#tsvnt

Zacznę od tego, że zawsze miałam mało włosów i były to włosy cienkie. Zarówno moja mama, jak i babcia również zmagały/zmagają się z tą niedogodnością - po prostu jest to sprawa czysto genetyczna. Przez całe życie bardzo dbałam o moje włosy, więc są w świetnej kondycji i prezentują się nieźle (są długie, błyszczące, ładnie się układają), a że nie mam na głowie lwiej grzywy, to trudno, nie wszystko może być idealne.

Poszłam ostatnio do laryngologa z nawrotem infekcji ucha. Pani laryngolog postawiła diagnozę, że to przez... łysienie plackowate. Zwaliło mnie z nóg. Zaczęłam dopytywać na jakiej podstawie to stwierdzenie, że faktycznie mam mało włosów, ale to rodzinne, że nie zauważyłam ostatnio wzmożonego wypadania, że wcześniej nikt nie zwrócił mi uwagi, że rzekomo mam na głowie łyse placki, ba, przecież dwa miesiące temu się widziałyśmy i też nic nie mówiła... Pani uznała, że rodzina może tego nie widzieć, bo oni widzą mnie na co dzień, a wszyscy inni "może nie chcą widzieć", a zresztą choroba mogła wystąpić nagle.

Z gabinetu wyszłam zaryczana, cały tydzień ryczałam w poduszkę, że będę łysa. Jak akurat nie ryczałam, to siedziałam z lusterkiem i szukałam na głowie łysych placków. No faktycznie nie mam super gęstych włosów, a ponieważ jestem brunetką, to gdzieś tam skóra przebija, ale zawsze tak miałam... Placków nie znalazłam, no ale skoro lekarz tak powiedział, to coś musi w tym być. Każdy znaleziony włos powodował u mnie histerię, chociaż dobrze wiem, że każdy codziennie włosy traci. Sprawdzałam w internecie różne terapie, mikropigmentację, nawet przeszczepy włosów, a kiedy zobaczyłam ich ceny, to zaczęłam szukać skąd wziąć na to pieniądze. Rozważałam rzucenie studiów i powrót do domu, bo to zawsze jakaś oszczędność, pożyczkę od rodziny, nawet wzięcie kredytu. Zamknęłam się w mieszkaniu, nawet na uczelnię nie chodziłam, bo przecież jak wyjść do ludzi z prawie łysą głową...

Poszłam do dermatologa specjalizującego się w trychologii. Przebadałam się i wyszło, że na nic nie choruję. Pani zaproponowała mi terapię, która może trochę zagęścić moje włosy, ale ogólnie "taki mój urok" i burzy loków nigdy mieć nie będę.

Teoretycznie wróciłam do punktu wyjścia.

Z tym, że od tego czasu moja pewność siebie nie istnieje. Mam wrażenie, że jestem brzydka, że nic dobrego mnie nie spotka, bo kto przyjaźniłby się/zatrudniłby/pokochałby dziewczynę z łysymi prześwitami na głowie. Nie wychodzę, chyba że na uczelnię, ale tylko w ostateczności, tak żeby mnie dopuszczono do egzaminów. Jeśli ktoś w jakikolwiek sposób zwróci na mnie uwagę, to jestem pewna, że to przez moje włosy. Jak ktoś się gdzieś zaśmieje, to mam wrażenie, że to z mojej "łysiny".

A to wszystko przez jedną głupią, niczym nie popartą, "diagnozę".
Jutrzenka2104 Odpowiedz

Ło rany! Kiedy nasze społeczeństwo przestanie traktować lekarzy jak wyrocznie? To też tylko ludzie i popełniają mnóstwo błędów. To, że jakiś "pan dochtór" coś powiedział, to nie znaczy, że tak jest. Jeszcze laryngolog? A co on ma do włosów? Idź do innego lekarza (jeszcze raz), upewnij się, że wszystko jest ok i zapomnij o słowach tej pani. Babka się kopnęła, zignorować i żyć dalej normalnie. Byłaś do tej pory zadowolona ze swojego wyglądu? To nie pozwól, żeby jedna opinia zepsuła Twoją pewność siebie! Z rad dotyczących samych włosów mnie pomagał olejek rycynowy. Tylko trzeba się najpierw posmarować np w okolicach łokcia i upewnić, że nie jest się uczulonym. Olej rycynowy kupuje się w aptece za kilka złotych. I raz na tydzień wylewasz kilka łyżek na spodek, stawiasz to na misce z goracą wodą, żeby się podgrzał i smarujesz skórę głowy- raz koło razu. Owijasz głowę starym ręcznikiem i trzymasz tak 5-8 godzin. Można w tym spać, tylko niewygodnie. Potem musisz umyć głowę kilka razy w bardzo ciepłej wodzie (w końcu to olej, ciężko domyć). Trochę to męczące, ale po 3 miesiącach włosy przestają wypadać, a po 8 miesiącach masz grzywę. Na mnie podziałało super i zawsze jak włosy mi wypadają to robię taką kurację. Wszystkie fryzjerki się dziwią, ile ja mam tych włosów. Można też olejkiem rycynowym smarować rzęsy (tylko tym bardziej uważać czy nie uczula!).

