#zcWpK
Kot trafił do K od naszej wspólnej znajomej, która wyjeżdżała do pracy za granicę. K mieszka sama, jest trenerem sztuk walki - co ma znaczenie w naszej opowieści - i bardzo kocha zwierzęta. Jakiś czas temu zmarł jej ukochany pies, więc po telefonie od znajomej od razu zdecydowała na tak.
Ponieważ K wyjeżdżała na jakieś zawody, zaproponowała znajomej odbiór kota w kolejnym tygodniu. Nie, już, teraz, koniecznie teraz. Niestety, K nie mogła wyjazdu przełożyć, więc ze smutkiem zrezygnowała.
Na początku następnego tygodnia K dostaje telefon od znajomej: kot w schronisku, jeśli chce, może przyjechać, ale za kolejny tydzień lub dwa. Hm... dziwne. Zapytana, dlaczego, znajoma szybko skończyła rozmowę, wymigując się pobytem na lotnisku i w ogóle, zaraz samolot odleci. No okej.
K podjechała do schroniska. Poinformowała pracowników, o jakiego stworka chodzi. Zastała... zszokowaną kupkę nieszczęścia po operacji. Pracownik poinformował, że kot został zapakowany w worek i wrzucony prosto pod samochód na ruchliwą ulicę. Na szczęście "jedynie" go poturbowało, a właściciel samochodu odwiózł kota najpierw do weta, a potem do schroniska. Po chipie zidentyfikowali właścicielkę - znajomą K. Wezwana, stwierdziła, że kot jej uciekł i długo go szukała, jakie to szczęście, że się znalazł, w sumie to nic mu nie jest, a ona i tak wyjeżdża, więc go tu zostawi, zna kogoś, kto się po niego zgłosi... Nie było bezpośrednich dowodów na udział znajomej K w wypadku kota, kierowca nie widział sprawcy.
K zalała krew. Jej zdaniem znajoma, woląc szybciej pozbyć się problemu z kotem niż czekać na K, wymyśliła taki oto sprytny sposób... ale nie pykło, bo kot wykorzystał widać jedno ze swoich dziewięciu żyć, a resztę trzyma w zapasie.
K wzięła tę zestresowaną bidę. Do tej pory kot bardzo boi się ludzi (prócz K) i głośniejszych dźwięków. Ma bardzo smutne, przerażone oczy.
K poczekała, aż znajoma zjedzie na urlop do Polski. Pojechała się z nią spotkać... i spuściła jej, za przeproszeniem szanownych, tak niewąski wp...ol, że dziunia chyba do końca życia nie spojrzy już na żadne zwierzę...
A jaki jest mój udział w tej historii?
Z prawdziwą przyjemnością zawiozłam ją na to spotkanie.
Jak można tak traktować zwierzęta ? ;(
Ja za swoim kotem świata nie widzę, też nie rozumiem takich ludzi.. :(
No I dobrze, nalezalo sie idiotce. Mam tylko nadxieje, ze kumpelka nie miala pozniej konsekwencji prawnych za pobicie.
Aż musiałam przytulić mojego kota który leży obok.
Z wielką satysfakcja sama bym jej wpitol spuściła!
Nie wiem jak tak można postępować ze zwierzętami. Sama mam kotkę, którą kocham jak wlasne dziecko. Gdy tylko wyda dziwny dźwięk, to już się martwię. Zwierzę, to nie zabawka. Sama sie przeprowadzałam za granicę, ale ani przez chwilę przez myśl mi nie przyszło aby zostawić kota w Polsce.
Szacunek dla K;)
Ja nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy w ten sposób załatwiają sprawy. I mam tutaj na myśli K. Toć za coś takiego, można trafić do więzienia! Nie szkoda jej życia, na taką idiotke? Może i zasłużyła, ale to ona z zemsty mogła zniszczyć jej życie zgłaszając pobicie na policję. A skoro trenuje sztuki walki, to nie jest przypadkiem jeszcze gorzej? Coś mi się obiło o uszy, że to prawie jak z narzędziem, bo może zabić. Także raczej nie polecam takich samosądów, nawet jeśli naprawdę są zasłużone!
Tak masz jak najbardziej rację osoba ćwicząca sztuki walki w stopniu zaawansowanym (dokładnie tak jak koleżanka autorki) przy pobiciu w kodeksie brana jest pod napaść (np nozem itp) ponieważ ma znaczącą przewagę nad typowym "Januszem" i nie ma prawa wykorzystywać swoich umiejętności w życiu codziennym tylko na treningach sparingach zawodach
Sam bym taką osobę wpakował do worka i pod samochód. Ale żeby zachować proporcje, musiał by chyba to być tir...
Szkoda, że w takich przypadkach prawo nie uznaje zasady "oko za oko". Też bym takiemu "człowiekowi" spuściła srogi wpieedol, choć nie znam sztuk walki ;)) Kiedy widzę, jak ktoś tak torturuje (bo inaczej tego nie nazwę) zwierzę to od razu mam ochotę zrobić z nim to samo.
Dlaczego warto trenować sztuki walki powód nr.666
Szacun na maxa!! Kot też człowiek, należy mu sie opieka i dbanie.