#jGsaa
Kierowniczka chyba uznała mnie za poliglotkę, a ja do dziś nie wiem, co wtedy powiedziałam.
#mce1k
Niby nic, ale strasznie się cieszyłem, jak tamten wkurwiony nie mógł niczego domyć.
#dz0Ir
Ostatnio było mi niedobrze. Wstałem rano z wielkim bólem brzucha, lecz jakoś powlekłem się do szkoły. Nie zdążyłem wtedy zjeść śniadania, a kanapek do szkoły zapomniałem spakować. Po całych 8 godzinach nauki, idąc przez ulicę, zemdlałem. Kiedy się obudziłem, stał nade mną bezdomny. Pytał się, czy wszystko jest okej, czy ma iść do budki telefonicznej i zadzwonić po pogotowie. Odpowiedziałem mu, że nie, bo tylko jestem głodny. Wtedy on wyciągnął bułkę z serem i dał mi. Oddał mi to, co było mu bardzo potrzebne.
Od tego czasu cały czas pomagam bezdomnym, bo są to naprawdę troskliwi ludzie :)
#r7hUJ
W czasach, w których kryminał powstał, telefony nie były powszechne, zaś numer podany na karteczce ewidentnie pasował do numeru telefonu komórkowego. Tak więc, nie myśląc za dużo, wykręcam numer. A tutaj... sygnał! Szybko się rozłączam. Po pewnym czasie telefon oddzwania... Odrzucam. I piszę wiadomość, w której zawieram informacje, że morderca, że numer, że przepraszam.
Wiadomość zwrotna: „a ja się zastanawiałam, dlaczego mam tak dużo anonimowych telefonów bez odzewu...”.
#cOMzV
Przed następną wizytą przeczytałam wiadomości polityczne i bach! Znalazł się nowy obiekt tortur. I tak codziennie znajdzie się powód, by odwiedzić siłownię. Co z jednej strony jest super, a z drugiej strony mnie jako osobę kochającą ten kraj naprawdę przeraża.
Zima idzie, a ja biegam, bo mnie politycy wku*wiają. Pewnie do wiosny zostaną ze mnie tylko kości.
#65lT2
Jest to zjawisko masowe, występujące w wielu szpitalach. Sami jako początkujący nic nie możemy zrobić w tej sprawie.
#f4NxE
Któregoś razu, przed porannymi zajęciami, musiałam wrócić do siebie. Żeby zdążyć, złapałam pierwszy autobus o niedorzecznej porze (coś przed 5 rano).
Jestem jedyną pasażerką. Po ulicach z rzadka snuja się pierwsi przechodnie, miasto jeszcze śpi. Na jakimś przystanku wsiada lekko niedoprany i niedopięty mężczyzna, około 50. Z niewielką torbą w ręku i naiwnym szaleństwem w wyblakłych oczach.
Jestem jedyną osobą w autobusie, a on siada obok mnie i z łagodnym uśmiechem intensywnie mi się przygląda. Torbę kładzie między nogami. Patrzę za okno równie skoncentrowana na przydrożnym rowie, co pasażer na mnie. W torbie jest coś żywego!! Ze wszystkich sił się szamocze i próbuje wydostać. Po odgłosach domyślam się, że to gołąb. Kiedy chcę spojrzeć w stronę torby, widzę, że twarz pana jest niepokojąco blisko mojej. Wracam do podziwiania widoków miejskich. Po trwającej całą wieczność chwili pan, nadal patrząc na mnie, włożył dłonie do torby... Rozległo się krótkie chrupnięcie i ruch wewnątrz ustał...
Nie zniknął natomiast ani uśmiech z jego twarzy, ani obłęd w spojrzeniu.
Na następnym przystanku uciekłam.
#2jdKG
W klasie miałem taką jedną Asię, która mi się podobała. No więc podszedłem do niej i powiedziałem, że ładnie wygląda. Zdziwiła się trochę, ale podziękowała, po czym poszła w swoją stronę.
