#yU6eM
Niestety łazienek jeszcze nie ma i musiałam udać się do brudnego, ciemnego tojtoja. Traf chciał, że akurat tego dnia miałam na sobie szelki i próba ich zdjęcia była niezwykle ciężka. Po udanej walce ze spodniami mogłam w końcu wziąć sie za robotę.
Zaczęłam działać gdy nagle poczułam ze but mi sie ślizga... Wstałam i zobaczyłam, ze deska od kibla jest opuszczona (wiecie tojtoj, pozycja na Małysza, nie było bata bym poczuła). Kurtka, spodnie, buty i szelki, wszystko było w moich szczynach. W panice zaczęłam wycierać podłogę i deskę papierem toaletowym i wtedy bonusowo w moje siki wpadł szalik. Załamana całym przebiegiem sytuacji kontynuowalam wycieranie tego co narobiłam, ale oczywiście musiałam sie poślizgnąć i upaść w złotawą kałużę.
To była najobrzydliwsza chwila w moim życiu. Miałam problem ze wstaniem przez śliską nawierzchnię, tak więc po dokładnym wytarzaniu w szczynach udało mi sie wstać podciągając się na jakiejś wystającej półeczce. Tak, to była ta prowizorka pisuaru...
Z obsikaną godnością wyszłam z tego nieszczęsnego WCtu i bez słowa udałam sie do samochodu i czekałam na rodziców. Po powrocie do domu wrzuciłam ubrania do pralki i poszłam sie umyć. Teraz bedę miała uraz do przenośnych toalet.
Jeny. Jednak dobrze być facetem :)
Ojj... I to jak bardzo ;)
Oho, widzę że niektórzy jak ja czytają stare dobre anonimowe :D
I ja czytam :)
Ja też czytam :D :D
Wszyscy czytają :D
Lubię wracać do starych wyznań 😊
Ja to dopiero wróciłem do starego wyznania
Prawda
Yhyy.
Ja czytam;