#4AvXf
Zaślepiona wizją worka łakoci zgodziłam się pojechać za frajer. Autobus przyjechał, siadamy na końcu pojazdu, tak jak lubię i jodym do dziadków. Aż tu nagle, pewnie się tego nie spodziewaliście, pojawia się kontroler. Młody taki, z 20 lat. Nadchodzi. Nie powiem, obleciał mnie strach. To była moja pierwszy nielegalna podróż autobusem, nie wiedziałam co nas czeka. Mój brat jednak mnie uspokoił, mówił, że ma plan.
- Bilety poproszę - rzecze kontroler.
A mój brat-śmieszek na to:
- Ni mamy.
Chłopak podnosi na nas wzrok, patrzy raz na niego, raz na mnie. Zatrzymał wzrok na Tomku. Mój żołądek zrobił salto.
- Cóż, w takim razie...
- Ależ panie władzo, po co od razu mandaciki? - ciągnie brat. - Myślę, że jakoś się dogadamy.
W tej chwili Tomek wyciągnął z kieszeni pieniądze, które miały być przeznaczone na bilety. Przedstawił mierną sumę kontrolerowi.
- Jeśli tylko puści nas pan wolno, bez żadnego obciążenia pieniężnego, to za tę kasę sprezentuję panu najtańsze, ale wcale nie najgorsze lody czekoladowo-śmietankowe, jakie dają w tym mieście. - Uśmiechnął się uroczo, a gdy kontroler nie odpowiedział, dodał. - Mówię serio. Jeśli widzi pan we mnie oszusta, to z chęcią podam swój numer telefonu, byśmy mogli umówić się na mieście i zjeść te lody. To jak?
Nie wierzyłam, że uda nam się wywinąć dzięki lodom i śmieszkom mojego brata. Zalał mnie zimny pot. Już miałam przed oczami policję, wściekłych rodziców i milion złotych wypisane na mandacie.
- Dobra. - padło niczym Hiszpańska Inkwizycja. Chłopak uśmiechnął się, wyciągnął telefon i podał mojemu bratu. - Zapisz swój numer. Jestem Artur.
- Tomek. A to moja siostra, Kaśka.
Chłopacy wymienili się numerami, zamienili jeszcze ze dwa-trzy słowa, po czym dojechaliśmy na miejsce, pożegnaliśmy się z nowo poznanym Arturem i ruszyliśmy do dziadków.
Rodzice nigdy się nie dowiedzieli.
Nie dostałam obiecanych cukierków. Zamiast tego Tomek wydał cały hajs na lody dla siebie i Artura. Tak jak mój brat obiecał, tak zrobił.
Skubani...
Od pięciu lat są parą. xD
#ijgtF
Obecnie podoba mi się jeden chłopak. Dziś dowiedziałam się, że jego mama to właśnie Agnieszka.
Zabijcie mnie.
#Bv7f2
Zarówno do nauki, jak i metamorfozy fizycznej motywuje mnie jeden obraz – kiedy ktoś z nich umrze, to wtedy na pogrzeb przyjadę ja, szczupła, piękna, wykształcona i bogata i rzucę im swoim sukcesem w twarz, traktując jak plebs.
Oczywiście i tak nigdy się tak nie zachowam i mam pełno innych racjonalnych powodów do samorozwoju, ale ta wizja zawsze daje mi +1000 do siły.
#Rn0iE
Przeobrażenie mojej osoby następuje późnym wieczorem, gdy leżę już samotnie w swoim łóżku. Lubię się sama zadowalać. Bardzo często to robię. Wiem, że to grzech i spowiadam się. Postanawiam poprawę. Szczerą poprawę. Ileż to razy obiecywałam już sobie zerwać z nałogiem... Bo to już chyba nałóg. Przysięgałam sama sobie, że więcej nie będę, że to był ostatni raz, że nigdy więcej, że od dziś zaczynam nowe życie. Aha, obiecanki cacanki. Po jakimś czasie wszystko wraca. Początkowo czując narastające napięcie, próbuję mu się opierać, walczę jeszcze. Uciekam w zajęcia, odwracam uwagę itd. W dzień jakoś wymknę się pokusom, ale najgorzej gdy zapada noc i zostaję sama w swoim łóżku. Ilekroć zamykam oczy, to widzę pod powiekami sceny z obejrzanych filmów dla dorosłych. Tak, sięgam i po nie. Te wspomnienia nękają mnie, potrafię godzinę przekręcać się z boku na bok, ale sen wciąż nie nadciąga. Przeciwnie, wzmaga się napięcie. W końcu ulegam mu, a po wszystkim zasypiam niemal natychmiast. Bywa, że z ręką między udami. Jest coraz gorzej. Obecnie gdy rodziców nie ma w domu, to potrafię w biały dzień rozebrać się i zrobić to przed kamerą. Potem oglądam to na telefonie i robię zbliżenia, szalenie mnie to kręci. Potem wszystko kasuję. Ostatnio okazało się, że jednak nie wszystko...
