Kiedy czuję się wyjątkowo smutno, puszczam sobie jakiś film w którym jeden z głównych bohaterów umiera. Mogę wówczas płakać ile chcę i zgonić to na film...
Ja jakoś nie umiem płakać przez emocje 'z życia wzięte'. Jak coś przykrego mi się przydarzyło i jest mi źle, to puszczam jakiś wyciskacz łez, żeby popłakać dla samej ulgi, bo to jednak oczyszcza. Najlepszy do tego jak dla mnie Pamiętnik 😉
Roleta1
Tak! Zawsze jak oglądam pamiętnik to płaczę
Oikawa
Mam podobnie. Dzieje się w życiu coś smutnego, jest mi źle i się tym przejmuje, ale nie wyduszę z siebie płaczu. Za to ostatnio na końcówce nowego odcinka, jednego z moich ulubionych anime płakałam jak bóbr.
Hermiona12
Ja zawsze w walentynki kupuję lody włączam jakiś wyciskacz łez i płaczę nad filmem i nas tym, że nikt mnie nie chce
PannaK
To jest ta rzecz, którą na tej stronie lubię. Czasami człowiek myśli, że coś z nim nie tak, że jest dziwakiem, ale dzięki takim komentarzom i wyznaniom uswiadamia sobie, ze jednak sporo osób też tak robi.
Mam dokładnie to samo- codzienne, realme sytuacje, nieważne jak tragiczne by były, raczej na pewno nie wywolaja u mnie płaczu(nigdy nie byłam dobra w okazywaniu uczuć i nigdy też nie byłam wylewna, nawet kiedy nikogo przy mnie nie było, ale uczucia mam ;p), ale potrafią polecieć mi łzy wywołane smutkiem, żalem, ulgą, czasami radością, kiedy np. na yt odpali się jakasw tego typu reklama albo czytam o jakimś biednym, małym stworzonku. A kilka anime, mang(płakałam przez jeden tom "Króla Szamanów"- cały tom) i gier, bo książki raczej nie wywołują u mnie aż takiej reakcji(ale to może kwesta gatunku)(poryczalam się przez trzeciego Wiedzmina przez scenę, w której Geralt odnajduje w końcu Ciri na wyspie. Nie mogłem się uspokoić parę minut- najpierw ze smutku potem ze szczęścia xD) doprowadziło mnie do płaczu. I to intensywnego. :D
Najśmieszniejsze jest chyba jednak to, że akurat filmy i inne twory raczej nastawione w całości na wyciskanie lez i wszystkie romansowe rzeczy jakoś mnie właściwie nie ruszają. :D
PS
Pisząc ten komentarz przypomniała mi się scena z wiedźmina i inne wzruszające rzeczy. I się poplakalam. Kurde. :I
Ankaaa
@PannaK Ależ ja ryczałam na tej scenie. I po bitwie w Kaer Morhen. I w trakcie wspomnień Ciri. I kiedy w końcu miałam moje wymarzone zakończenie. Czytając książki miałam zresztą to samo :D Jeśli chodzi o książki, filmy itd. to nic nie wzbudza we mnie tyle emocji, co Wiedźmin. Popłakałam się nawet na tym filmiku, który ostatnio wrzucili z okazji 10 rocznicy gier :D
xxyyzz
Dla mnie "gwiazd naszych wina" to największy wyciskacz lez ;)
PannaK
Też trochę płakałam po bitwie(chociaż ci co mogli to u mnie przeżyli).
Akurat w trakcie wspomnień Ciri nie płakałam(chyba za bardzo skupilam się na samej Ciri :D).
Co do książek Wiedzminskich to chyba uronilam kilka łez przy pierwszym czytaniu(ale to było bardzo dawno temu, więc nie pamiętam), bo potem już nie kojarzę, żebym płakała.
