#w6x7H
Jestem często zmuszona do słuchania przytyków o tym jaka jestem chuda, że muszę przytyć, na pewno mam anoreksję(sic!). Najczęściej są to osoby po prostu zazdrosne o moją figurę. Gdy mówię że mam chorą tarczycę i muszę uważać na to co i ile jem, słyszę że ja to mogę jeść do woli, bo przecież jestem szczupła! Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie to jest irytujące. Według ludzi powinnam być spasionym wielorybem zasłaniającym się chorobą.
Musiałam zmienić pracę przez ciągłe przytyki (w tamtym miejscu byłam jedyną szczupłą osobą). Rozmowy z managerem nic nie dawały, przestawały na miesiąc i zaczynało się od nowa. Tak więc mam pytanie: czy naprawdę mam przestać dbać o swoje ciało, bo jestem chora? Czy po prostu ludzie w swojej zazdrości i zawiści zawsze będą mnie wytykać palcami i leczyć swoje kompleksy wytykając innym ich "wady". Nie rozumiem.
Może przestań się tak przejmować? Będzie Ci łatwiej.
No super rada, myslales nad wykonywaniem pracy psychologa zawodowo?
Jeżeli będą mi za to płacić, to czemu nie? Ludzie często nie mają problemów, więc sobie wymyślają, albo wyolbrzymiają. Jak autorka. Praca nad asertywnościa też by się przydała.
Ej, nie martw się, odgryzałam się i to boleśnie;) Ja myślałam że to "dzieło" utonie w odmętach poczekalni, więc nie opisałam całej tej chorej sytuacji która działa się w tym miejscu i chyba za bardzo nie mogę bo sprawa w toku;) Szczerze, dawałam się nad sobą znęcać z dyktafonem w kieszeni. Odszkodowanie wynagrodzi mi wszystkie smutki.
@MPetrojka
Super! Tak sie wlasnie robi w pracy. Jezeli zwrocenie uwagi nie daje wynikow to sie zbiera dowody. Moj wlasny szef mnie tego uczyl jak mialam problem z jednym z przelozonych. I cieszy mnie, ze w Polsce wreszcie takie sprawy sa brane bardziej powaznie. Moze napisz kolejne wyznanie jak juz bedzie po wyroku?
Jezeli sprawa trafila do sadu, to tam musialo isc ostrzej niz to opisalas.
Tez sie tak przejmowalam jak bylam mlodsza 😉 A moja mama zawsze mi powtarzała: „a co, ludzie ci jesc daja, ze sie tak przejmujesz?”.. Teraz sama mam takie wyjebongo i jest super. Polecam 👍🏻
To nie jest kwestia figury czy rozmiaru. Tylko kultury jedzenia. Ludzie od dziecka są uczeni że namawianie do jedzenia jest w dobrym tonie! Można komentować cudzy talerz i oceniać. A stawianie granic jest lekceważone.
Tak to widzę, ale ja jestem przwrażliwiony na tym punkcie.
To też prawda. Wydaje mi się, że to trochę przez tą słynną "polska gościnność", która często jest super i jest naprawdę fajną wyuczoną cechą, ale jednak ma wiele mankamentów, w tym właśnie taki. Też jestem bardzo szczupła i właściwie od zawsze spotykam się z dziwnymi zachowaniami ludzi w temacie jedzenia, np. nakładanie mi na talerz podwójnej porcji i obrażanie się jak nie zjem albo odwrotnie, śmianie się ze mnie kiedy zjem dużo "bo myślałam, że ty to same okruszki jesz, hihihi". Niektórzy pewnie nawet nie wiedzą, że to tak samo niegrzeczne jak powiedzenie komuś grubemu żeby nie jadł za dużo.
Skad zalozenie, ze przy niedoczynnosci jest sie od razu grubym? Ja rowniez mam niedoczynnosc, a mimo tego jestem bardzo szczupla. A jem zupelnie normalnie, to na co mam ochote.
Przy nieleczonej lub źle leczonej niedoczynności tarczycy ludzie mogą bardzo łatwo przytyć. Tzn jedząc w normalnych ilościach tyją
Nie przejmuj się komentarzami innych. Wiem że to trudne i wiem jaka to choroba. Trzymam mocno za Ciebie kciuki. Pozdrawiam😉
Za chuda dla grubych a dla chudych za gruba...jak to bylo w piosence...
tah zle tak nie dobrze... nigdy nikomu nie dogodzisz ty bedziesz za chuda dla nich, kto inny bedzie za gruby...
A może faktycznie jesteś zbyt szczupła, a inni widzą, że bardzo pilnujesz diety i uważają, że dalej się odchudzasz? I skąd założenie że wszysycy ci zazdroszczą figury?
Co to znaczy "masz niedoczynność tarczycy i wystarczy tylko trochę popuścić pasa żeby przytyć"? Nie bierzesz leków? Ja też mam niedoczynność, a dietą się w ogóle nie przejmuję, i wagę mam w normie. Jeżeli dawka tyroksyny jet poprawnie ustawiona, to choroby się w ogóle nie zauważa.
Kwestia indywidualna, ja gdy brałem tabletki, ale jadłem nieodpowiednio to tyłem. A kiedy zastosowałem odpowiednią dietę to schudłem, czułem się lepiej.
Jakbym czytała o sobie. Nawet niedoczynność tarczycy się zgadza. Z tym, że ja mimo choroby jestem genetycznie szczupła, za to nie lubię jeść nie wiadomo ile. Czasem starczy mi tylko obiad w ciągu dnia, czasami co piętnaście minut łażę do kuchni po coś smacznego. Ciągle słyszę od rodziny że jestem wychudzona (52kg przy 163cm więc raczej niezbyt), że jak nie będę jadła to wyląduję w szpitalu, że mam anoreksję, że zniszczę sobie żołądek. I nikt, dosłownie i w przenośni NIKT nie rozumie że ja po prostu jem kiedy jestem głodna a nie jestem głodna 24/7. Większość mojej rodziny lubi jeść i są w szoku że ktoś nie jest cały czas głodny. To wkurza jak nie wiem.
Każdej osobie inaczej się rozkłada tłuszcz. To ze nosisz rozmiar 36 nie przekłada się na to jak inni cię widzą. Oni nie widzą cie bez ubrań. Może po prostu masz chude ręce/ nogi a tłuszcz osiada sie na brzuchu(dlatego nosisz taki rozmiar a innym wydajesz się chuda). Czemu zaraz sądzisz, ze ci zazdroszczą. ja swego czasu nosiłam rozmiar 38-40 i czułam się świetnie(Ach te leki </3 Na szczęście już tracę na wagę. tak zwalam na leki i mam prawo, bo przez ponad pół roku lekarka nie chciała mi ich zmienić, a spałam po nich 14h dziennie i nie miałam na nic siły).