#tlaWj
Jedyną patologią na tej kolonii byłam ja.
Czemu? - spytacie.
Ano dlatego, że na tej kolonii właśnie dowiedziałam się o istnieniu takiego cuda jak smakowe pasty do mycia zębów dla dzieci. Wszystkie moje koleżanki je miały. Jedynie moja matula stwierdziła, że różowa pasta z drobinkami w środku, w opakowaniu z Arielką przegrywa w starciu ze jakimś dentystycznym paskudztwem o działaniu anty - wszystko w cenie takiej, że powinno to jeszcze myć naczynia i śpiewać w trzech językach.
Tak, mam tragicznie słabe zęby i tak, 20 lat później dalej kupuję te dentystyczne paskudztwa, niestety już z własnych pieniędzy.
Ale wracając do historii właściwej - byłam cholernie zazdrosna o te pasty koleżanek, ale jednocześnie też zbyt nieśmiała, żeby o tym komukolwiek powiedzieć.
Co więc młodsza wersja mnie wymyśliła?
Żarłam te pasty, jak nikt nie patrzył.
Miałam nawet wyrobiony rytuał robienia tego tak, żeby nikt nie zauważył - codziennie wieczorem chodziłam się myć ostatnia, żeby żadna koleżanka już się po mój pokarm bogów nie wracała. Zawsze brałam odrobinkę pasty - wielkości paznokcia palca serdecznego - no bo przecież musiało koleżankom i mi starczyć do końca dwutygodniowej kolonii. Mieszkałyśmy w sześć w pokoju z łazienką, więc miałam 5 cudownych smakowych past do wdupcania.
Byłam wtedy jak narkoman. Przez cały dzień zwiedzania kolejnych historycznych kamieni, które już nawet ciężko było nazwać ruinami, zastanawiałam się, w jakiej kolejności dzisiaj podjem pasty koleżanek. Zmieniałam nawet sposób jedzenia ich - czasem wkładałam grudkę do buzi i czekałam, aż się sama rozpuści, czasem wcierałam je w zęby i zlizywałam, a czasem kładłam pod język lub smarowałam nią usta. Parę razy nawet mieszałam różne smaki ze sobą. Te wybory to były moje najpoważniejsze decyzje na tym wyjeździe. Nic innego się nie liczyło.
Generalnie rzecz biorąc, do końca kolonii nikt się nie zorientował.
Niczego nie żałuję.
Czasem jak mam gorszy humor i potrzebuję się pocieszyć, to zamiast butelki wina wolę kupić sobie dziecięcą pastę smakową i zeżreć ją, oglądając koty w internecie.
Aż mi się przypomniało, jak w podstawówce pojechaliśmy gdzieś na wycieczkę i dostaliśmy tam pasty smakowe i kubki do płukania zębów. Ktoś wyczytał na opakowaniu, że zjedzenie jej nie szkodzi zdrowiu i prawie cała klasa jadła pastę do zębów :D
"Mieszkałyśmy w sześć w pokoju z łazienką, więc miałam 5 cudownych smakowych past do wdupcania" - to zdanie wygrało wszystko 😂
Autorka jest z małopolski?
Kiedyś byłam z kumpela pod namiotem na pewnym festiwalu. Ona stara dupa używała pasty o smaku coli. Przestałam się z niej śmiać kiedy skończyła nam się kasa i pewnej nocy z głodu zaczęliśmy jeść tą pastę 😂
Smakowała?
A ja się z chęcią dowiem co to za pasty dla słabych zębów, znam ten ból ;-;
Choćby z niskiej półki ale skuteczny elmex bodajże, ma chyba w ofercie pastę na taki problem
Ale lepiej idz do dentysty. Nie wiem co to dokładnie u Ciebie znaczy ze masz słabe zęby. Moja mama używa jakiejś specjalistycznej pasty na wrażliwe zeby ale nie pamiętam nazwy... w każdym razie, zależnie od skali i rodzaju problemu, sama pasta może być tylko uzupełnieniem leczenia stomatologicznego.
@makowapanienka
Spokojnie, jestem pod stałą kontrolą stomatologa. Kwestia tego, że pomimo regularnego dbania, wizyt kontrolnych, no cud na kiju wszelkiej maści dość łatwo i często się psują. Tyle, jeśli chodzi o słabe zęby.
Elmex znam i używam.
Przypomniało mi się jak zawsze miałam pastę do zębów o smaku pomarańczy. Była tak niedobra..
Nie miałaś z tego powodu żadnych problemów natury gastrycznej?
o dziwo nie. Pewnie dlatego, że jadłam nie dużo i nigdy (oprócz tej kolonii) nie robiłam tego regularnie.
Podejrzewam, że te dziecięce pasty do zębów są bardziej przystosowane do zjadania. W koncu to tylko dzieci które niechcący (lub chcący z ciekawości:D) mogą ją zjeść. Dlatego konsekwencje mogły być widoczne dopiero po znacznych ilościach tej pasty
WTF Ja na kolonii nie jedząc nic słodkiego od 3 dni zjadłem dosłownie 10gram pasty smakowej do zębów i do końca wyjazdu leżałem w łóżku :c
Cos mnie w życiu ominęło, ale bie wiedzialam, że są takie pasty. Widzialam czarną itd., ale takich jeszcze nie :)
@Misiaaaa Czarną? Gdzie takie cuda? :)
Eko świry sami robią sobie pasty do zębów bez chemii itp. Nie pamiętam z czego, ale wiem, że ma czarny kolor.
Jeśli czarna, to pewnie pasta z węgla aktywnego
Widziałam na snapchacie Areny Witt i jbyła to pasta z firmy nazywającej się na instagramie "CarbonCocoau"
Rozbawiło mnie to haha 😂😁 Lubię takie anonimowe 🙂
Wyznanie przecudowne, bardzo mnie rozbawiło :) A tak na przyszłość wpieprzanie całej pasty nie jest zbyt dobre ze względu na fluor