Będąc młodym chłopcem, znalazłem na ulicy zużytą prezerwatywę. Zabrałem ją do domu na przymiarkę. Biorąc pod uwagę BHP, zawartość wylałem do zlewu, a prezerwatywę odwróciłem na drugą stronę. Nałożyłem tę gumkę na siebie i się zabawiałem. Po wszystkim wyrzuciłem nową zabawkę i poszedłem na obiad.
PS Jestem zdrowy, zrobiłem badania.
Uważajcie na wasze dzieci.
Dodaj anonimowe wyznanie
Dopiszę to do listy tematów, które muszę kiedyś poruszyć ze swoim synem...
Chciałbym zobaczyć jego minę po rozmowie: "Synku, jest taka sprawa, jakbyś znalazł kiedyś na ulicy zużytą prezerwatywę to nie zabieraj jej do domu, nie myj i się przede wszystkim nią nie masturbuj" O.o
trudne, ale jam mus to mus XD
Aż mi się przypomniała moja koleżanka z dzieciństwa , która znalazła zużyta prezerwatywę i nadmuchała ja jak balon. Boże jak dobrze, że mnie taki pomysł do głowy nie wpadł.
Ostatnie zdanie niepotrzebne, bo nie da się uważać na dzieci przez cały czas. Można z nimi rozmawiać, edukować je, tłumaczyć, ale nie da się ich zamknąć pod kloszem i pilnować 24 na dobę, a na jakiś idiotyczny pomysł może też wpaść w szkole czy u kolegi.
Kilka lat temu pracowałam w biurowcu koło stacji benzynowej, koło której codziennie przechodziłam. Zawsze zastanawiałam się dlaczego wszędzie leżą prezerwatywy, aż do dnia kiedy dostałam zmianę do 22. Wtedy już wiedziałam, głupia ja