#vziSk

Pewnego pieknego, bodajże wtorkowego poranka jak zwykle jechałam do szkoły. Moja podróż zawiera jedną przesiadkę z autobusu do metra. Jak to w Warszawie bywa o poranku metro pękało w szwach od spieszących się ludzi. Ja również do nich należałam jako, iż byłam prawie spóźniona. 

Gdy dotarłam do barierek, wyjęłam w pośpiechu kartę miejską i usilnie przykładałam ją do czytnika. Raz, drugi, trzeci... Nie działał. Wycofałam się i przeszłam do kolejnej bramki. Również nie działała. Ludzie za mną byli wkurzeni, że tamuję przejście, no ale przecież nie moja wina, że bramki zepsute. Spojrzałam jednak na swoją kartę i zrobiło mi się aż gorąco - to nie była karta miejska, tylko karta mBanku. Pozdrawiam wszystkich ludzi, którzy się wtedy przeze mnie spóźnili.
ananasik Odpowiedz

U mnie w szkole jest wejście na kartę. Pewnego dnia musiałam je otworzyć, ale coś mi nie szło. Zaczął robić się tłum ludzi, aż ktoś powiedział, że to ebilet...

histeryczka Odpowiedz

Ostatno dziwiłam się dlaczego moja karta zbliżeniowa nie działa. Płaciłam kartą miejską w sklepie...

Dodaj anonimowe wyznanie