Kiedyś okropnie się upiłam. Wracałam do domu z przyjaciółką, która źle się poczuła i usiadła na ławce. Ja klapnęłam przy drzewie. Siedziałyśmy tak chyba z 20 minut. Znużona poddałam się działaniom trunku i zaczęłam robić sobie dobrze pod drzewem.
Od dwóch lat (czyli od tamtego wydarzenia) jestem abstynentką. I nadal mi wstyd.
Dodaj anonimowe wyznanie
Miłość na łonie natury w wykonaniu solo.xd
Brzmi jak tytuł jakiejś ważnej pracy :-D
A ja proponuję "wpływ warunków środowiskowych na miłość jednostki w ujęciu behawioralnym" ;)
Pewnie teraz drzewo ma traumę.:(
Albo sam fapie do tej sytuacji :)
Biedne drzewo :(
Pomyśl o tej biednej ławce. Co ona musiała czuć...
Czekamy na wyznanie drzewa :D
Oj tam drzewo jak drzewo pomyślcie co musiała czuć trawa
Trawa czuła wiatr i niecodzienny zapach xd
Zastanawiam się, od czego masz tę abstynencję?
Od alkoholu, czy może od robienia sobie dobrze?
Tak pijana nigdy nie byłam xD
Dosłownie... łono natury XDD
No w sumie gdybym była abstynentką po tak niewinnym wydarzeniu to też byłoby mi wstyd. :p
Kiedyś z wysokości wiaduktu zrzygałam się na głowę jakiejś pannie. Chyba było mi wstyd, ale nie bardzo się w to zagłębiałam spierdzielając ile sił w nogach. Potem obiecałam sobie, że aż tyle pić nie będę. Nie wyszło. ;)
Witam w klubie... ;/ Tylko w moim przypadku na siedząco się tego raczej nie robi
Po alkoholu robisz sobie dobrze? Ja bym pewnie w dziurę nie trafiła ;D
A już się spodziewałam, że ktoś do Ciebie dołączy - koleżanka albo Sebik. Albo, że nietoperz się zaplącze w TE włosy ;)
Mało brakło a zgwałciłabyś drzewo po pijaku xD