#vyKQR
Na następny dzień dostaję maila: "Panie Robercie, ten projekt mi się nie podoba, to musi zrobić jakaś babka żeby poczuła czego ja chcę. Możemy to jakoś anulować?". Ja: "Jak najbardziej, nie ma problemu z rozwiązaniem umowy". Umówiłem się z klientką na spotkanie w celu zwrócenia katalogów, które dostałem aby się nimi wzorować/inspirować.
Klientka pyta czy mam przy sobie pieniądze z zaliczki. Wytłumaczyłem, że zaliczka nie podlega zwrotowi i jest to wpisane w umowie. Troszeczkę się wkurzyła, coś tam biadoliła, aż w końcu nie wytrzymałem i zapytałem czy przeczytała umowę zanim ją podpisała. Odparła, że nie. Dzwoni do męża.... daje mi go do słuchawki a ten mówi: "Pan jej nie słucha, ona jest POPIE**OLONA. Widziałem projekt i bardzo mi się podoba, przepraszam za żonę, taki charakter". Również przeprosiłem, życzyłem udanego dnia i z uśmiechem oddałem klientce telefon.
Kochany Mąż :)
Wow, uświadomiłeś mnie, żeby brać zaliczkę przy prezentacji projektu www.
Rzeczywiście to ma sens :D
Żebym jeszcze potrafił wyceniać...
"Ona jest popie**olona" xD
hehe xD
Masz 997 głosów, heheheehhehehehehehehehehehehhehehehehe