#IC6U9

Wracałam ostatnio z chłopakiem do domu. Mieliśmy jeszcze sporo czasu do autobusu a organizm domagał się jedzenia, więc skierowaliśmy się w stronę Lidla po słynne bułki. Ludzi sporo, dopchać się nie można (rzucili się niczym chytry dziad na karpia), ale w końcu się udało. Oczywiście wyżej wymienione towarzystwo już zdążyło skutecznie zablokować kasy tworząc kilometrowe kolejki. No nic, zaczekamy.

Stoimy tak sobie znudzeni aż nagle mój chłopak odwraca się i powoli, baaardzo powoli kładzie na taśmę paczkę prezerwatyw. Spojrzałam na niego pytająco i... w tym momencie na jego twarzy zagościło autentyczne przerażenie i powiedział: 
- Dlaczego to tu położyłaś? Co Ty sobie myślisz, że co ja z Tobą... Nieeee co siedzi w twojej chorej głowie, dziewczyno! Masz to natychmiast odłożyć!
Ludzie dookoła zaczynali na nas patrzeć, niektórzy z politowaniem, inni z rozbawieniem, jeszcze inni jakbym była największym złem tego świata. A on ciągnął dalej:
- Ja z tobą nie wyczymię... Za każdym razem to samo – pokiwał z dezaprobatą głową po czym odłożył gumki na miejsce. 

Musiałam stać w tej cholernej kolejce jeszcze z 10 minut czując na sobie spojrzenia wszystkich dookoła. Co najlepsze, On do tej pory uważa swój żart za przezabawny.

#Gkx8R

Jestem z moim chłopakiem już od kilku miesięcy, więc nadszedł czas poznać jego rodziców. Zaprosili mnie na obiad. Bardzo się stresowałam, bo zależy mi na tym chłopaku. To w sumie mój pierwszy poważny związek i chciałam, żeby jego rodzice mnie polubili. Atmosfera przy obiedzie była całkiem dobra, obyło się na szczęście bez wtop. Jego mama przygotowała bardzo dużo jedzenia i wręcz mi je wciskała, a ja, chociaż normalnie nie jem dużo, ze stresu jakoś to wszystko pomieściłam. A po obiedzie zostałam uraczona kawą - oczywiście w towarzystwie ciasta, a raczej kilku ciast ("takie pyszne - musisz spróbować!").

Resztę popołudnia i wieczór miałam w planach spędzić z chłopakiem oglądając filmy. Nie minęła godzina od wstania od stołu gdy zaczął mnie boleć brzuch. Niedługo potem bardzo zachciało mi się kupę, więc poszłam do toalety i usadziłam ogromnego kloca, aż sama się przeraziłam! Moje przerażenie zyskało na sile, gdy... kupa nie chciała się spłukać! Próbowałam kilka razy i nic, nadal leżała, a raczej tonęła w dole muszli. W akcie paniki i desperacji, niewiele myśląc, otworzyłam okno, zacisnęłam zęby i wyjęłam kupę i wyrzuciłam ją przez okno, na ich ogród i jakby nigdy nic wróciłam do oglądania filmów z chłopakiem.

Wieczorem, gdy nadszedł czas powrotu chcąc pożegnać się z rodzicami chłopaka i podziękować za obiad weszłam do salonu akurat w trakcie rozmowy o możliwej chorobie ich psa - w końcu jaki zdrowy pies robiłby tak ogromne kupy. Miałam ochotę uciec ze wstydu.

#Bw9Ge

Przyjaźnię się z nią od prawie roku. To chyba najpiękniejsza dziewczyna jaką kiedykolwiek poznałem. Pod koniec lata jednego piątku wyszliśmy całą paczką do klubu. Wszyscy sporo wypiliśmy i bawiliśmy się na całego, kiedy ona przyszła do mnie i powiedziała, że wypiła za dużo i czy mógłbym ją odprowadzić do jej mieszkania. Jak jechaliśmy taksówką to zrobiła się bardzo zalotna i kleiła się do mnie, co nie skłamię podobało mi się bardzo… Szkoda tylko, że była pijana.

Praktycznie wniosłem ją po schodach do jej mieszkania i położyłem na łóżku. Powiedziała, że chce jej się pić, więc poszedłem po szklankę wody. Gdy wróciłem do pokoju to zobaczyłem, że ściągnęła ubrania i całkowicie naga leży na łóżku. Jak już wspomniałem to niesamowita laska, ma boskie ciało więc jak ją wtedy zobaczyłem to prawie zemdlałem, bo tak szybko cała krew mi odpłynęła z mózgu w wiadome miejsce.

Gdy podszedłem powiedziała “Chcę tego, chciałam tego od tak dawna…” objęła mnie i zaczęła całować. Pocałowałem ją w czoło i z wielkim wysiłkiem woli powiedziałem, że chętnie ale jak będzie trzeźwa. Przykryłem ją i wyszedłem. Czułem się jak bohater.