Za to zawsze, ale to zawsze wzrusza mnie to, co mówi Geralt w pierwszej części gry, jeżeli pomogliśmy takiej pewnej prostytutce i wilkolakowi. Chyba jedyna 'romantyczna' rzecz., która mnie rusza. :D
Ankaaa
Ta jedna osoba, ktora niestety musi umrzeć, jest jedną z moich ulubionych postaci i na tym zdecydowanie ryczałam najbardziej i nie byłam w stanie kontynuować gry. Tego drugiego już nie byłoby mi aż tak szkoda :D A wszystkie wspomnienia Ciri miałam pozytywne i wtedy akurat płakałam ze szczęścia, bo "olaboga w końcu są razem, są szczęśliwi i w ogóle jej!" :D
PannaK
A, chodzi Ci o te wspomnienia na samym-samym końcu? Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że chodzi Ci o te momenty kiedy sterowalismy Ciri. :D
Dobra, na tych wspomnieniach też płakałam ze wzruszenia(i też miałam właściwie wszystko pozytywne- nie zdemolowałam tylko elfiego laboratorium, bo stwierdziłam, że to będzie lekka przesada ;p).
Ankaaa
Nie no, bieganie i machanie mieczykiem mnie nie wzrusza, aż tak źle ze mną nie jest :D
Ja dalej pamietam smierc neda starka wylam jak bobr :-)
PannaK
A mnie to tam średnio ruszyło. Czytałam tylko książkę i tak szczerze to chyba tylko 3-4 postacie mnie nie irytowały. Dalej nie wiem za czym niby tak fani płaczą... :(
Shido
Ned jak Ned, ale mną wstrząsnęła śmierć Hodora :(
No i oczywiście smoka :((
Flaflinka
Dziękujemy za spojlery ;)
CebulowyRycerz
A tak przy okazji w którym odcinku umiera Hodor.
NaczelnyMenelMahonka
Sezon siódmy skończył się kilka tyg temu, więc przestańcie płakać, że Internet jest pełen spoilerow.
Ja jakoś nie umiem płakać przez emocje 'z życia wzięte'. Jak coś przykrego mi się przydarzyło i jest mi źle, to puszczam jakiś wyciskacz łez, żeby popłakać dla samej ulgi, bo to jednak oczyszcza. Najlepszy do tego jak dla mnie Pamiętnik 😉
Tak! Zawsze jak oglądam pamiętnik to płaczę
Mam podobnie. Dzieje się w życiu coś smutnego, jest mi źle i się tym przejmuje, ale nie wyduszę z siebie płaczu. Za to ostatnio na końcówce nowego odcinka, jednego z moich ulubionych anime płakałam jak bóbr.
Ja zawsze w walentynki kupuję lody włączam jakiś wyciskacz łez i płaczę nad filmem i nas tym, że nikt mnie nie chce
To jest ta rzecz, którą na tej stronie lubię. Czasami człowiek myśli, że coś z nim nie tak, że jest dziwakiem, ale dzięki takim komentarzom i wyznaniom uswiadamia sobie, ze jednak sporo osób też tak robi.
