#utBTi
Ostatnio się przekonałam, jak bardzo się opieprzam - porzuciłam książki na rzecz czytania internetowych idiotyzmów, gównoburz i śmieszkowych fanpejdży. Gdy spróbowałam przeczytać jakąś powieść i wciąż pojawiało się słowo "matka", zdenerwowałam się, jak można było dopuścić taki błąd w druku, bo przecież powinno się pisać "madka"...
Od dziś zmniejszam dawki internetu.
Chyba nikt tutaj w komentarzach nie zrozumiał tego co napisała autorka. W wyznaniu chodzi o to że autorka tyle czasu spędziła czytając historie w internecie że słowo "madka" wydało się jej poprawne, mimo że po chwili się zorientowała że to wpływ internetu i częsta ekspozycja na to słowo spowodowała że tak myśli. Autorko, jeśli to czytasz, to przestań przeglądać anonimowe, miałaś ograniczać ;)
To chyba nierozmiesz tego co czytasz. Matka i madka maja rozne znaczenia.
Słowo "madka" to błędny zapis, nie ma znaczenia. To tylko kolejny internetowy idiotyzm by psuć język polski.
nierozumiesz zasad ortograficznych
pozdr
Język cały czas ewoluuje i odzwierciedla to jak wyrażamy się na co dzień. Oczywiście nie wszystkie zmiany są właściwe, ale wyraz "madka" ma inne znaczenie niż "matka" dla tego nie widzę powodów żeby nie uznać go za pełnoprawny neologizm. Pisownia nie wynika z błędu ortograficzne tylko z celowej zmiany.
Właśnie tak powstają neologizmy. Kiedyś za pomocą książek (chociażby Grażyna Mickiewicza), a dziś - przez internet. Nie ma w tym nic złego, ani zaskakującego.
Jak tak dalej pójdzie to chyba przestanę używać tego języka, jeśli za poprawne będą uznawane formy typu madka, wonsz, pieseł itp. Analfabetyzm się pięknie rozwija. Nie mówiąc o wszystkich memach z nosaczem, gdzie aż roi się od błędów ortograficznych.
Wystarczy rozróżnić zwykłe (często niewyszukane) żarty językowe, takie, jak właśnie "pieseł", od wyrazów, które nabierają innego znaczenia i mają szansę być neologizmami ("madka").
Poza tym, "madka" jeszcze nie funkcjonuje powszechnie (poza internetem) i narazie się nie zanosi, żeby stała się oficjalnie uznanym neologizmami, więc nie ma co się za bardzo spinać.
Zajmuje się wynajmem mieszkań i ostatnio do mnie kobieta pisała w sprawie wynajmu z pytaniem czy może tam mieszkać pieseł. Więc te idiotyzmy wychodzą niestety poza internet.
Autorka myślała, że słowo matka pisze się jako madka
Tak, ale w pierwszej chwili się pomyliła
Uświadomiłem sobie właśnie że też porzuciłem książki na rzecz Internetu... Oraz że również zdarza mi się myśleć że "madka" jest poprawnie napisane...
Ze mną to samo. Staram sobie wmówić, że wciąż tak samo dużo czytam, bo w to w końcu internet, jest tu masa rzeczy do czytania, jednak to nie to samo co książki. W każdym razie, dzięki internetowi chłonę dużo więcej wiedzy, żadna książka tyle by mi nie przekazała, co kilku godzinne szperanie po internecie.
Ostatnio do kolegi zacząłem mówić Pioter....
Mam podobny problem, ale dotyczy on umiejscawiania przecinków, bo ludzie kompletnie nie wiedzą gdzie je stawiać.
Ja wygrywałam konkursy ortograficzne na każdym poziomie w dzieciństwie, kompletnie nie znając przy tym zasad ortografii. Mam tak jak Ty - ten wyraz powinien wyglądać tak i koniec. Niestety miałam zawistną nauczycielkę, która robiła sprawdziany z zasad ortografii, z których dostawałam słabe oceny i komentowała to przy całej klasie "i co, jednak nie jesteś taka dobra z ortografii".
Madko Boska ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Młoda nie jest z tobą dobrze. Zacznij "Sagę o Ludziach Lodu" to się nie oderwiesz od książek na kolejne 47 tomów xD
Madka to taki neologizm, stworzony tutaj prawdopobnie więc niebawem być może będzie uznany za słowo potoczne i użytkowe.
Haha 😂 wezmę z Ciebie przykład 😄
Słowa "madka" używają osoby z kompleksem madki... To bardzo częsty przypadek (szczególnie na tej stronie) i bardzo ciężki do wyleczenia... :c
Co ty pierdzielisz...??? "Madki" zazwyczaj używa się do określenia kobiety która urodziła dziecko, ale nie umie go wychowywać bądź matką jest jedynie w definicji. Jak dla mnie nie trzeba rodzić dziecka, aby być matką. Taka prawdziwa wspiera, kocha, dobrze wychowuje i robi wszystko co najlepsze, aby osoba czuła się jak najlepiej. Samo wydanie na świat dzieciaka NIESTETY nie wystarczy.