#zE6ta

To było około sześciu lat temu. Wróciłam do domu jak zwykle o tej samej porze z pracy i jak zawsze z kubkiem kawy relaksowałam się w naszej altance. Zazwyczaj nasza okolica jest bezpieczna bez żadnych dziwnych sytuacji, a tu bum. 

Przejeżdżający samochód otworzył okno w czasie jazdy i wyrzucono coś z niego. Zdziwiona i zainteresowana poszłam zobaczyć. To była duża torba na zakupy, a w niej pies! Przeraziłam się, bo myślałam że nie żyje, ale po jakimś czasie zwierzak otworzył oczy. Wyobraźcie sobie, że to auto nawet nie zwolniło. 

Psa przygarnęliśmy. Widać było, że piesek był z dziećmi, uwielbia zabawy i nawet oglądanie TV. Biedna psina do dziś boi się ludzi, boi się szybszych ruchów wykonywanych przy nim, a nawet głośnego śmiechu. Tyle jest już u nas, a dalej widać u niego strach w tych dużych oczyskach. 

Gdy go podniosłam był w strasznym stanie, miał złamaną łapę i przegrodę nosową, obrażenia wewnętrzne. Nasz doktor weterynarii nie dawał mu dużych szans na przeżycie. Ale żyje i jest to nasz kochaś. Żałuję tylko jednego, że nie dostrzegłam rejestracji auta, bo bym zawiadomiła odpowiednie służby. A tak do dzisiaj tamci ludzie nie ponieśli kary.
AddGleek Odpowiedz

Ja tak mam z królikiem, może nie wyrzucony czy coś, bardziej zaniedbany. Sąsiadka dała go swojemu wnuczkowi (4 letniemu) na Mikołajki by się zajmował, chłopak o nim zapomniał, a Baks siedział cały czas w klatce. Dostałem go ze 3 lata temu - sąsiadka chciała go oddać do sklepu, miał może rok - , ale nadal jest taki a społeczny tzn. Nie lubi głaskania zbytnio, chociaż na początku uciekał ode mnie, teraz się kładzie na łóżku że mną. Najbardziej żałuję, że nie lubi, gdy się go bierze na ręce, bo bym go wyglaskał i wymiział. Ale takie są trudne zwierzęta i warto im jakoś pomóc, chociaż to mozolna praca i małymi kroczkami.

blackliner

Też mam króliczka z adopcji, jak do mnie przyjechała (30 sierpnia minie rok) to aż się przeraziłam, zaniedbana, nieprzycięte pazurki, przerażona. Wystarczyło dać jej trochę miłości żeby zaczęła się bawić, miziać. Zwierzaki na to zasługują :)

F9T

Ja mam psa z adopcji, mimo ze jest u nas już 1,5 roku to wielu rzeczy się boi, np jak schlam się do niego, żeby go pogłaskać, czy wziąć na ręce to kuli ogon i ucieka albo bardzo boi się schodów czy piwnic, od razu siada i nie da się go ruszyć, trzeba go znieść. Jak ktoś krzyczy to też się boi. Straszne tak patrzec na te jego smutne oczy :(

Emily

Króliki z natury nie lubią podnoszenia bo to przypomina im atak :)

Chyndozsie

"Aspołeczny" razem sie pisze jak cos

Laylenn Odpowiedz

I aż wraca wiara w ludzi.

ambrozja123

Co jest z tą wiarą w ludzi? Przecież to jest całkowicie normalne zachowanie! To te bydlaki są wyjątkiem. Osobiście nie mam warunków, żeby przygarnąć takiego zwierzaka (2 pokoje, 4 ludzi i kot), ale zwykłe zaprowadzenie do weterynarza i popytanie po znajomych lub, jak się nie uda znaleźć domu, oddanie do schroniska jest czymś całkiem normalnym. Przynajmniej dla mnie i mojego otoczenia.