Niestety jak się później okazało nie poszła wtedy spać, a zadzwoniła po swojego ex. Pogodzili się i od tamtego czasu znowu są razem...

#Toz6P

Jestem dentystką. Jedną ze stałych pacjentek w centrum stomatologicznym, gdzie pracuję jest pewna przemiła staruszka. Bardzo mnie lubi i często powtarzała, że ma wspaniałego wnuka, i że chciałaby żebym go poznała. Jestem w związku od roku, więc oczywiście nie byłam zainteresowana.

Podczas jednej z wizyt u rodziców mojego chłopaka okazało się, że to jest właśnie jego babcia. Gdy się dowiedziała płakała ze szczęścia. To chyba przeznaczenie :)

#GQLgF

Pewnego razu zdecydowaliśmy się wybrać ze znajomymi i rodziną do Australii. Czemu Australia? Bo kangury. Zawsze naszym marzeniem było zobaczyć kangury więc tam się wybraliśmy. Gdy już zostaliśmy zakwaterowani w hotelu po rozpakowaniu postanowiliśmy wypożyczyć auto i pojechać w poszukiwaniu kangura. 

Trochę nam to zajęło, jednak gdy już go znaleźliśmy podjechaliśmy do niego, a on bez ruchu stał na środku drogi. Więc podeszliśmy do niego a on nadal bez ruchu. Dodaliśmy mu trochę klimatu i ubraliśmy mu marynarkę, żeby pasował do naszego ubioru, jednak on nadal bez ruchu. Szybko robimy sobie zdjęcie, przeglądamy zdjęcia, odwracamy się... Kangura nie ma. Zniknął wraz z marynarką, w której były nasze pieniądze i paszporty. Od razu pojechaliśmy na tutejszą policję. Jako, że zgłosiliśmy to jako kradzież policjant pyta nas "kto to zrobił?". Nie chcielibyście widzieć jego miny kiedy naszą odpowiedzią był kangur. Paszportu i pieniędzy nie odzyskaliśmy.

#nhHTk

Ostatnie dni przed sesją, przygotowywałam się do kolokwium (studiuję sinologię). Żeby sobie to trochę urozmaicić, korzystałam z francuskiego podręcznika. Szło mi nieźle i cieszyłam się, że oprócz nauki chińskiego przypominam sobie też francuski, ale wiadomo, jak z nauką bywa. Zasnęłam nad podręcznikiem i notatkami.

W pewnym momencie ktoś załomotał do drzwi. Zerwałam się i otworzyłam, wydając z siebie jakiś niezidentyfikowany odgłos w stylu „yaaaa?”. Okazało się, że to panowie z gazowni, którzy chcieli zaproponować wymianę czegoś tam i spytali, czy zastali właściciela mieszkania.

Byłam zupełnie zaspana i nic nie ogarniałam, ale póki to oni mówili, czułam się względnie bezpiecznie i nawet zaczęłam znowu przysypiać oparta o framugę. Nagłe zadanie mi pytania całkowicie mnie zaskoczyło. Zdałam sobie z przerażeniem sprawę, że nie wiem, jak mam ułożyć odpowiedź, więc pokręciłam głową.
- Wynajmuje pani?
Kręcenie głową.
- Ale nie jest pani właścicielką?
Kręcenie głową.
- To dlaczego pani tu mieszka?
Nadszedł czas na wyjaśnienia, więc zabrałam głos.
- Je suis une fille unique… - Popatrzyli na mnie dziwnie. Chyba nie ten język. No dobra, zebrałam się w sobie - "Jestem synem… Tfu, nie synem. Tą, no, córką". W tym momencie mój pies zwlókł się z kanapy i przyszedł zobaczyć, kto zakłóca nasz spokój, a ja poczułam przypływ mocy i kontynuowałam. - To jest mój pies. On na pewno jest czyimś synem, bo jest rodzaju męskiego. A ja nie. Córką jestem - zakończyłam z dumą.

Panowie popatrzyli po sobie i pożegnali się w pośpiechu. Powiedzieli, że wrócą później, ale już ich nie zobaczyłam.

#JklEk

Początek nowego semestru, musiałem kupić kilka książek. Udałem się do księgarni, dość szybko znalazłem co trzeba. Są tam dwie kasy, ale tylko jedna była czynna. Sprzedawca, który tam obsługiwał był chyba nowy, bo szło mu bardzo powoli. Skaner nie chciał sczytać kodu i musiał go ręcznie przepisać, ale miał z tym jakiś problem. Zawołał “Ewa, chodź mi tu pomóż”. Wtedy z zaplecza wyszła jedna najpiękniejszych dziewczyn jakie w życiu widziałem. Mój mózg się wyłączył i patrzyłem na nią jak zaczarowany. Podeszła z gracją i coś wstukała na klawiaturze, co chyba rozwiązało problem. Potem przeszła do drugiej kasy. Uśmiechnęła się i powiedziała “Proszę podejść tutaj”. Jak zahipnotyzowany, chwiejnym krokiem przeszedłem do jej kasy i stanąłem, gapiąc się na nią jak cielę na malowane wrota.

