#zeV1G

W mojej rodzinie istnieje dyscyplina sportowa, polegająca na denerwowaniu mnie w dowolny sposób, z doprowadzeniem do łez włącznie.

Czym sobie na to zasłużyłam?

Wszystko zaczęło się od mojego taty, który uznał, że krytyka, docinki i złośliwości na każdym kroku mnie "zahartują" i dzięki temu poradzę sobie lepiej w życiu - tak... bo nie ma nic lepszego po całym dniu wyśmiewania kujona w szkole, niż dokładanie jeszcze dziecku w domu.

Stopniowo do grona hartujących dołączyło moje rodzeństwo i kuzynostwo - skoro rodzice nie reagowali, to znaczyło, że widocznie tak trzeba i można. Za to ja nie miałam prawa do obrony, bo jestem przewrażliwiona, głupszym się ustępuje, mam się nie wywyższać, uważam się za lepszą i oni mi udowodnią, że tak nie jest.

Zawsze byłam głupia, gruba i do niczego się nie nadawałam.

Moje sukcesy były bagatelizowane, za to najmniejsze porażki rozdmuchiwane na całą rodzinę, by więcej osób mogło się pośmiać. Dzięki temu w dalszej rodzinie mam do tej pory opinię nieokrzesanego gbura i nikt nie chce ze mną utrzymywać kontaktów, w przeciwieństwie do moich super rodziców i rodzeństwa - oni są wszędzie mile widziani.

Z czasem doszła nowa motywacja: "bo ty tak uroczo wyglądasz, jak się denerwujesz", a po mojej wyprowadzce z domu kolejna, jak tylko zaczęłam ich odwiedzać: "musimy cię podenerwować na zapas, żebyś o nas nie zapomniała".

Nikt do tej pory nie widzi w tym problemu. Moje próby uświadomienia im, że źle robili i robią spełzają na niczym - przecież jestem przewrażliwiona.

Najbardziej dumny z siebie jest mój tata - bo to dzięki niemu tak dobrze sobie w życiu radzę - nie to, że tak mi dokładał, że wychodząc z domu miałam podwójnie ciężko - raz, że rzuciłam się w naprawdę głęboką wodę i wyszłam z tej próby obronną ręką (powiedział mi na odchodne, że jak wyjdę z domu, to mam mu się więcej na oczy nie pokazywać, bo on już córki nie ma), a dwa, musiałam odchorować i przepracować całe to "hartowanie", żeby sobie samej udowodnić, że nie jestem śmieciem i to, co osiągnęłam i osiągam w życiu to moja zasługa, a nie jego.
Angel12345 Odpowiedz

No ciekawa rodzinka. Ja bym raczej odcięła się od nich na zawsze.

Serwatka31

A ja, jak bym miała już pewność, że dam psychicznie radę, złożyła bym pozew za znęcanie.

Fantagiro

To może nie być takie łatwe. Musi mieć dowody, świadków. Sąd nie uwierzy na jej słowo. Niestety wiele takich dogryzek odbywa się w gronie rodzinnym bez świadków. Rodzinka może się wyprzeć.

MatkaDzieciom Odpowiedz

A teraz utrzymujesz z nimi kontakt bo?

arbuzek

Bo wpojono jej, że rodzina jest najważniejsza...

Nie rozumiem dlaczego już dorosłe dzieci, utrzymują kontakt z takimi ludźmi.

Niezywa Odpowiedz

Robią to tak długo że weszło im to w krew i myślę że ich 'duma' by im nie pozwoliła przestać. Ludzie są często nienormalni i jedyne co w tej sprawie można zrobić to odciąć się.

MrsMarvel Odpowiedz

Dalej mnie zastanawia, dlaczego tak jest... Bo zobaczcie, żeby mieć prawo jazdy o trzeba zrobić badania, 30h uczyć się jeździć, wcześniej jeszcze teoria a potem egzamin.
A żeby mieć dziecko możesz być kompletną patologią, zarzyganym menelem i nawet nie musisz się starać przy seksie, wystarczy nie wyjąć na czas.

bazienka

emmmm niie mow mi, ze uwazasz "wyjecie na czas" za metode antykoncepcyjna -.-'''

MrsMarvel

Gdzie to wyczytałaś? XD W sensie... jak? Ja rozumiem, że kobiety doszukują się wszystkiego wszędzie ale... co? Przepraszam, ale nawet nie wiem jak odpowiedzieć, już się ogarniam. XDD
Wracając - nie, nie uważam tego za metodę antykoncepcji, ale są tacy, dla których "wyjście na czas" to idealna antykoncepcja. Właśnie dlatego tak napisałam, aby bardziej wyrazić ten brak logiki, że możesz być kompletnym, bezmózgim, zerowym ilorazem inteligencji a i tak możesz stworzyć nowe życie od tak.

