#0lJeA

(Nie)oszczędna w słowach historia o minimalizmie, którym rujnuję sobie przyjemność z życia.

Zaczęło się od aplikacji na telefon. Jestem potwornym łasuchem, a w połączeniu ze spowolnionym metabolizmem i przez problemy z hormonami zaczęłam robić się lekko puchata. Próbowałam "rzucić" słodycze. Na różne sposoby - nie kupować, szukać domowych zastępstw z miodu czy dziwactw z czerwonej fasoli udających brownie... i tak kończyło się na alpejskim mleczku czy oreo wpie*** za przeproszeniem po kilku dniach diety. Aż poszukałam "smart" aplikacji, która przeliczała dzień bez słodyczy na pieniądze. Pod koniec każdego dnia przelewałam odpowiednią kwotę na konto oszczędnościowe. Rzuciłam słodycze praktycznie od ręki - wizja nowej torebki, książki czy palety do oczu i wyższego słupka na koncie oszczędnościowym była milsza niż trochę cukru. Raj, co nie?

No nie. Bo przecież ten słupek taki fajny, coraz wyższy. Czujesz się bezpieczniej. I tak właściwie to przecież nie potrzebujesz nowej książki czy palety do oczu. Masz jedną, neutralną, jest spoko. Sok pomarańczowy? Zdrowiej pić wodę, nie ma cukru, zjesz pomarańczę, pomarańczy nie pakuje się w tetrapak, nie będzie się rozkładać przez setki lat... Nowe buty? Zajmują miejsce w szafie, lepiej uzbierać na coś porządnego, uniwersalnego. Co z tego, że miesiąc temu chciałaś fuksjowe sandały? Beżowe czółenka pasują do wszystkiego...

I tak po ponad dwóch latach obudziłam się z nudną, neutralną garderobą, 10 talerzami głębokimi, 10 płaskimi, 10 talerzykami (bo wszystko musi być spójne, nie ma sensu trzymać rzeczy niepasujących do kompletu), moje kubki - które zbierałam od gimnazjum - zredukowały się z ponad 30 do 10 sztuk... Wszyscy chwalą, że tak ładnie, czysto, spójnie, chociaż małe dziecko w mieszkaniu... Wszystko poukładane, ekologiczne, worki na warzywa z lnianego (koniecznie beżowego!) materiału, bo foliowe to zło...


A ja siedzę już drugą wizytę u psychologa, próbując odzyskać trochę braku kontroli nad otoczeniem, kupić coś zbędnego i mieć z tego przyjemność. Nie myśleć, że w Afryce dzieci zbierają metal pomiędzy tonami śmieci, które u nich lądują przez naszą głupotę i robią sobie klapki ze starych opon. Nie ubolewać nad tym, że jak coś kupię, to w szafie będzie leżało krzywo i już nie będzie idealnej prostej formy. Plusem całej tej sytuacji jest to, że faktycznie odżywiam się zdrowiej i mam spore oszczędności. Ale co z tego, jeżeli nie potrafię "wpie****ć" tego oreo i się uśmiechnąć? (No bo przecież tłuszcz palmowy i plastikowe opakowanie!)

Tak sobie myślę, że po terapii pojadę za tę kasę z rodziną na wakacje... Albo wydam ją całą na tego psychologa... Trzymajcie kciuki, żeby jednak wyszła ta pierwsza opcja.
Duch500 Odpowiedz

jaka to aplikacja?

ZepsutaDusza

Też mnie to ciekawi 🤔

Dyznak

To nie aplikacja, raczej u Was nie podziała.

Quitzilla

ananas1ek

W sumie tobą też powinnam odstawić słodycze...

Kuliskoo

Jest może odpowiednik tej aplikacji na iOS? :<

Alighted

Na IOS niestety nie ma :/ Może są inne np. takie co zamieniają kroki na pieniądze.

Nitroglycerine

Sweatcoin zamienia kroki na pieniądze, jednak nie wiem, czy działa już na 100% w Polsce.

Schizotypia

@Nitroglycerine jak dokładnie działa ta apka?

