#zESLc
Miałam męża, który kochał mnie nad życie. Był mi wierny, mogłam na nim polegać. To był typ domatora, największą frajdę sprawiało mu wspólne oglądanie filmu w pidżamach. Mieszkaliśmy razem z moim synkiem, 4-letnim, słodkim urwisem. Kubuś to moje największe szczęście. Jeszcze rok temu nie dostrzegałam piękna tego obrazka – codzienne życie zaczęło mnie nudzić, chciałam „wrażeń”. Męczył mnie czas spędzany z dzieckiem, unikałam rodzinnych spacerów i celowo wracałam do domu wieczorem, by nie musieć zajmować się synem ani za dużo rozmawiać z mężem.
Dałam się pochłonąć pracy – kariera stała się dla mnie priorytetem. Delegacja za delegacją, łapałam każde możliwe dodatkowe zlecenie. Szef był zachwycony moim zaangażowaniem zawodowym i… prywatnym. Na jednej z delegacji za dużo wypiłam i przespałam się z moim pracodawcą. Od tamtej pory zaczęło to być zwyczajem, każda delegacja kończyła się wspólną nocą w hotelu. Dzięki temu osiągnęłam wysoką pozycję w firmie.
Kiedy byłam na miejscu, unikałam kontaktu z synem i mężem. Nudziłam się w domu, radość czerpałam z pracy, satysfakcję dawał mi każdy nowo zdobyty klient. Przegapiłam moment, kiedy Kuba zaczął sam chodzić. Nie było mnie przy nim, gdy wypowiedział pierwsze słowo. Mój mąż spędzał z nim bardzo dużo czasu, ponieważ mnie nigdy nie było w domu. Czasem pojechaliśmy wspólnie na wakacje, ale nawet z tego starałam się wykręcić. Wciąż miałam poczucie, że muszę „osiągnąć więcej”, że zwykłe siedzenie w domu z rodziną to strata czasu. Trwałam w takim stanie dobre dwa lata.
Dostałam nauczkę. Dziś mój mąż mieszka osobno, wraz z Kubusiem. Znalazł sobie nową partnerkę, a ja zostałam sama jak palec. Sąd przyznał mi widzenia z synem, jednak co do miejsca zamieszkania, uznał, że dziecko będzie bezpieczniejsze przy ojcu. Kubuś, zapytany z kim woli mieszkać, bez wahania powiedział, że z tatą. Wiem, nie powinnam nawet pytać dziecka o takie rzeczy, ale gdy ujrzałam męża z walizkami, przejrzałam nagle na oczy.
Teraz staram się odzyskać męża i dziecko. Porzuciłam pracę w korporacji, która zabiła we mnie to, co ludzkie. Zerwałam kontakty ze starym towarzystwem. Śmiejcie się, ale zaczęłam chodzić do kościoła. I codziennie modlę się, by mój mąż kiedyś zechciał do mnie wrócić i wybaczyć mi to, co zrobiłam naszej rodzinie.
Ludzie się zmieniają, moi drodzy, cztery ściany, samotne wieczory i tęsknota za dzieckiem mogą wiele zmienić. Szkoda tylko, że tak późno się otrząsnęłam. Jeśli ktoś z Was zaniedbuje rodzinę – życzę Wam, byście nie zbłądzili tak jak ja.
Ze skrajności w skrajność. Co Ci to da, że rzucilas pracę? Chyba tylko brak przychodów do niepłacenia alimentów, a nie o to chodzi. Wracaj do pracy, tylko nie spędzaj w niej 14h, a max 10h. Zajmij się sobą i dzieckiem. Chcesz być dobrą matką to bądź, staraj się o to. A byłego męża zostaw w spokoju, on też zasługuje na szczęście po latach mieszkania z nieobecną żoną, która mu się puszczała na boki.
Może to, że już nie będzie musiała spać z szefem.
Efektmotyla: nie musiala sypiac z szefem, chiala sypiac z szefem.
Nigdzie nie jest powiedziane, że poszła na bezrobocie. Rzuciła pracę w której awansowała, sypiając z szefem. Może po prostu zaczęła od nowa?
Twój mąż ma już nową partnerkę, odpuść. Wyciągnij nauczkę z tej lekcji i idź dalej.
Powinnaś się starać o syna i budowanie z nim więzi. Twój eks ma nowe, pewnie lepsze życie i dobrą macochę dla syna. Możesz spróbować co najwyżej znowu się z nim zaprzyjaźnić dla dobra dziecka, ale próby odzyskania go są bardzo nie fair i więcej możesz zepsuć niż naprawić. ;)
Żadna kobieta NIGDY nie pokocha dziecka tak jak matka i z żadną dziecko nie będzie szczęśliwe.
Jeśli autorko przejrzałas na oczy, wiesz co straciłaś i wiesz już co w życiu jest naprawdę ważne to walcz o to a wszystko się ułoży. Uwierz mi, że doskonale wiem co czujesz i wiem też, że da się to odzyskać, ale tylko pod warunkiem że bardzo tego chcesz i że przekonasz o tym swojego męża.
