#vziSk
Gdy dotarłam do barierek, wyjęłam w pośpiechu kartę miejską i usilnie przykładałam ją do czytnika. Raz, drugi, trzeci... Nie działał. Wycofałam się i przeszłam do kolejnej bramki. Również nie działała. Ludzie za mną byli wkurzeni, że tamuję przejście, no ale przecież nie moja wina, że bramki zepsute. Spojrzałam jednak na swoją kartę i zrobiło mi się aż gorąco - to nie była karta miejska, tylko karta mBanku. Pozdrawiam wszystkich ludzi, którzy się wtedy przeze mnie spóźnili.
U mnie w szkole jest wejście na kartę. Pewnego dnia musiałam je otworzyć, ale coś mi nie szło. Zaczął robić się tłum ludzi, aż ktoś powiedział, że to ebilet...
Ostatno dziwiłam się dlaczego moja karta zbliżeniowa nie działa. Płaciłam kartą miejską w sklepie...