GrubyJakKot

ooo! to brzmi ciekawie!

totylkokomentarz

Na ios - i am sober

Zobacz więcej odpowiedzi (2)
Luesacquisita Odpowiedz

Autorko nie przejmuj się, nie wiem skąd ten hejt na Ciebie, nie zauważyłam wywyższania się, raczej cierpienie w tym wyznaniu. Małe kroczki i do przodu, trzymam kciuki :)

Nuxus Odpowiedz

Bardzo ciekawe wyznanie. Sama praktykuję minimalizm i zaczynam zauważać, że coraz częściej odmawiam sobie nawet drobnych rzeczy (typu cos za dychę), a potem tego żałuję. Jest w tym jakaś chora rutyna, popadasz w skrajność, ja też. Ktoś pisal wyznanie o tym, że spuszcza wodę w łazience dopiero za którymś razem.. :| To chyba jest ostatnie stadium niezdrowego oszczędzania, nie idźmy tą drogą ;)

To obrzydliwe... Był kiedyś taki program o strasznie skąpych ludziach - oni dopiero robili paskudne rzeczy. Na higienie nie można oszczędzać, zwłaszcza w taki sposób. :/

Liarxxx

@Alessandria teraz jest taki program "patent na kase". Momentami jest tak smieszny ze juz kilka razy sie oplulam herbatą, ale niestety tacy ludzie istnieją

KiedyKulturalnie Odpowiedz

Dokładnie, oszczędności pójdą na terapeutę

epinefryna

Mogłaby np pójść na NFZ

wichurka

@epinefryna ja na terapię na nfz czekałam prawie rok, a jak już się doczekałam to wizyta była raz na dwa tygodnie.

@epinefryna do dobrych specjalistów na NFZ są kolejki, a zły potrafi zrobić większą krzywdę, niż pomóc :/

Karina1210

A mnie dobry teraputra rozwalił najpierw a potem zaczał składać i zmienił prace. Na koncu jak mnie słuchał stwierdził, ze sama sobie krzywde robie i tak jest. Wszytsko u mnie jest od kreski...chce zmienic swiat. Oczekuje ze skoro odemnie wymaga sie w pracy profesjonalizmu to inni ludzie beda w pracy tez profesjonalni. Wiec jesli ide do mechanika to oczekuje ze on bedzie wiedział co zrobic w moim samochodze=ie a on nie wie i mnie naciaga trzy razy. Próbuje sie zmiescic w spodnie w ktore sie zmiescic nie moge, ale to przeciez spodnie maja sie rozejsc bo ja nie bede kupowac nowych . Ide na targowisko i uwazam ze tam maja byc ceny takie jak ja chce i nie rozumiem dlaczego chociaz jest lato to jest deszcz, przeciez latem na byc słonce. Chce wszytsko zrobic szybko tz. jesli dzisiaj droga przebyta zajeła mi 10 minut to jutro ma zajac 5 minut i to efekt pracy w pewnej korporacji (nie wytrzymała mi psychika). Wydaje pieniadze których nie mam. A moj rok zycia kreci sie w kółko dosłowie. Ja widze rok kalendarzowy jak taki zakret. Nie wspołpracuje z zyciem tylko sie z nim kłoce. Wydaje mi sie ze nikt mnie nie zatrudni juz w zawodzie. Ide do sklepu i sie wkurzam ze nie zapąłciłam tyle ile chciałam bo chciałabym wziasc pełen koszyk jedzenia i patrze na zawartosc koszyka i stwierdzam ze nie powinnam zapłącic duzo a tam wychodzi ponad 50 zł. Mój mozg szwankuje i to mocno. Jak to powiedział psycholog chce miec ciasteczko i zjesc ciasteczko a wszytsko zaczeło sie od przeprowadzki. No i ostatnia firma zrobiła ze mnie kretynke bo to chyba firma w której ludzie sa autentyczni i jakies smiechy i chichy w pracy. Nie wiem o co chodzi ale jak słysze od kogos w pracy ze on ma dzisiaj problem z mysleniem to bym wyrzuciła z roboty na zbity pysk. Odemnie sie w pracy oczekuje profesjonalizamu a nikt inny nie musi byc profesjonalistom.

Jawiem1210

@wichurka
Zazdroszczę. Ja na pierwszą wizytę czekałam 4 miesiące. Gdy chciałam umówić się na kolejną wizytę, by rozpocząć terapię z psychologiem, pani w recepcji śmiała się w głos. Najbliższy termin był też na za 4 miesiące.

swiftsbaex Odpowiedz

Jak nazywa się apka?

Bojesieburzy Odpowiedz

O kurde, tego tu jeszcze nie było. Skoro chodzisz do psychologa to pewnie zdajesz sobie już sprawę z tego, że to pewnego rodzaju natręctwa. Próbuj małymi kroczkami. Może poproś kogoś, kto wie o twoim problemi o wspólne wyjście - kawa, może zakupy albo kino? Czyjeś wsparcie powinno pomóc ci zagłuszyć natrętne myśli. I co najważniejsze, pamiętaj, że zanim pomyśli się o innych powinno zadbać się o siebie. Dzieci w Afryce faktycznie najszczęśliwsze nie są, ale nie miałaś wpływu na te sytuacje, dlatego nie powinnaś z tego powodu cierpieć. A jakie są korzyści z twojego nieszczęścia? Żadne. Mam nadzieję, że wyjdziesz z tego i zaczniesz czerpać z życia przyjemność :)

50874217 Odpowiedz

To raczej nie wina minimalizmu tylko jakichś skłonności. Ja sobie robię brownie z fasoli, mam wszystko posegregowane a nawet skatalogowane mąki, wszystko do kompletu i żyje mi się z tym wyśmienicie ;) Jest to przyjemne, niebo perfekcjonistów. Coś po drodze poszło nie tak. Trzymam kciuki za wyzdrowienie.