Renfana Odpowiedz

Też miałam taki problem. Cała rodzina miała cienkie włosy i miałyśmy "tradycję krótkich włosów", "bo po co ci taki mysi ogon". Teraz mam włosy do pasa, nie jakieś wybitnie grube, ale zdecydowanie nie można ich nazwać cienkimi. Rodzinka zazdrości :D
Pomógł mi macerat z indyjskich ziół, stosowany jako wcierka. Amla, bhringraj, neem, manjishta, brahmi, tulsi, imbir, cynamon i pieprz. Ja robiłam macerat sama (instrukcja do znalezienia w Internecie, jak i info o składnikach), ale są też gotowe produkty o podobnym składzie, jednak tych nie testowałam. Mogą nie zawierać pieprzu, imbiru i cynamonu, które są ważne w składzie, bo poprawiają ukrwienie skóry. Do tego codziennie po dwie łyżki oleju lnianego. Obrzydliwe, ale warto, nie tylko dla włosów.

Tsukii

Czy mogłabym Cię jednak prosić o konkretny przepis albo o jakiś kontakt do Ciebie? Stosowałam amlę, neem czy brahmi, wprost genialnie działały na włosy. Z wielką chęcią wypróbowałabym ten macerat, niestety nie znalazłam w internecie przepisu, o którym piszesz. Przyznam, że pierwszy raz w ogóle czytałam o macerowaniu, więc nie jestem w stanie sama "skleić" przepisu. Nie wiem jakie proporcje ziół i gdzie w ogóle można je zakupić, czym zalać, czy na zimno czy na gorąco...

Renfana

Nic dziwnego, że nie możesz znaleźć, przepis jest mój ;) Po jednej łyżce proszku z poszczególnych ziół wymieszać i zalać litrem rafinowanego oleju - ja lubię słonecznikowy. Można albo wstawić do piekarnika na 60 stopni na 3 godziny, albo odstawić gdzieś w kącie pokoju na miesiąc i gotowe! Zioła można znaleźć na allegro i w sklepach internetowych, te, których ja używam są firmy Hesh. Im czarniejszy wyjdzie macerat, tym lepszy.

Ikaaa09 Odpowiedz

Nie ma się co przejmować :) Każdy z nas ma jakiś defekt. Co do lekarki, to bardzo niepoważna. Nie rozumiem jak laryngolog może z Taką swobodą diagnozować choroby kompletnie niezwiązane z jego specjalizacją? Koszmar. A co do wzmocnienia włosów to bardzo polecam poczytać trochę o ziołach. Rumianek, dziekcie, szałwia, mięta pieprzowa działają cuda na włosy :) Wystarczy tylko trochę poczytać, jest mnóstwo rozwiązań. Wiadomo, nowych cebulek sobie nie wyhodujesz ale wzmocnisz włosy, które masz :)

Dingi Odpowiedz

Boże ale jesteś delikatna...

otik33 Odpowiedz

Co ma laryngolog do włosów?

lssshl Odpowiedz

Lys.ola na instagramie. Polecam pooglądać i poczytać :)

Ararara

Trochę nie na miejscu, bo autorka wcale nie łysieje, tylko nabawiła się okropnych kompleksów z którymi zdecydowanie przydałaby jej się pomoc... Ale plus za pokazanie pozytywnego instagrama, ta dziewczyna jest piękna!

Slimaczkobabeczka Odpowiedz

Ej, ale moment. Piszesz, że według Ciebie Twoje włosy są ładne, lśniące, długie - opinia jakiejś głupiej baby nie powinna mieć znaczenia. Ale jeśli chcesz trochę popracować nad pewnością siebie to czemu nie zaczniesz nosić opasek? Zarówno tych lekkich, delikatnych, jak i grubych, materiałowych? Jeśli lubisz nosić związane włosy to zawsze możesz dodać jakiś akcent materiałowy w postaci apaszki czy wstążek. Optycznie zwiększają objętość włosów ;)
Tak naprawdę bardzo trudno mieć idealne włosy. Moje np wcale nie chcą się układać - zmuszanie ich do tego to codzienna męczarnia. I tak było zawsze - jako dziecko miałam cieniutkie włoski, niewiele na głowie a i tak nie dało się ich np. zaplatac. Teraz jest ich dużo - i nadal zrobienie warkocza graniczy z cudem xD jest to o tyle smutne że moja twarz jest stworzona to upięć i splotów, a szczytem możliwości jest zrobienie kucyka..

Lukikowy Odpowiedz

Nie każdy facet patrzy na wygląd, nie powinnaś się załamywać przez cały czas.
PS. Piszę to jako facet.

Lukikowy Odpowiedz

Faceci nie patrzą wyłącznie na wygląd, nie powinnaś się załamywać.
PS. Piszę to jako facet

BlueJay Odpowiedz

. Kropka niezgubka

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie