#zE6ta
Przejeżdżający samochód otworzył okno w czasie jazdy i wyrzucono coś z niego. Zdziwiona i zainteresowana poszłam zobaczyć. To była duża torba na zakupy, a w niej pies! Przeraziłam się, bo myślałam że nie żyje, ale po jakimś czasie zwierzak otworzył oczy. Wyobraźcie sobie, że to auto nawet nie zwolniło.
Psa przygarnęliśmy. Widać było, że piesek był z dziećmi, uwielbia zabawy i nawet oglądanie TV. Biedna psina do dziś boi się ludzi, boi się szybszych ruchów wykonywanych przy nim, a nawet głośnego śmiechu. Tyle jest już u nas, a dalej widać u niego strach w tych dużych oczyskach.
Gdy go podniosłam był w strasznym stanie, miał złamaną łapę i przegrodę nosową, obrażenia wewnętrzne. Nasz doktor weterynarii nie dawał mu dużych szans na przeżycie. Ale żyje i jest to nasz kochaś. Żałuję tylko jednego, że nie dostrzegłam rejestracji auta, bo bym zawiadomiła odpowiednie służby. A tak do dzisiaj tamci ludzie nie ponieśli kary.
Ja tak mam z królikiem, może nie wyrzucony czy coś, bardziej zaniedbany. Sąsiadka dała go swojemu wnuczkowi (4 letniemu) na Mikołajki by się zajmował, chłopak o nim zapomniał, a Baks siedział cały czas w klatce. Dostałem go ze 3 lata temu - sąsiadka chciała go oddać do sklepu, miał może rok - , ale nadal jest taki a społeczny tzn. Nie lubi głaskania zbytnio, chociaż na początku uciekał ode mnie, teraz się kładzie na łóżku że mną. Najbardziej żałuję, że nie lubi, gdy się go bierze na ręce, bo bym go wyglaskał i wymiział. Ale takie są trudne zwierzęta i warto im jakoś pomóc, chociaż to mozolna praca i małymi kroczkami.
Też mam króliczka z adopcji, jak do mnie przyjechała (30 sierpnia minie rok) to aż się przeraziłam, zaniedbana, nieprzycięte pazurki, przerażona. Wystarczyło dać jej trochę miłości żeby zaczęła się bawić, miziać. Zwierzaki na to zasługują :)
Ja mam psa z adopcji, mimo ze jest u nas już 1,5 roku to wielu rzeczy się boi, np jak schlam się do niego, żeby go pogłaskać, czy wziąć na ręce to kuli ogon i ucieka albo bardzo boi się schodów czy piwnic, od razu siada i nie da się go ruszyć, trzeba go znieść. Jak ktoś krzyczy to też się boi. Straszne tak patrzec na te jego smutne oczy :(
Króliki z natury nie lubią podnoszenia bo to przypomina im atak :)
"Aspołeczny" razem sie pisze jak cos
I aż wraca wiara w ludzi.
Co jest z tą wiarą w ludzi? Przecież to jest całkowicie normalne zachowanie! To te bydlaki są wyjątkiem. Osobiście nie mam warunków, żeby przygarnąć takiego zwierzaka (2 pokoje, 4 ludzi i kot), ale zwykłe zaprowadzenie do weterynarza i popytanie po znajomych lub, jak się nie uda znaleźć domu, oddanie do schroniska jest czymś całkiem normalnym. Przynajmniej dla mnie i mojego otoczenia.
Mój pies też niestety doświadczył czegoś podobnego. Moja mama znalazła go jak biegał przerażony między samochodami przy ruchliwym rondzie, gdy był pół rocznym szczeniaczkiem. Do dziś na widok rury od odkurzacza czy szczotki wpada w panikę i chowa się w kącie. Nie można też podnosić przy nim głosu czy głaskać go blisko ogona, bo natychmiast się kuli i siusia pod siebie :( Jakbym dorwała tego idiotę, który tak go potraktował, to nie wyszedł by chyba z tego żywy...
też mam takiego psa. u nas niestety musiała być interwencja zoopsychologa (polecam, bardzo pomaga). a jeśli chodzi o głaskanie to takich psów nie powinno się głaskać "od góry" tylko kucnąć przy nim, najlepiej bokiem i powoli pogłaskać np. pod pyskiem, barki itp i oczywiście obserwować reakcje, zobaczyć co mu się podoba a co nie i unikać rzeczy, których np się boi jak to głaskanie przy ogonie
I tak będzie nadal. Nie wiem, czemu wyrzucili psa, chociaż jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia na takie zachowanie. Jak pies się zestarzeje czy zachoruje, znowu go tak potraktują.
Jednak mam czasem wrażenie, że ludzie to najgorsze stworzenia na Ziemi...
Mam w domu cztery zwierzaki- 3 koty i psa. Wszystkie to przybłędy. To co ludzie robią zwierzętom jest okrutne. Mam nadzieję, że kiedyś ich dosięgnie boska sprawiedliwość...
A ja mam świnkę morską, znalezioną zimą. Młoda była i już półtorej roku jest ze mną <3.
Szkoda, że prosiak nie ma towarzysza, świnki są silnie stadne! :)
Wiem o tym ale co zrobić? Nie oddam bo się przywiązałam a nie kupię bo nie mogę :/
Też mam niechcianego zwierzaka. Co prawda sama go nie uratowałam, ale i tak jestem dumna z tego, że go adoptowałam. Historia smutna, bo matka mojego maleństwa była znaleziona na śmietniku wraz z kilkoma innymi świnkami. Na szczęście znalazła go odpowiednia osoba. W Domu Tymczasowym okazało się, że panienka jest w ciąży i urodziło się kilka maluchów, w tym mój kochany prosiak. Teraz jest (mam taką nadzieję) szczęśliwy, mieszka w dużej klatce z kolegą i często dokazuje. Aktualnie chłopaki łażą pod krzesłem na którym siedzę i sie bawią.
Pamiętajcie, że GRYZONIE TEŻ MOŻNA ADOPTOWAĆ! (polecam Stowarzyszenie Pomocy Świnkom Morskim (od nich mam mojego nadpobudliwego świniaka :D ) albo Viva! Gryzonie ;) )
moje dwa adoptowane prośki pozdrawiają! :)
z czego jeden znaleziony na ulicy...
nie martw sie, karma wraca :)
Oooooo, fajnie, że są tacy ludzi jak ty, że przygarną zupełnie obce zwierzątko. Teraz mało się takich spotyka :(
My przygarnęliśmy przybłędę. Gdy do nas przyszła utykała na jedną łapę i miała świeżo ucięty w połowie ogon. Strasznie wychudzona i zgnębiona, a że mama ma miękkie serce to przygarnęła już drugiego psa. Punta mocno odżyła, jest grubiutka, została wysterylizowana (bardzo spodobała się weterynarzowi). Jest bardzo posłuszna i lubi pieszczoty, ale nigdy się nie bawi. Nie potrafi ugryźć nic poza jedzeniem. Panicznie boi się krzyku, zwykle popuszcza, gdy ktoś na nią krzyknie.