Raz mama utopiła swój telefon w sedesie. Wypadł jej z kieszonki koszuli przy nachylaniu. Spiesząc się do pracy, wzięła mój. Po powrocie urządziła mi straszną awanturę. Okazało się, że odnalazła filmik. Pokazała go tacie. Obydwoje na mnie wsiedli, bym przyznała natychmiast, komu wysyłam te zboczone filmy. Odpowiadałam zgodnie z prawdą, że nikomu. Zaczęli grozić mi policją, że jak nie chcę się sama przyznać, to gliny szybko ustalą korespondującego ze mną pedofila. Przysięgałam im, że NIE MA żadnego pedofila, że nigdy nikomu nic nie wysyłałam, ale oni nadal nie wierzą. W głowie im się nie mieści, że ich spokojna, cicha córeczka, taka przykładna i ułożona, może być aż tak zboczona, że sama dla siebie filmuje własne palcówki.
Ze wstydu mam ochotę wyskoczyć przez okno.
#OlS41
#UGDHQ
#VDIWD
#6yAdY
Ostatnio wpadłam na weekend do ich domu na wsi, bo odkąd kupili gospodarstwo, to rzadko się widujemy. Odpoczywam sobie w salonie, gdy nagle na ścianie widzę ogromnego, obrzydliwego pająka, prawdziwe monstrum, więc w pierwszym odruchu umykam z pokoju. Wracam może po kwadransie, z oczami dookoła głowy, a Gosia siedzi w fotelu i spokojnie czyta książkę. Rozglądam się po ścianach i pytam: „A gdzie polazł ten ohydny dziad?”. A Gosia na to: „Nie wiem, chyba skręca coś w ogrodzie...”.
Ja rozumiem, że za jej mężem nie przepadam, no ale nie aż tak :D
#ZHjhI
1. Miałam wtedy 11 lat. Spędzałam wakacje z rodzicami w Turcji. Podczas jednego spaceru oddaliłam się od rodziców. W sekundę wokół mnie zjawiło się kilku mężczyzn. Niby mili, przyjaźni, po angielsku rzucali jakieś komplementy. Zaniepokoiłam się jednak porządnie, gdy jeden z nich zaczął mnie przytulać, głaskać, klepać po pupie. Na szczęście wzrokiem znalazłam w tłumie tatę. Na nasze skargi usłyszeliśmy: "bo oni już tacy są, mają inną mentalność, proszę się z tego śmiać".
2. Rok później wakacje w Egipcie, 12 lat. Sklepik hotelowy. Mama była w przymierzalni, ja przeglądałam ciuchy. Zagadał do mnie sprzedawca, na oko 20-kilkuletni chłopak. Angielski już jako tako znałam. Najpierw zaoferował mi przymierzenie sukienki, później zaproponował zmianę muzyki na "romantyczną", a następnie zaczął komplementować moje kształty dotykając przy tym moich bioder i talii. Kiedy byłam bliska płaczu (a byłam zbyt mało domyślna, aby po prostu stamtąd uciec), wkroczyła mama.
3. Te same wakacje w Egipcie, wycieczka pod piramidy. Moich rodziców zastanawiał fakt, dlaczego ciągle łazi za naszą trójką podejrzany mężczyzna. Pilotka wycieczki wyjaśniła, że jest to nasz ochroniarz i jest to absolutnie normalna procedura - ochraniał mnie przed ewentualnym porwaniem lub napastowaniem.
4. W dniu wyjazdu do domu, te same wakacje w Egipcie. Zamiast udać się na śniadanie, wolałam dłużej pospać. Akurat odbywało się sprzątanie pokoi i tak też do mojego przyszedł facet z obsługi celem wymiany ręczników, pościeli itd. Zamiast "robić swoje", przysiadł na brzegu łóżka. Obudził mnie, będąc przy tym niezwykle sympatycznym i zaproponował, że pochwali się znajomością polskiego. Pokazał na moją głowę - "głowa", na mój nos - "nos" itd. Po "ręka" dotknął jednak mojej piersi (czy też będącego w fazie wzrostu rodzynka) i wtedy wyleciałam z łóżka jak z procy. Ten jednak zdążył jeszcze do mniej podejść, aby na dowód skruchy spróbować mnie pocałować. Doskonale wiedział, ile mam lat. Po tym incydencie zapłakana znalazłam rodziców, a ojciec urządził nie lada awanturę.
5. Trzy lata temu, studencki pub. Przysiada się grupka "erasmusów" z Turcji. Grzeczni i mili. Wypytuję jednego o relacje damsko-męskie w Turcji. Nie dziwi mnie opowieść, że mimo iż do randek podchodzi się liberalnie, to wybrankę serca chłopaka musi zaakceptować cała jego rodzina, a dziewczyna musi być gotowa na całkowite podporządkowanie. Nic nie budzi mojej kontrowersji, bo mówi o tym tak naturalnie i spokojne jakby dyktował przepis na rosół.
Nie mam traumy ani koszmarów, ale nauczyłam się, że świat jest niesamowicie różnorodny, a jedna "inność" nie zawsze zrozumie drugą "inność". Dlaczego więc poprawność polityczna nakazuje "innościom" egzystować koło siebie za wszelką cenę?