#Zwx8W

Kiedy będąc małym chłopcem odkryłem masturbację, z obawy żeby nikt mnie na niej nie przyłapał robiłem to tylko w łazience siedząc na sedesie. Pojęcie o poczynaniu dzieci miałem niewielkie, ale wiedziałem, że to "białe coś" wydzielające się w trakcie moich zabaw to takie małe prawie-dzieci, które mogą się stać dziećmi z krwi i kości, kiedy znajdą się w kobiecie.

Wyobraźcie sobie teraz tego małego chłopca szorującego deskę klozetową i odkażającego ją spirytusem po każdej masturbacji, żeby "zabić" te małe prawie-dzieci, aby podstępnie się nie schowały i nie "wskoczyły" do mamy/siostry/innej kobiety korzystającej z naszego sedesu i nie zostać ojcem w wieku 11 lat...

Chyba miałem za dużą wyobraźnię.
Postac Odpowiedz

W sumie całkiem logiczne rozumowanie jak na dziecko.

Dodaj anonimowe wyznanie