#cipK1
No i się wyedukowałam.
Poznałam na tych uczelniach męża. Jesteśmy ogarnięci, samodzielni i szczęśliwi. Wzięliśmy ślub, wesele było cudne. Rodzice dumni. Czekają na wnuka. Sugerują. Kuksańce, przytyki i głośno wypowiadane „życzenia rozwoju”.
No ale przecież jestem wyedukowana, co nie? Wiem, skąd się biorą dzieci, jak ciąża wyniszcza organizm i jak wygląda ta „rodzinna sielanka” – przecież rodzice pokazali mi, jak cudnie wychowuje się strachem, wymaganiami, porównywaniem i oczekiwaniami.
Mąż zrobił wazektomię. Nigdy się nie przyznamy, prędzej powiemy, że bezpłodność dotknęła i nas. Jesteśmy wolni i szczęśliwi, a z oczekiwań kochanej rodzinki mamy zdrowy ubaw.
No tak, jesteśmy z tego pokolenia, które było tak skutecznie straszone nastoletnią ciążą, że boi się jej jeszcze po 30.
Czyli nie uwolniłaś się spod kontroli mamy
Ukrywasz swoje dorosłe decyzje
Zemsta na ludzkości za pomocą głupich decyzji. Na złość mamie odgryźć sobie palec. Wyedukowana a jednak ograniczona, wciąż zależna od rodziców.
Rozumiem, że ty robisz rzeczy wbrew sobie, których nie czujesz? No nie wiem, hodujesz w domu pająki - bo tak wypada? Jedyna na kim się zemściła, to takie trole z piwnicy jak Ty, bo ma własną wizję swojego życia i ją realizuje. Nosz kurła mać... kim Ty jesteś żeby jej m owić kiedy, z kim i co ma robić?
mobikenobi
Tu raczej chodzi o argumentację i pobudki, a nie o samą decyzję
@mobikenobi nie chodzi o jej decyzję, tylko głupi tok rozumowania. Skarży sie w internecie na rodzinę. Powołuje się na wady rodziny a nawet presje na edukację obraca w narzędzie zemsty "ucz się" -> "no i się wyedukowałam żeby nie mieć dzieci". Tekst jest przesycony złośliwostkami odnośnie rodziców. Dorośli ludzie nie tak podejmują decyzje. Mówią po prostu "chcę/nie chcę" i postacie rodziców nie mają znaczenia. Ona nie widzi nawet, że działa pod wpływem rodziców (celowo im wbrew) i myśli, że to wolność xD
Plaga hedonizmu pełną gębą
To tylko dziecinada + zaburzenia osobowości.