#BdFLR
Kilka lat temu wybrałam się z chłopakiem na pizzę. Oboje lubimy pikantne jedzenie, więc nie obeszło się bez ostrych papryczek i jeszcze ostrzejszego sosu.
Po uczcie pojechaliśmy do niego i mój ukochany stwierdził, że czas na przysłowiową dwójeczkę, a potem prysznic. On należy do osób lubiących przesiadywać na tronie dobrych kilkanaście minut, a pech chciał, że pikantne żarcie trochę mnie "pogoniło". Dosłownie w dwie minuty poczułam znajomy ból kiszek, gorące poty oblały moje czoło i plecy i już wtedy wiedziałam, że nie będzie kolorowo.
Ściskając pośladki pobiegłam do łazienki tak szybko, jak tylko byłam w stanie, ale chłopak oznajmił, że on jeszcze nie skończył i żebym poczekała chwilę. Byliśmy wtedy na dosyć wczesnym etapie związku, więc oczywiście nic nie wspomniałam o sraczce, twierdziłam, że chce mi się siku.
Dreszcze tak mną trzęsły, że wiedziałam, że jeszcze kilka sekund i obesram spodnie. Wpadłam do kuchni, zdjęłam gacie, wlazłam dupą do zlewu i sruuuu! Ohydnie cuchnąca kupa wylała się z moich 4 liter. Nawet nie poczułam, czy zapiekło drugi raz.
Dzięki Bogu w zlewie nie było żadnych naczyń. Po wszystkim tyłek wytarłam ręcznikiem papierowym, który zawinięty w worek foliowy ukryłam na dnie śmietnika. Jeżeli jesteście ciekawi, to spłukanie tego nie było większym problemem, wszystko gładko popłynęło do oczyszczalni. Zlew umyłam płynem do naczyń i zalałam wrzącą wodą, otworzyłam wszystkie okna "bo straszny tu zaduch" i do tej pory oprócz mnie nikt o tym nie wiedział 😂
Cud, że nie zapchalas tego zlewu 🤣 albo że nie wszedł Ci w trakcie srania do kuchni xd
Zlew jest dosyć płytki, nie ochlapałaś ścian i blatów? Nie łatwiej było walić do kosza na śmieci?
Czy to przypuszczenia? Czy masz doświadczenia praktyczne w tym zakresie? 😛
To szybka analiza możliwych konsekwencji. Tego typu gówno lubi walić rozbryzgowo, więc mogła zachlapać wszystko do okoła. Co do drugiego pytania, to na szczęście nie srałem jeszcze do zlewu, raz tylko się zdarzyło rzygać, bo do kibelka było za daleko:)
Myślę, że nie zastanawiala się gdzie lepiej srac jak już jej prawie wychodziło :-P. A może tam kosz był mały bi słabo dostepny, np. zawieszony na drzwiczkach szafki?
XX ja też rzucałam do zlewu, skończyło się tak, ze jak otrzezwialam to musiałam przepychać i ratować tą biedna umywalkę ... nie wspominam dobrze, więc na pewno teraz srałabym do kosza prędzej niż do umywalki.
Do zlewu nie srałam ale zdażyło mi się zarzygać pół wanny bo nie zdążyłabym nawet podnieść klapy sedesu. Pierwszy i ostatni raz mi się zdarzyło. Jakby kogoś to interesowało to była przewaga pomidora. Za to widok starszego brata kiedy był nastolatkiem rzygającego przez nos makaronem z zupek chińskich to dopiero widok.
No nie wiem, zlewy kuchenne są często dość głębokie. Jeszcze przy sraczce nie myśli się jasno
Jakie jest przysłowie z dwójeczką? :>
U mojej babci kiedyś się mówiło "śmierć i sranie gdzie zastanie" :D może to autorka miała na myśli 🤔
Nie chce nawet sobie wyobrażać tei chorej sytuacji. A co byś zrobiła gdyby w trakcie twojego srania wwszedł twój chłopak do kuchni?
Poprosiłaby go o papier toaletowy.
O żeż ty w mordę jeża.
A on w środku modlił się, żebyś po nim nie weszła bo śmierdziało równie mocno :D
Stawiam, że pomysł przewietrzania bardzo mu się spodobał xd
"Byliśmy wtedy na dosyć wczesnym etapie związku, więc oczywiście nic nie wspomniałam o sraczce..." bo przecież kobiety nie srają...
Boże czy każdy ma tego typu przygody w życiu?! nikt nie ma zatwardzenia? 😂
Kiedyś jedna dziewczyna opisywała tutaj jak jako dziecko miała zatwardzenie od kilku dni i że jej tata w geście litości wyjął jej to wszystko ręką.
Jeszcze inni opisywali, że wyciągali dziecku gówno za pomocą widelczyków, czy jakoś tak😝
A fakt. A potem wyparzyli je w zmywarce i dalej nimi jedli. No cóż... smacznego.
Jesteś obleśna. Jak tak można nasrać komuś do zlewu?
Ciesz się mój mąż mnie nigdzie nie zabiera :)