Haiku Odpowiedz

Używaj mózgu, służy do myślenia. Krytykujesz brak zakupu rzeczy, bo wszyscy inni kupują, podajesz durne przykłady (dzieci z afryki, olej palmowy) jakby były mądrością ludów, jednocześnie nabijasz sobie level do zajebistości podkreślając jak to wszyscy Cię chwalą/jaki masz porządek/jak dużo pieniędzy.
Lecisz tak naprawdę schematami mas (bo ludzie kupują, olej palmowy, dzieci w afryce) i podejrzewam, że nie rozumiesz głebi swojego problemu, a jedynie przeszkadza Ci, że nie jesteś jak inni. Prawdopodobnie dorobiłaś się natręctwa, ale to wyleczysz u psychologa (trzymam kciuki), natomiast rzeczony terapeuta nie wszczepi Ci myślenia, więc zacznij to robić sama. Nie musisz lecieć trendami ani być jak inni, serio.

titanic

Zupełnie inaczej zrozumiałam te wstawki o oleju palmowym. Właśnie jako natręctwo, szukanie powodów, dlaczego coś jest niezdrowe i złe, zamiast normalnie cieszyć się życiem. Nie zauważyłam wywyższania się.

Rany, to przecież tylko anonimowe wyznanie - nie da się zawrzeć całego spektrum myślenia i ciągu przyczynowo skutkowego z kilku lat w jednym krótkim tekście - wyłapałam najbardziej natrętne i absurdalne myśli, które przychodzą do głowy. I tak, mają być bezsensowne, bo właśnie z tym jest problem, nad którym pracuję. To nie tak, że jak widzę nutellę na półce w sklepie, to widzę automatycznie ginące orangutany i komentuje ludzi biorących jednorazówki.
Rozumiem, że każdy użytkownik anonimowych jest domorosłym psychoterapeutą, ale chyba Ci nie wychodzi, zwłaszcza, że sam/a używasz tej "psychoanalizy" do obrażania kogoś, co nie przyniesie nic dobrego Tobie ani innym.

Karina1210

Alessandria daj znac jak poszła terapia i czy Ci terapeuta pomógł. Ja tez protrzebuje takiego terapeute i jesli Ci pomoze to licze na kontakt do niego.

ohlala

Internetowa terapeutka w akcji. I co, lepiej ci teraz ze sobą? :D

Haiku

Alessandria, ale skoro nie da się zawrzeć, to po co w ogóle piszesz wyznanie? Mam komentować coś w domyśle, dorzucić sobie fakty, których nie zawarłaś? Terapeutę już masz, nie mam zamiaru nim zostawać, a psychoanaliza to coś więcej niż komentarz w internecie. Po toku rozumowania naprawdę widać, że lecisz schematami mas, a przykre "dorobienie się" problemu psychicznego nie zmienia tego faktu. Jeśli nie zaczniesz walczyć o siebie i budować siebie jako osoby, ciągle będziesz popadać z skrajności w skrajność. Najpierw problem objadania, teraz problem oszczędności. Pozwalasz by to nałóg nad Tobą panował, zamiast Ty nad swoim życiem. Jeśli wybierzesz swoją drogę, absolutnie swoją, bez patrzenia na innych i chwilowe trendy, to pomożesz sama sobie.

Muszkins Odpowiedz

Ja chciałbym tylko powiedzieć, że historie kobiet które z góry mówią że są grubsze czyta mi się zawsze lepiej niż tych szczupłych. Jednak macie w sobie to coś :)

Vampire7 Odpowiedz

Hmm przepraszam Autorko, ale mi się z kolei podoba Twoja postawa, zero waste :) Serio, ja często kupowałam zbędne rzeczy, tony kosmetyków, których nie zdążyłam nawet użyć zanim minie czas do użycia, pełno zbędnej odzieży, bo ładne, bo coś tam. Wydaje mi się, że Ty z kolei poleciałaś źle w drugą stronę, może za skrajnie. Mam nadzieje, że czasem kupisz sobie coś ładnego tylko dla siebie bez poczucia winy, a pomysł z wakacjami bardzo fajny :) Duży plus za woreczki wielorazowe, bo plastik zalewa naszą planetę :/

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie