#tjux9
Jak coś popsułem, to się nie przyznawałem, bo po co? Żeby rodzice marudzili? (zaznaczam, że nie bili mnie, nie krzyczeli, ale jednak reprymenda lub marudzenie było, a czasem szlaban czy brak lodów/ deseru). Więc żeby dostać pyszny podwieczorek czy zgrywać świętego, nigdy nie przyznawałem się do błędów, nadal tak robię.
Raz byłem u dziadków, zrobiłem katapultę z linijki dziadka i bach... złamałem ją, więc schowałem ją za kanapę (nie mogłem jej schować do kieszeni kurtki czy plecaczka, bo tam były moje rzeczy i babcia mogła tam popatrzeć. Cały dzień się bawiłem, przy czym specjalnie mój soczek w butelce stał obok kanapy, nie dopiłem.go od końca, żeby nikt go nie wyrzucił. Jak przyjechali rodzice, to wziąłem plecaczek i mówię, że idę po soczek, bo stoi obok kanapy... Po cichutku wziąłem też do rękawa linijkę. Uważałem przy tym, żeby podczas zapinania mnie pasami rodzice jej nie poczuli czy nie zobaczyli. Jak wróciliśmy do domu, to przebrałem się i zakopałem złamaną linijkę na krańcu ogrodu, na tyle głęboko, by nikt się nie zorientował. Wyciąłem nawet trawę, żeby nie było widać śladów kopania.
Sytuacja druga, jak zbiłem ozdobną porcelanową miskę. Bawię się piłką w domu (a miałem zakaz, jak chyba każde dziecko) i nagle miska zbita. No niech to... odłamki na płytkach w kuchni, będzie źle. Przyczepią się jak nic i będzie kazanie. Więc z racji, że byłem sam w domu, opiekująca się mną babcia, kuzynka i siostra były w ogrodzie, to po cichu wziąłem zmiotkę i wiaderko z piwnicy i wyzbierałem wszystko do czysta. Przejechałem jeszcze ręcznikiem papierowym i skarpetkami, by wyczuć, czy nie ma nic. Zbiegłem z wiaderkiem do piwnicy i rozdrobniłem resztki miski na pył (tłukąc je młotkiem w wiaderku) tak, żeby nikt nie zauważył, że w ogrodzie walają się resztki miski... Po wszystkim wyczyściłem wiaderko i zmiotkę z pyłu i resztek, a pył rozsypałem w kilku miejscach w ogrodzie (kopać nie mogłem, bo wiadomo, były tam trzy osoby i widziałyby, gdybym brał z garażu łopatę).
Jak chciałem iść na wagary, to znaczy zostać cały dzień w domu, wystarczyło, że rano nie poszedłem do szkoły (rodzice i siostra wychodzili wcześniej). Siedziałem więc w domu, zabierając na górę klucze i swoje buty. Pomoc domowa w ciągu dnia przychodziła ok. 11 i gotowała obiad, sprzątała na dole, co zajmowało jej ok. godziny; gdyby mnie zobaczyła, to by rodzicom doniosła, a wtedy wiadomo, afera murowana. Ale mnie formalnie nie było. Kiedy wychodziła, to odstawiałem buty na dół i jak była zima, to robiłem od bramki ślady w śniegu, a jak padał deszcz, to oblewałem buty i kurtkę wodą. Przewidywałem wszystko.
To co piszesz świadczy o inteligencji. Przemyślasz każdy ruch, to znaczy, że bylby z ciebie dobry strateg ewentualnie doskonały przestępca.
Ciekawe, kim jest autor dzisiaj.
Lewkoja można powiedzieć konstruktorem bronii w firmie zbrojeniowej za Atlantykiem.
A co ciekawego? Większe sprzęty czy karabinki broń lekka ekwipunek pomocniczy i główny ?
Tak ogólnie mówiąc to w pracy się zajmuję "lekką bronią ręczną", najczęściej karabinkami czy pistoletami. Nie biorę zazwyczaj udziału przy produkcji ciężkiego sprzętu, ale z takim też mam doczynienia na targach broni, jak się wcisnę i pojadę. Nie mogę zbytnio mówić jakie to modele broni i firma, bo to jednak byłoby nie anonimowe i łatwo byłoby mnie wyśledzić. Mam też uprawnienia powiedzmy, że "rusznikarskie", więc czasem w czasie wolnym robię sobie coś tak dla siebie, uścislając to nawet bez nich można w Ameryce robić samodzielnie jednostrzałową broń, a ja mogę więcej z racji zawodu. To jest moja pasja, więc bronią zajmuję się zawsze czy mi za to płacą czy nie i sam kolekcjonuję sprzęt militarny, rycerski i broń palną. Ostatnio robiłem własny muszkiet, lufa oczywiście kupiona, bo szkoda czasu na bawienie się w jej produkcję, jak za śmieszne pieniądze można kupić o wiele lepszą fabryczną, ale reszta elementów złożona przeze mnie, nawet bagnet własnego pomysłu dodałem. Fajne ornamenty, rzeźbienia w drewnie i okucia. Teraz buduję rewolwer w stylu Colta czy Remingtona z czasów dzikiego zachodu. Taka moja interpretacja. Ale jeszcze niewiele zrobiłem.