Okazało się, że mówiła do osoby, która stała w kolejce za mną. W mojej kasie kasjer zmieszany kasował pozostałe moje zakupy, a ja stałem jak baran. Popatrzyła na mnie jakbym się urwał ze szpitala dla psychicznie chorych. Nie miałem pomysłu jak się usprawiedliwić, więc ze wstydem wycofałem się do mojej kasy i czekałem (co wydawało się trwać godziny) aż będę mógł zapłacić i uciec z tego miejsca.

#8s2Pm

Ostatnio przeszłam na dietę i schudłam dość sporo. Moja młodsza siostra miała wyjątkową okazję, by przyjechać, a zdarza się to rzadko- mieszkamy ponad 400 km od siebie. Przybyła mocno głodna nad ranem, spytałam, co chciałaby na śniadanie. Powiedziałam, że polecę do sklepu po ciepłego croissanta, ponieważ byłam już na nogach, a na dworze świeciło słońce. 

Stanęłam przed wielką gablotą z pieczywem, rozglądając się za tym, czego szukałam. Niestety, nie znalazłam, więc zadzwoniłam do siostry, co woli zamiast tego. Kiedy odpowiedziała, że prosi muffinkę, zaczęłam wypatrywać ponownie. Musiałam wyglądać na bardzo wygłodzoną, bo od przyglądająca mi się od dłuższego czasu staruszka zagadała "Kochanie, może kupić Ci bułeczkę z dżemem? W tych czasach, to wiadomo...". Czerwona jak burak podziękowałam, szybko załatwiłam resztę zakupów i pobiegłam do mieszkania...

#UXOyc

Pierwszego dnia w mojej nowej szkole chciałam wypaść bardzo dobrze. Strasznie mi zależało na zrobieniu odpowiedniego wrażenia, ponieważ nie znałam tu nikogo, a klasa spędziła ze sobą już poprzedni rok. Spędziłam masę czasu na wybraniu odpowiedniego stroju i przygotowaniu się do lekcji. 

Pierwszą lekcją był język angielski, łączony z równoległą klasą. Weszłam do sali gdzie siedziało już około 40-stu osób i zajęłam jedyną wolną ławkę, w środkowym rzędzie, mniej więcej w środkowej ławce.

Lekcja przebiegała dość interesująco, ktoś co chwilę podchodził do tablicy i robił zadania. Materiał przerabiałam w poprzedniej szkole więc byłam pewna siebie.
Jedyne co mi przeszkadzało to wysokie ławki i niskie krzesła, sama jestem dość niska i niewygodnie się siedziało. Kiedy lekcja dobiegała końca pani poprosiła mnie o zrobienie przy tablicy następnego przykładu. Ucieszyłam się, bo doskonale znałam odpowiedź. Pewna siebie energicznie wstałam i równie szybko upadłam na podłogę z dużym hukiem. Po drodze zrzuciłam wszystko co było na ławce i przewróciłam krzesło.

Najgorsze było to, że nie mogłam się podnieść, a nikt nie wiedział o co chodzi. Ja ze stresu nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Jakiś chłopak podbiegł i próbował mnie podnieść, co nie pomagało bo zupełnie nie "czułam" jednej nogi i po raz kolejny osuwałam się na podłogę. Zanim zdążyłam wytłumaczyć i sama dojść do tego co się stało, zbiegli się nauczyciele z pobliskich klas, pielęgniarka i sporo uczniów. 

Okazało się, że tak byłam przejęta i skupiona na lekcji, że zupełnie nie poczułam jak ścierpła mi noga. Przez prawie 45 minut siedziałam na niej żeby być wyżej bo ławka była wysoka. Kiedy chciałam wstać zupełnie nie miałam nad nią kontroli i czułam tzw "mrówki". Chciałam wypaść dobrze i udało mi się doprowadzić do tego, że każdy mnie zapamiętał. Szkoda tylko że z tej sytuacji.

#wu19Y

Na lekcji polskiego nauczycielka mówi nam, żebyśmy zaczęli już czytać "Wesele" bo będziemy za niedługo przerabiać. Wpadłem na pomysł, że tak dla śmiechu spytam "A jak pani wspomina swoje wesele?". Nauczycielka patrzy na mnie nienawistnym wzrokiem i odpowiada "Wspaniale". Po chwili znowu chciałem ożywić atmosferę kolejnym marnym dowcipem i pytam "A kiedy poprawiny?" (nawiązując do tematyki wesela), a polonistka na to "Twoje? W sierpniu." cała klasa razem ze mną wybuchnęła śmiechem, tylko nie nauczycielka, wyraźnie czymś wkurzona i to raczej nie tym, że przeszkadzam na lekcji. 

Gdy lekcja się skończyła podeszła do mnie koleżanka i powiedziała mi, że nasza polonistka jest starą panną...
Dodaj anonimowe wyznanie