Przeżyłam bardzo podobna historię. Nie identyczną ale bardzo podobna i wszystko się dobrze skończyło.
eserxia nie zgadzam sie- mysle z eo wiele bardziej bedzie kochala dziecko kobieta bezplodna, ktora dziecko adoptuje niz matka alkoholiczka, dla ktorej wazniejsza jest wodka albo taka, bedaca w niechcianej ciazy wz powodu zawodu antykoncepcji czy z gwaltu
@eserxia Nie zgadzam sie. Autorka miala kilka lat, a jednak nie interesowala sie ani dzieckiem, ani mezem. Teraz jak stracila WSZYSTKO to zatesknila. Zaloze sie, ze gdyby tak WSZYSTKO na nowo odzyskala to po czasie znowu by jej sie znudzilo. ;)
bazienka mówisz o trochę innych okolicznościach. Jasne, że są wyjątkowe sytuacje. Ja mówię o matce, która kocha swoje dziecko a które zostało jej odebrane na złość lub tylko z zemsty.
SavageM nie kilka lat tylko rok. A ludzie się zmieniają. Czasami trzeba się zgubić, żeby się odnaleźć i coś stracić żeby to docenić w pełni.
@eserxia "trwalam w takim stanie dwa lata" plus jeszcze czas na wszystkie sprawy sadowe to +/- kolejny rok( a z wyznania wynika, ze juz sie zakonczyly). Kobiete tez zdazyl znalezc, a to sie raczej z dnia na dzien nie zdarza. Wiec to jiz calkiem spory kawal czasu aby nie zdazyc sie odnalezc.
@exeria choc mimo wszystko jak najbardziej zgadzam sie z Twoja opinia.
Nie praca była głównym problemem, tylko sypianie z szefem, które chyba nie leżało w zakresie twoich obowiązków? Musiałaś być bardzo dobrym pracownikiem, skoro karierę zrobiłaś przez łóżko.
Troszkę pachnie zmyśleniem, zastanawiam się, jak to możliwe, że pisze, że mieszkała z mężem i synem, który miał 4 lata, a potem, że przegapiła moment, kiedy zaczął chodzić, co dzieje się zazwyczaj między 1 a 1,5r.ż., no chyba że zaczęła męża zdradzać tuż po powrocie z urlopu macierzyńskiego...
Bo to bujda jest, jak połowa takich łzawych wyznań tutaj
Teraz czujesz się zawiedziona??? A gdzie byłaś jak twoje dziecko w tych najważniejszych latach potrzebowało bliskości matki, gdzie mąż usypiał zapewne WASZE dziecko a ty jebałaś się w hotelu. Nie szanuję takich kobiet jak ty. Sama pracuję, staram się osiągać dobre wyniki ale nigdy kosztem własnej rodziny. Ja na miejscu twojego Ex nie wybaczyłabym. Bo on na pewno chciał rozmawiać o tym byś się opamiętała. A teraz to TY jesteś na przegranej pozycji bo straciłaś to co w życiu najcenniejsze. A teraz dziecko będzie rozdarte emocjonalnie bo mamy nigdy nie było a raptem sobie przypomniała.....
Chociaż bardzo podle zachowałaś się w stosunku do najbliższych, to przynajmniej zrozumiałaś swój błąd. Im nic nie zrekompensuje tego straconego czasu, ja bym nie wróciła. Nigdy nie pojmę zachowania pt. "nudziło mi się, to zdradziłam" itp., bo w skrócie tak to brzmi. Wiążąc się ze swoim mężem mogłaś się łatwo domyślić, że nie będzie chętny do jakichś wyjść itd., w związku przed małżeństwem też musieliście być jakiś czas (z reguły ludzie trochę czekają ze ślubem, by się dobrze poznać i wiedzieć na co się piszą; ślubów z przymusu raczej się już u nas nie stosuje, ewentualnie bardzo rzadko), więc wiedziałaś doskonale jaki jest i mimo to kochałaś go, wyszłaś za niego. Dlatego tak bardzo smucą mnie zdrady. Fakt, czasem zdarza się jakaś konkretna przyczyna zdrady, jednak u Ciebie jej nie widzę. Pozostaje Ci teraz tylko naprawianie relacji z synkiem i bycie dobrą mamą. Co do męża... Nie łudziłabym się. Układa sobie życie z inną kobietą, więc stara się być szczęśliwy. Na Twoim miejscu też bym sobie kogoś poszukała; Kuba na pewno wolałby mieć oboje rodziców na raz przy sobie, jednak myślę, że nie będzie miał wiele gorzej, jeśli oboje będziecie szczęśliwi w innych związkach jednocześnie dbając o syna. Powodzenia.
Gratulacje dla Twojego byłego mężczyzny. Podjął zapewne niełatwą decyzję i ułożył sobie życie. Teraz kolej na Ciebie.
Idź sobie do szefa.
pewnie okazało się, że dla szefa liczył się tylko seks i nic więcej, więc sobie przypomniała o mężu
chcesz ich odzyskać,ale może twój mąż jest szczęśliwy.jeżeli go kochasz to nie zabieraj mu szczęścia.skup się na budowaniu relacji z synem.