Ja kiedyś tez kombinowałam, żeby nie dostać kary, zawsze miałam jakieś wymówki, ale raz popsułam okulary mojej lalki, zwyczajnie zapomniałam ze bawiłam się nią na podłodze, nie sprzątnęłam i na nie nadepnęłam, wiecie co zrobiłam? Przyznałam się :) rodzice byli w takim szoku, że pochwalili mnie za szczerość i chyba to zadziałało lepiej niż wszystkie kary.
Moim zdaniem i tak nie powinnaś dostać kary. Połamałaś okulary to będziesz miała lalkę bez i tyle.
Na pierwszy rzut oka tak, ale mam starszego brata, z którym sobie dogryzaliśmy. Teraz mamy świetny kontakt, ale kiedyś nie było tak kolorowo. Gdybym się nie przyznała, pewnie byłoby na niego, że zrobił to specjalnie, albo na mnie, że chce go wrobić, bo tak też się zdarzało :D.
A ty wiesz, ze masz zadatki na seryjnego mordercę.
Nie no, aż tak to nie. W obecnych czasach nawet największa skrupulatność i przewidywanie nie pomogą seryjnym mordercom. Wszędzie są kamery, sygnał z telefonu da się namierzyć i dlatego jak ktoś już zabija to jednorazowo jak Breivik czy jacyś terroryści w europie. Bo po prostu gdyby zabijali po cichu złapano by ich. Nie czasy seryjnych morderców odchodzą, w czasie urbanizacji i industrializacji w XIX wieku, aż po początek mieli pole do działania obecnie nie.
Nie każdy psychopata musi nim zostać.
Carriant nawet nie wiesz jak się mylisz kamery telefony itp nic nie są jak masz łeb na karku i zimna krew no i opanowanie ... dobrze opracowany plan i cie nie złapią a już napewno nie w tym kraju ale to nie miejsce na takie dyskusje
@metal1998 Nie wszystko jest tak proste jak na filmach; wyczyny śledczych pokazały, że plany idealne nie istnieją. Jeśli będziesz warty złapania, to Cię złapią. Ile jest na świecie poważniejszych niewyjaśnionych spraw z ostatnich lat? Skrajnie mało. Ilu jest nieuchwytnych seryjnych morderców na wolności?
Oglądałam ostatnio tak serial na netflixie "you" mega zjeb*any o takim psycholu :D ale o dziwo caly sezon zobaczyłam:D
LaniaLania tez widzialam ten serial, jak wlaczylam pierwszy odcinek tak caly sezon od razu obejrzalam 😂😂
Zapowiada sie drugi sezon i tam niestety ma juz mu sie potknac noga..
Beck- serio ? To ciekawe... :D kiedy ma ruszyć drugi sezon ? Może zdążę obejrzeć w spokoju przed porodem :D
Zgłoszę się do ciebie, jak będę chciał pozbyć się ciała ;)
Dobry przyszły przestępca albo inżynier.
Powiedzmy, że bardziej inżynier, bo de facto jestem inżynierem, konstruuje broń w firmie zbrojeniowej ( żebyś nie pomyślał, że w szopie za domem z pordzewiałych rur, bo i tacy eksperci się zdarzają 😂)
Robiłem bardzo podobnie. Ale takie ciągłe kłamstwa po jakimś czasie męczą.
A rodzice zawsze powtarzali, że jak będę wagarować to zostanę nikim...Ja nie wagarowalem i jestem nikim, porównując autora on wagarowal i ma fajna prace i hobby xD
Ale ja się w domu uczyłem, a nie chodziłem na piwo nad rzekę jak większość wagarujących, poza tym opuszczałem ze 2 dni miesięcznie, a nie połowę lekcji. Szkoda mi było czasu na chodzenie na niektóre lekcje, bo były nudne wolałem w domu się pouczyć matmy lub czegoś ciekawego o bronii. Poza tym nie chorowałem dzięki bogu, więc mając na czysto 99,9% frekwencji zakładałem zawsze, że w ciągu roku szkolnego mam 14 " wolnego" do użytku na siedzenie w domu. To nie jest aż tak dużo. I nigdy się nie wydało.
Przypomniała mi się historia z mojego dzieciństwa. Była taka sytuacja, że rodzice wyszli gdzieś z domu na chwilę i zamknęli dom od zewnątrz. Stwierdziliśmy wtedy z rodzeństwem, że wyjdziemy przez okno, bo nam się nudziło i nie chcieliśmy czekać aż wrócą rodzice. W trakcie wychodzenia zrzuciliśmy z parapetu dużego kwiatka, któremu zbiła się doniczka. Niewiele myśląc, stwierdziliśmy że zakopiemy tego kwiatka na końcu podwórka, żeby ukryć ślady zbrodni i tak zrobiliśmy, tzn zakopaliśmy całego kwiatka razem z tą potłuczoną doniczką. Cały plan poszedł na marne. Zdradziła nas sąsiadka, która obserwowała całe zajście z naprzeciwka i widziała jak wychodzimy przez okno i wynosimy z domu jakąś dużą rzecz w worku, o czym od razu poinformowała naszych rodziców po ich powrocie.
Co za wredna baba z tej sąsiadki, nigdy nie lubiłem donosicieli.
I co w tym anonimowe?
Gardzę takimi ludźmi, którzy w dorosłym życiu "nadal tak robią".