Następnego dnia też jej to powiedziałem, i następnego. Na początku odpowiadała tak samo co za pierwszym razem, ale z czasem w ogóle przestała reagować. Ja jednak nie dawałem za wygraną. Nie pamiętam po jakim czasie, ale któregoś dnia, zanim jeszcze zdążyłem otworzyć usta, wydarła się na mnie, że mam ją zostawić w spokoju, bo jak nie, to...
Groźba podziałała, ale ja długo jeszcze nie mogłem zrozumieć, o co jej chodziło.
#0wM9s
Moja małżonka ma o dwa lata młodszego brata, który zawsze był rozpieszczony przez rodziców i dostał nawet od nich mieszkanie, gdzie moja M. nie dostała nic. Jednak nie to jest problemem. Facet od ponad pięciu lat ostro pije, z pięknego mieszkania zrobił melinę. Żona go zostawiła, a jego córka nie chce mieć z nim kontaktu. Moja małżonka oczywiście musi go ratować i tak od ponad trzech lat. Na początku sam chciałem mu pomóc. Proponowałem mu pracę w swojej firmie, pomoc psychologiczną, wsparcie rodzinne. A czego on jedynie chce? Oczywiście pieniędzy. Moja żona non stop się nim zajmuje, kupuje jedzenie, utrzymuje i płaci wszystkie jego rachunki, mimo że nie zarabia dużo. Zaniedbuje nasze dzieci. Wszyscy jej tłumaczyliśmy, że on ją tylko wykorzystuje i niczego nie zmieni w swoim życiu, jak ona będzie go utrzymywała. Mój szwagier oczywiście mimo ciągłej finansowej pomocy nie zmienił niczego, zapuścił się, do mieszkania sprowadza innych meneli. Jego sąsiedzi dzwonią regularnie na policję, ponieważ mają już dość bójek i awantur.
Ostatnio moją żona chciała ode mnie pożyczyć sporą ilość pieniędzy i nie chciała powiedzieć dlaczego. Jak ją zmusiłem, to przyznała się, że to dla brata. I dlaczego potrzebuje takich pieniędzy? Dlatego, że menele w jego mieszkaniu zrobili kolejną awanturę i wybili mu szyby w oknach. Nasze dzieci stały się bardzo na dystans do swojej matki. Popierają mnie, a moja małżonka uważa, że je nastawiam przeciwko niej, gdzie nigdy tak nie było. Niedawno chciała, aby jej brat nocował u nas. Ja zaprotestowałem i dzieci też. Nasza najmłodsza córka zwymiotowała, nie wytrzymała jego odoru. Śmierdzi odchodami, alkoholem i szczynami. Moja małżonka po tej akcji nie odzywała się do nas trzy dni. Jednak nie to było największym hitem.
Otóż nasza najstarsza córka jest bardzo zdolna i chciała wyjechać na zagraniczne studia. Ja utrzymuję sam rodzinę, ale mieliśmy się z żoną złożyć na ten wydatek, ponieważ są to za duże koszty. Ja oczywiście odłożyłem swoją część i przy ostatniej rozmowie o studiach moja żona wyznała, że nie ma już pieniędzy dla naszej córki. Dlaczego? Łatwo się domyśleć, wszystko poszło na brata.
Nasza córka tak się zawiodła na matce, że płakała dwa tygodnie. Wezmę kredyt i spełnię jej marzenie, jednak na żonie nie mogę polegać. Nie wiem już co zrobić. Myślę o rozwodzie, jednak ona bardzo mało zarabia i nie będzie się w stanie utrzymać, a mamy rozdzielność majątkową, więc niczego ode mnie nie dostanie. Nie wiem co kompletnie robić, nie wiem jak dzieci zareagują. Jest coraz gorzej, a ja już tego nie wytrzymam.