Mam dokładnie to samo- codzienne, realme sytuacje, nieważne jak tragiczne by były, raczej na pewno nie wywolaja u mnie płaczu(nigdy nie byłam dobra w okazywaniu uczuć i nigdy też nie byłam wylewna, nawet kiedy nikogo przy mnie nie było, ale uczucia mam ;p), ale potrafią polecieć mi łzy wywołane smutkiem, żalem, ulgą, czasami radością, kiedy np. na yt odpali się jakasw tego typu reklama albo czytam o jakimś biednym, małym stworzonku. A kilka anime, mang(płakałam przez jeden tom "Króla Szamanów"- cały tom) i gier, bo książki raczej nie wywołują u mnie aż takiej reakcji(ale to może kwesta gatunku)(poryczalam się przez trzeciego Wiedzmina przez scenę, w której Geralt odnajduje w końcu Ciri na wyspie. Nie mogłem się uspokoić parę minut- najpierw ze smutku potem ze szczęścia xD) doprowadziło mnie do płaczu. I to intensywnego. :D
Najśmieszniejsze jest chyba jednak to, że akurat filmy i inne twory raczej nastawione w całości na wyciskanie lez i wszystkie romansowe rzeczy jakoś mnie właściwie nie ruszają. :D
PS
Pisząc ten komentarz przypomniała mi się scena z wiedźmina i inne wzruszające rzeczy. I się poplakalam. Kurde. :I
@PannaK Ależ ja ryczałam na tej scenie. I po bitwie w Kaer Morhen. I w trakcie wspomnień Ciri. I kiedy w końcu miałam moje wymarzone zakończenie. Czytając książki miałam zresztą to samo :D Jeśli chodzi o książki, filmy itd. to nic nie wzbudza we mnie tyle emocji, co Wiedźmin. Popłakałam się nawet na tym filmiku, który ostatnio wrzucili z okazji 10 rocznicy gier :D
Dla mnie "gwiazd naszych wina" to największy wyciskacz lez ;)
Też trochę płakałam po bitwie(chociaż ci co mogli to u mnie przeżyli).
Akurat w trakcie wspomnień Ciri nie płakałam(chyba za bardzo skupilam się na samej Ciri :D).
Co do książek Wiedzminskich to chyba uronilam kilka łez przy pierwszym czytaniu(ale to było bardzo dawno temu, więc nie pamiętam), bo potem już nie kojarzę, żebym płakała.
Za to zawsze, ale to zawsze wzrusza mnie to, co mówi Geralt w pierwszej części gry, jeżeli pomogliśmy takiej pewnej prostytutce i wilkolakowi. Chyba jedyna 'romantyczna' rzecz., która mnie rusza. :D
Ta jedna osoba, ktora niestety musi umrzeć, jest jedną z moich ulubionych postaci i na tym zdecydowanie ryczałam najbardziej i nie byłam w stanie kontynuować gry. Tego drugiego już nie byłoby mi aż tak szkoda :D A wszystkie wspomnienia Ciri miałam pozytywne i wtedy akurat płakałam ze szczęścia, bo "olaboga w końcu są razem, są szczęśliwi i w ogóle jej!" :D
A, chodzi Ci o te wspomnienia na samym-samym końcu? Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że chodzi Ci o te momenty kiedy sterowalismy Ciri. :D
Dobra, na tych wspomnieniach też płakałam ze wzruszenia(i też miałam właściwie wszystko pozytywne- nie zdemolowałam tylko elfiego laboratorium, bo stwierdziłam, że to będzie lekka przesada ;p).
Nie no, bieganie i machanie mieczykiem mnie nie wzrusza, aż tak źle ze mną nie jest :D
Wyczuwam fana Gry o Tron :)
Ja też :p
Ja dalej pamietam smierc neda starka wylam jak bobr :-)
A mnie to tam średnio ruszyło. Czytałam tylko książkę i tak szczerze to chyba tylko 3-4 postacie mnie nie irytowały. Dalej nie wiem za czym niby tak fani płaczą... :(
Ned jak Ned, ale mną wstrząsnęła śmierć Hodora :(
No i oczywiście smoka :((
Dziękujemy za spojlery ;)
A tak przy okazji w którym odcinku umiera Hodor.
Sezon siódmy skończył się kilka tyg temu, więc przestańcie płakać, że Internet jest pełen spoilerow.
Lordzie Davosie, Hodor umiera w S06E05
Dzięki Shido Itsuke.
Usprawiedliwienie dla mózgu?
A ja nadal sie nie pozbierałem po Persone 3...
Dziś oglądałam po raz kolejny AI Sztuczna inteligencja. Nie potrafię nie płakać na tym filmie.
"Sami swoi", to normalna sprawa.
Mnie takie filmy poprawiją humor :)
Ja uwielbiam melodramaty :)
Wacek nigdy nie umiera.
Też tak robię ^^