#00IEU
Tego feralnego dnia mieliśmy zacząć pisać wypracowanie. Niestety nic mi nie przychodziło do głowy, a wiedząc, że mam czas (jak codziennie) do 23:59, to po prostu weszłam na Anonimowe. Czytam, czytam, a tu nagle wyskakuje całej klasie (włącznie ze mną oczywiście) komunikat od administratora, że wchodzimy na nieodpowiednie strony. Wszyscy zaczynają się rozglądać wokół siebie, szukając winnego. Mnie oblał zimny pot, już widzę siebie u dyrektora, ale nic potem się nie stało. Ja wyszłam z Anonimowych, zapomniałam o sprawie i koniec.
Na następny dzień zostałam wezwana do pokoju technicznego. Ze mną była jeszcze pani w rodzaju wicedyrektorki. Oczywiście wezwanie w sprawie moich Anonimowych. Najpierw dostaję naganę i wykład o tym, jak nie szanuję własności szkoły. Potem mam jeszcze raz pokazać stronkę. Wicedyrektorka patrzy, czyta, ale widzi, że to obcy język. Nie ma żadnych zdjęć, ale wystrój strony jest "mroczny", więc nadal patrzy podejrzanie. W końcu pyta co to za strona i w jakim języku. Wiedząc, że mamy w szkole tłumacza polskiego, palnęłam, że to... białoruski. Kobieta patrzy dziwnie i mówi, że to przecież nie wygląda na "russian". Ja natomiast ucieszona mówię, że oczywiście, że nie, bo to "belarusian". Kobieta patrzy jeszcze bardziej podejrzanie, chyba wątpi w istnienie tego języka. W końcu wiedziałam, że nic innego mi nie zostaje jak pogrążyć się kompletnie w kłamstwie. Zaczęłam płakać. Technik w szoku, wicedyrektorka też. Więc ja mówię, że tęsknię za Polską, moim krajem ojczystym, moimi przyjaciółmi, a "Anonimowe" to polsko-białoruski odpowiednik Facebooka, coś w rodzaju VK (którego szkoła zablokowała po tym, jak wielu Ukraińców z niego korzystało). Potem jeszcze wspomniałam o tym, jak w Polsce prawie wszyscy znają białoruski, tak jak na Ukrainie rosyjski.
W skrócie :zostałam wysłana do psychologa, żeby się uspokoić, ostatecznie pozwolono mi z mojego "Facebooka" korzystać, ale tylko podczas lunchu. Nie mam pojęcia jakim cudem to przeszło, ale na całe szczęście nauczyło mnie to nie wchodzić już na Anonimowe podczas lekcji. Dziękuję i dobranoc.
ufff, dobrze, że tłumacz nie zaczął przy dyrekcji tłumaczyć anonimowych wyznań, bo po przetłumaczeniu niektórych wyznań o kupie pewnie dziwnie by na Ciebie patrzyli :P
O kupie to pół biedy, gorzej o jakimś zjadaniu wydłubanych pryszczy na przykład
Mogłaś powiedzieć, że na stronie z opowiadaniami utrwalasz sobie polski, żeby nie zapomnieć 😉
No akurat miałam już iść spać. Również dziękuje i dobranoc!
W białoruskim chyba używa się alfabetu podobnego do cyrylicy, więc skłaniałabym się raczej ku temu że wice o tym wiedziała niż temu, że nie wierzyła w istnienie języka białoruskiego.
Anglicy to idioci uznający się za najlepszych, a zgaduję, że to o Anglii mowa. Więc tak, jest szansa, że w to uwierzyła.
Tia.... jakby wzewali tłumacza, ten przetłumaczyłby pierwsze wyznanie z cyklu "o kupie" "chcę się zabić" itp. to od psychologa do świąt byś nie wyszła....
A tak z ciekawosci - jak to wyglada? Macie te laptopy na własność do domu? W jaki sposób oni kontrolują to co przeglądacie?
Hej, tu autorka (wiem że nick nie świeci się na niebiesko, dodałam wyznanie bez zakładania konta). Laptopy mamy na cały rok dla siebie, bierzemy do domu i oczywiście musimy je mieć na każdej lekcji. Nauczyciel i informatycy (mamy ich w szkole 3) moga przeglądać naszą historie np. podczas kartkówki online. Piszemy na nich wypracowania, odrabiamy lekcje, piszemy notatki rysikiem bo jak już mowiłam ekran dotykowy więc można go odwrócić i już zeszyt. Dopiero w tym roku doszły nam te nowsze modele, ale dla mnie to świetne rozwiązanie. Nie noszę książek i mam tylko 1 zeszyt do matematyki, bo jednak wolę takie zadania rozwiązywać ręcznie :) Jedyny minus jest taki że niektóre podręczniki są łatwiejsze do czytania w formie fizycznej, ale podobno nad tym też pracują :)
Zalosne troche
Macie w szkole tłumacza?
kurcze zastanawia mnie gdzie mieszkasz. U mnie w Norwegii jest identycznie :)
Ale dlaczego nie powiedziałaś prawdy? To zwykła strona z wyznaniami, nic by się nie stało.
Nic?Zależy na jakie wyznanie by trafili.... Gdyby zobaczyli niektóre wyznania to by ją wysłali do psychiatry natychmiast albo nawet gorzej.
Ale co to ma do rzeczy? To nadal TYLKO strona z wyznaniami, przecież żadne z wyznań jej nie dotyczy. Nawet gdyby napisała wyznanie że padła ofiarą gwałtu i niewiadomo jeszcze czego mogłaby wmówić że zmyśliła wyznanie żeby „przeprowadzić test społeczny”. To jakie wyznania tutaj są nie ma żadnego znaczenia bo to NIE ONA napisała.
Świat tak nie działa. Jeśli wejdziesz na stronę dla satanistów to też będziesz się tłumaczyć, że tylko sobie czytasz? Nikt ci nie uwierzy. Tak samo jak zobaczyliby obecne tu wyznania to nie pytaliby jej, tylko od razu stwierdzili, że zajmuje się jakimiś chorymi rzeczami i trzeba jej psychologa lub psychiatry.
Wydaje mi się że „Twój świat” też tak nie działa. Naprawdę tylko w filmach chyba zabierają osoby do psychiatryka bo oglądają dziwne rzeczy w internecie. Też nie przesadzaj, jakby oglądała naszego sadistica to może by się nią bardziej zainteresowali. Dosłownie to jest tylko strona z napisami które czasem opowiadają historie.
@Cyraneczka, mama chciała mnie zapisywać do psychologa po tym jak zabrała mi telefon żeby go przejrzeć i miałam otwartą akurat tę stronę.