Mikkaa Odpowiedz

Mój pies też niestety doświadczył czegoś podobnego. Moja mama znalazła go jak biegał przerażony między samochodami przy ruchliwym rondzie, gdy był pół rocznym szczeniaczkiem. Do dziś na widok rury od odkurzacza czy szczotki wpada w panikę i chowa się w kącie. Nie można też podnosić przy nim głosu czy głaskać go blisko ogona, bo natychmiast się kuli i siusia pod siebie :( Jakbym dorwała tego idiotę, który tak go potraktował, to nie wyszedł by chyba z tego żywy...

oioiok

też mam takiego psa. u nas niestety musiała być interwencja zoopsychologa (polecam, bardzo pomaga). a jeśli chodzi o głaskanie to takich psów nie powinno się głaskać "od góry" tylko kucnąć przy nim, najlepiej bokiem i powoli pogłaskać np. pod pyskiem, barki itp i oczywiście obserwować reakcje, zobaczyć co mu się podoba a co nie i unikać rzeczy, których np się boi jak to głaskanie przy ogonie

corny Odpowiedz

I tak będzie nadal. Nie wiem, czemu wyrzucili psa, chociaż jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia na takie zachowanie. Jak pies się zestarzeje czy zachoruje, znowu go tak potraktują.
Jednak mam czasem wrażenie, że ludzie to najgorsze stworzenia na Ziemi...

pocahontas007 Odpowiedz

Mam w domu cztery zwierzaki- 3 koty i psa. Wszystkie to przybłędy. To co ludzie robią zwierzętom jest okrutne. Mam nadzieję, że kiedyś ich dosięgnie boska sprawiedliwość...

czekoladowakawa Odpowiedz

A ja mam świnkę morską, znalezioną zimą. Młoda była i już półtorej roku jest ze mną <3.

deadrine

Szkoda, że prosiak nie ma towarzysza, świnki są silnie stadne! :)

czekoladowakawa

Wiem o tym ale co zrobić? Nie oddam bo się przywiązałam a nie kupię bo nie mogę :/

deadrine Odpowiedz

Też mam niechcianego zwierzaka. Co prawda sama go nie uratowałam, ale i tak jestem dumna z tego, że go adoptowałam. Historia smutna, bo matka mojego maleństwa była znaleziona na śmietniku wraz z kilkoma innymi świnkami. Na szczęście znalazła go odpowiednia osoba. W Domu Tymczasowym okazało się, że panienka jest w ciąży i urodziło się kilka maluchów, w tym mój kochany prosiak. Teraz jest (mam taką nadzieję) szczęśliwy, mieszka w dużej klatce z kolegą i często dokazuje. Aktualnie chłopaki łażą pod krzesłem na którym siedzę i sie bawią.
Pamiętajcie, że GRYZONIE TEŻ MOŻNA ADOPTOWAĆ! (polecam Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim (od nich mam mojego nadpobudliwego świniaka :D ) albo Viva! Gryzonie ;) )

piu

moje dwa adoptowane prośki pozdrawiają! :)
z czego jeden znaleziony na ulicy...

asia9620 Odpowiedz

nie martw sie, karma wraca :)

13kwiat Odpowiedz

Oooooo, fajnie, że są tacy ludzi jak ty, że przygarną zupełnie obce zwierzątko. Teraz mało się takich spotyka :(

Motorider121 Odpowiedz

My przygarnęliśmy przybłędę. Gdy do nas przyszła utykała na jedną łapę i miała świeżo ucięty w połowie ogon. Strasznie wychudzona i zgnębiona, a że mama ma miękkie serce to przygarnęła już drugiego psa. Punta mocno odżyła, jest grubiutka, została wysterylizowana (bardzo spodobała się weterynarzowi). Jest bardzo posłuszna i lubi pieszczoty, ale nigdy się nie bawi. Nie potrafi ugryźć nic poza jedzeniem. Panicznie boi się krzyku, zwykle popuszcza, gdy ktoś na nią krzyknie.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie