Gdy byłam mała, razem z bratem uwielbialiśmy wykręcać mamie psikusy. Pewnego dnia naszym współpracownikiem została duża szmaciana lalka. Była ona mniej więcej mojego rozmiaru. Ubraliśmy ją w moją sukienkę, polaliśmy keczupem i wyrzuciliśmy za okno. Ja ucieszona schowałam się w szafie, a mój brat zaczął wrzeszczeć wniebogłosy: „Nie żyje, o Matko Boska, nie żyje!”.
Mama, która akurat była w łazience, tak się przestraszyła, że nawet nie zdążyła ubrać majtek, a gdy przybiegła i zobaczyła za oknem moje „zwłoki”... zemdlała. Byliśmy bardzo zawiedzeni tym, że mamie nie podobał się dowcip i poszła spać, więc za karę pomalowaliśmy jej tyłek niezmywalnym flamastrem.
Nie ma to jak dziecięce zabawy :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Bosz....🫣 mali psychopaci
Ale by było wesoło, jakby jeszcze zawału dostała… moglibyście zostać bohaterskimi dziećmi, które wzywają do mamy karetkę :/
Za karę powinniście z bratem prać ręcznie ubrania z keczupu w zimnej wodzie.
Zimną wodą spiera się krew a nie keczup.
Nie chodzi żeby się udało, tylko żeby była nieprzyjemna konsekwencja czynów i nauka z tego.
Uwierzyłbym może w tę opowiastkę, gdy nie ta pointa.
Matka poinformowana o śmierci dziecka, widzi kukłę która wygląda jak jej dziecko. Mdleje.
Ocknęła się, dowiedziała się, że to żart i poszła spać.
Serio, curwa? Mielibyście emocjonalną erupcję wulkanu ze strony matki, poważny wykład, a matka nieprzespaną z nerwów noc.
Następny proszę.
Ja to zrozumiałem tak, że oni omdlenie matki wzięli za sen. Ale historia oczywiście zmyślona. Gdyby była prawdziwa, zawierałaby też reakcję matki na ten "żart" a konsekwencje zapewne byłyby takie, że dobry tydzień żadne z nich nie mogło usiąść na dvpie :)
@HansVD
A weź prześledź jeszcze raz tę końcówkę.... ale tym razem trochę wolniej czytaj 😁
Bo mnie wyszło, że dzieci były przekonane, iż matka poszła spać (wtedy, gdy zemdlała).
Może być ?... 🤔
Tak jak napisali inni, chodziło o to, że dzieci omdlenie mamy wzięły za sen.
Ale to nie zmienia faktu, że historia jest zmyślona, a ktoś się naoglądał za dużo filmów i nigdy nie widział prawdziwego omdlenia, które nie trwa wcale długo. A na pewno nie tak długo, żeby dzieci zdążyły zdecydować, żeby "za karę" pomalować kogoś markerem, iść po ten marker, wrócić i pomalować.
Prawdziwe omdlenie trwa zazwyczaj kilka-kilkanaście sekund, do minuty. Powyżej 2 minut należy wezwać pomóc.