#uXReR
Pamiętacie może szanowni użytkownicy znanego psychologa A. S. i oskarżenia go o pedofilię? Otóż byłem jego pacjentem jako małoletni (około 9-10 lat) szczyl. Czemu? Aż do 17 lat miałem problem z moczeniem nocnym. Było to strasznie trudne i upierdliwe, zwłaszcza dla moich rodziców. Musieli straszną gehennę ze mną przechodzić (wyobraźcie sobie wszelkie wyjazdy, wycieczki itd., a nawet w domu codzienne pranie). Byli już tak zdesperowani, że chwytali się wszelkich sposobów (bioenergoterapeuci, akupunktura itd., itp.). Tak trafiłem do gabinetu ww. pana.
Oprócz próby spłycenia mojego snu (przez cały rok wieczorem piłem mocną kawę, czasami nawet dwie - do tej pory kawy nie znoszę), postanowił jeszcze zająć się mymi dolnymi partiami ciała. Otóż pod pretekstem, że jestem w grupie wysokiego ryzyka wystąpienia stulejki, na każdej wizycie przez parę minut mnie tam obłapiał. Było to dla mnie szalenie krępujące i dziwne. Rodzicom nigdy o tym nie powiedziałem. Sam nie umiem wytłumaczyć dlaczego. Czy to przez autorytet, jakim się cieszyli wtedy lekarze i ogólnie dorośli w oczach małego dziecka? Czy przez zwykły wstyd? Nie wiem...
Dziś mam ponad 40 lat i chociaż nie odczuwam może jakieś traumy z tym związanej, to mam małe wyrzuty sumienia... Może gdybym wtedy poskarżył się, nie skrzywdziłby innych dzieci?
P. S.
Tak, wiem, że w procesie nie przyznał się do winy, ale sądząc po tym czego doświadczyłem - był winny.
Wyrzuty sumienia u Ciebie są zupełnie nie potrzebne. Gość, mam nadzieję, płonie w najgłębszej jamie piekła.
Pedofile i wszyscy co wykorzystują dzieci to zło tego świata, które należy tępić bez żadnej litości. Niszczą życie nie tylko swoim ofiarom ale także im przyszłym rodzinom i partnerom.