bazienka

"A żeby mieć dziecko możesz być kompletną patologią, zarzyganym menelem i nawet nie musisz się starać przy seksie, wystarczy nie wyjąć na czas."
to twoja wypowiedz. nie piszesz ze oni tak uwazaja, tylko wyrazasz wlasne zdanie, wiec zrozumialam,ze "wyjecie na czas" rowniez jest metoda antykoncepcji
jestem calyms erduszkiem za testami na rodzicielstwo
wiem, smierdzi eugenika, ale unikneloby sie wielu np. takich sytuacji jak w historii

arbuzek Odpowiedz

Oni są po*ebani... Chora rodzina i relacje między wami. Jesteś zwykłym kozłem ofiarnym, który im po prostu pasuje, by wyżyć się ze swoich chorych zachowań. Takim ludziom się nic nie tłumaczy, bo do nich gadasz jak do ściany, lecz mówi że sobie tego nie życzysz i tyle.

Teraz się wyprowadziłaś, więc jak cię obrażają i uwagi nie pomagają, to po jednym zwróceniu uwagi wychodzisz i jedziesz do siebie. Bez kompromisów. Pokażesz im, że nie żartujesz i że nie będziesz tolerować takiego zachowania. Odwiedzać ich nie musisz, bo jak widać średnio cię kochają... a ranienie ciebie sprawia im przyjemność. Także czyny do nich przemówią, a nie słowa. Być może przyda się im jakiś zimny prysznic, lub zacznij stosować ich metodę - obrażaj i śmiej się z nich, a jak będą cię upominać do ignoruj ich, jak oni ciebie.

Czerwonypin Odpowiedz

Jesteś pełnoletnia, na swoim - po co dalej z nimi utrzymujesz kontakt ?

bazienka Odpowiedz

PO CO W OGOLE ICH ODWIEDZASZ?!

Vito857 Odpowiedz

To po kiego wała ciągle trzymasz z nimi kontakt?

FoxyLadie Odpowiedz

Mam nadzieję, że przepracowałaś to z terapeutą i, że nie znajdziesz faceta, który będzie kontynuował tradycję rodzinną.

Karina1210 Odpowiedz

Współczuje. Znam to. Ja wyprowadzałam sie od rodziców gdy matka powiedziała mi drugi raz ze w każdej chwili moze mnie z domu wyrzucic. Podobno wg nich nie jestem z moim juz obecnym szwagrem bo zle go traktowałam a ja uwazam ze on mnie zle traktował. Jestem kasą zapomogowo pozyczkową dla rodziny. Brat pozyczył 10 lat temu odemnie pieniadze i za to, ze chce zwrot dostaje mi sie od rodziny. Babcia dostała zawału bo wg nich to moja wina a to, ze słyszę "po co ci kawalerka tobie to by pokoj z kuchnia wystarczył " to inna sprawa. Rodzice sciagają mnie w dół ciagle. Słysze, ze to moja wina wszytsko albo ze mnie stac na cos (kasa). Dostałam od nich pomoc dwa razy w zyciu. Nie wiem co zrobiłam zle chyba to, ze moja matka wyszła za mąż za faceta którego nie kochała. Do tego mam zawód a którym kazdy czy jest mezczyzna czy kobieta jest ttraktowany jak smiec. Dzisiaj w wieku 34 lat od kilku miesiecy chce popełnic samobójstwo. Załuje, ze nie mam na tyle sił by to zrobic. A tak zwiazałam sie ze swoim zawodem ze widze ze czasami poszłabym pracowac do niego za darmo byle ktos mnie w koncu chciał i byle ktos mnie lubił w koncu.

arbuzek

Ty nic nie zrobiłaś, to rodzina cie nie kocha i nie szanuje. Nie wiem dlaczego nadal utrzymujesz z nimi kontakt, skoro masz gdzie mieszkać. Odetnij się, oni cię ściągają na samo dno.

Tarapa

Myślę, że warto byłoby się od nich odciąć bo ciągnął Cię w dół i pójść do terapeuty. Myśli samobójcze to poważna sprawa. Możesz mieć depresję, a z tego sama nie wyjdziesz. Jesteś wartościowa, to co inni o Tobie myślą Cię nie definiuje. Zostaw środowisko, które Cię dołuje i pozwól sobie na szczęście.

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie