poczułam, że w 1 miejscu jest nieco wilgotna od spodu. Trauma do końca życia. Kiedyś rodzice zmusili mnie do spróbowania tego warzywoowocu, że niby skoro lubię keczup i w ogóle, to na luzie mi smakuje pewnie, prawie się porzygałam #niepolecam

Mikser

Wątróbka, hummus.. na samo wspomnienie tego smaku, robi mi się niedobrze

pastakiwi

@Iavie, najgorzej jak deska jest ubrudzona ziarenkami, obrzydliwe :(

Ahmik Odpowiedz

Gorace mleko. Tak samo z siebie nie wiem czemu. Zimne mi smakuje, zwlaszcza kozie. Ale jakiekolwiek gorace mleko- ble.

Mitsuoki

Ciepłe mleko ma okropny smak. Mnie się kojarzy tylko i wyłącznie z zerówką i zmuszaniem do wypicia całego takowego kubka.

Weryfikator Odpowiedz

Pierwszy raz słyszę o osobie, która nie toleruje pomidorów. Mam tak samo 😁
Zapach świeżych powoduje tylko jedną reakcję-wymioty. Smak -w jakiejkolwiek potrawie - taki sam efekt. I nie jest to uczulenie czy trauma z dzieciństwa. Keczup na kanapce czy przecier w sosie bolońskim są ok. Niestety niewiele osób w to wierzy. Są przekonani, że wymyślam. W przedszkolu mądre ciocie "przemyciły" pomidorka i potem miały sporo sprzątania. 😉

OgorkiWkarmelu

Pomidory są jakby mdłe, psują smak, dlatego mam tak samo jak Wy,

low

Mam tak samo! Mój chłopak też.

Lunathiel

@Weryfikator "W przedszkolu mądre ciocie "przemyciły" pomidorka i potem miały sporo sprzątania." - no i bardzo dobrze xD Nie czaję po co kogoś zmuszać do "polubienia" jakiegoś smaku. Nie lubi to nie lubi, proste. Gusta są różne.
Co do pomidorów: wierz lub nie, ale przez większość życia miałam do nich sporą awersję i za nic nie zjadłabym świeżych, np. na kanapce czy w sałatce albo jako dodatek na pizzy/ zapiekance (ketchup, pomidorowa, spaghetti itp. były zjadliwe, tylko czysty smak pomidorów przeszkadzał). Przez wiele lat nie chciałam już nawet próbować (też zmuszana przez innych), bo nawet zapach mnie odrzucał. I tak sobie żyłam, aż jakoś w wieku 18-19 lat, wtedy już po bardzo długim czasie niesprawdzania czy dalej mi nie smakują, zobaczyłam jak mój ówczesny chłopak robi sobie kanapkę z serem i pomidorem. Poprosiłam, żeby dał mi spróbować. I o dziwo smakowało to jakoś inaczej, niż lata temu. Tak jakby coś mi się przestawiło w mózgu xD W sensie czułam, że to pomidor, smakował jak pomidor, tylko moja reakcja na smak pomidora była kompletnie inna. Dosłownie jakby wymazał mi się z rejestru zapis o tym, że pomidory są ohydne xD

lotos53

@Lunathiel To ja tak z wątróbką miałam :D

Ankaaa

@lotos53 Ostatnio robiłam test z wątróbką i nie, taki sam odruch wymiotny, jak 10 lat temu :D No nie da się tego jeść :D

pastakiwi

@Weryfikator, jakbym czytała o sobie! Pomidory są tak obrzydliwe, że wystarczy ziarenko w sałatce/na desce do krojenia, że robi mi się niedobrze :( Co jest właśnie śmieszne: passaty, pomidory z puszki do sosów, ketchup, zupa pomidorowa itp jest okej, świeże pomidory - blehhhh. Chociaż nie wiem czym jest to spowodowane, miałam tak od zawsze :D

Smerfiatka

Ja pamiętam jak w akademiku koleżanki też przemyciły mi pomidora do obiadu. Specjalnie tak, abym tego nie widziała. Okej, zapachu nie czułam, ale to co było potem.. w każdym bądź razie, cały akademik wiedział, że mi pomidorów nie wolno dawać

Swiezychlebek Odpowiedz

Jajka na twardo

doznudzenia Odpowiedz

Barszcz czerwony.
Menel w autobusie.

Jio Odpowiedz

A najbardziej na świecie mnie wku***a jak ktoś myśli że jest cwany i przemieli tak że nie widać i myśli , że się nie zorientuje. Tekst "nawet tego nie poczujesz" działa na mnie jak płachta na byka. Nikt mi nie wierzy, że wyczuje to dziadostwo na kilometr. Albo np. ktoś pokroi nożem pomidora do czegoś innego a później zaserwuje mi kanapki czy cokolwiek innego z zawartością tego co zostało na nożu i się dziwi, że niby jak ja to czuję, że ten nóż wytarty był. Nienawidzę pomidorów!

Smerfiatka

Co nie? Okropieństwo... Nic nie smakuje już tak samo choćby i z ziarenkiem tego obrzydkistwa. Bleh

SweetKitty Odpowiedz

Owsianka

Zobacz więcej komentarzy (60)
Dodaj anonimowe wyznanie