#12t8W

Historia o tym jak nadopiekuńczość i nie tylko potrafi niszczyć człowieka.
Jestem z Adamem dość długo, zbliżamy się do pełnoletności (dzielą nas miesiące). Dotychczas myślałam, że jego mama jest spoko kobitką, ale nic bardziej mylnego.
Adam to (prawie!) pełnoletni facet, mimo to o 21.00 musi oddać matce telefon. Dlaczego? Bo tak. Nie ma za bardzo konkretnego powodu, obowiązuje to również w weekendy.
Kiedy jesteśmy na mieście albo u mnie w domu, dostaje o 16.00 wiadomość, że on NATYCHMIAST musi jechać do domu. Nie ma konkretnego powodu, uważa, że to bardzo późno, jeśli szkolę kończymy o 15, a u mnie jesteśmy 15:30. Więc musi być w domu punkt 17.00 (bo jeszcze dojazd), bo tak.

Kiedy poszedł na staż jasno mi powiedziała, że jej syn nie będzie się mógł ze mną spotkać w tygodniu. Ciekawe dlaczego? Bo ona to już mu znajdzie zajęcie w domu, żeby robił do późna, w weekendy to samo.


Adam interesuje się grami. Widać, że go to kręci, w końcu każdy lubi czasem pograć. Ale ma zakaz. Może tylko w weekendy, teraz dostał ogólny zakaz. Nie, nie jest uzależniony.
Ciągłe kontrole gdzie on jest, co on robi, dzwonienie, wypisywanie pierdyliarda SMS-ów jest na porządku dziennym.
Codzienne awantury o byle co. Nie chce mi się już mówić o co, bo żal mówić (np. za to, że poszedł spać na piętro. Bo tak).
Kontrolowanie i obserwowanie jego każdego ruchu sprawiły, że mój ukochany boi się mi czasem zaufać, bo się obawia przez te częste kontrole i wchodzenie w jego prywatne życie.

Jeśli mogę u niego nocować, to mam spać na innym piętrze z dala od niego, bo to przecież rozprasza.



Czara goryczy się przelała, kiedy zaczęła przeglądać nasze prywatne wiadomości. Powiedziałam STOP. Przesadziła i to bardzo. Już nie chodziło o samo czytanie, ale o tym co było w tych wiadomościach.
Byłam jeszcze miła i przymknęłam oko na czytanie naszej korespondencji - do czasu, kiedy coś we mnie pękło.
Mianowicie zwyzywała mnie od patologii (którą nie jestem) i powiedziała, że ona nie chce jej przyjmować do rodziny.
Pytacie co takiego zrobiłam. Zdradziłam? Nie. Ćpam? Nie. A może jestem dzieckiem ulicy i wychowuje mnie prawo JP? Nie.
Wygłupialiśmy się z chłopakiem i żartowaliśmy, nazwałam go "ujem" i kazałam "wypieprzać". Ot, takie szczeniackie zabawy. Niektórzy tego nie popierają, rozumiem, ale nie jesteśmy pierwszą i ostatnią parą, która mimo miłości się (raz) wyzwała, śmiejąc się przy tym.
Adam boi się być we własnym domu, gdzie śledzi się jego każdy krok i jest odcięty od wszystkich. Pozostaje nam czekać, aż uzyska pełnoletność i wyniesie się gdzieś, gdzie nie jest traktowany jak pięciolatek.
Zastanawiam się, kiedy zamontują w jego pokoju kamery.
Kocikocilapki Odpowiedz

Zazdrosna matka... powodzenia życzę. Jako teściowa zrobi Ci z życia piekło, jeśli synuś jej się nie postawi...

Skuta Odpowiedz

A on tak oddaje jej ten telefon i wraca o 17 do domu? Nie myśl nawet, że to się zmieni jak będzie pełnoletni. Mam kolegę, którego mama baardzo podobnie się zachowuje i nawet grubo po dwudziestce jak wyjdzie wydzwania ciągle. Zabraniała mu wychodzenia mówiąc, że się zabije. Na szczęście kolega planuje wyprowadzkę.

SmutnyZenskiKot

Ja do 18 roku życia nie miałam prawa się przeciwstawić. W dniu 18 urodzin przestałam się słuchać. ^^

honestly

Niektórzy ludzie rozumieją, że w wieku 18 lat rodzice mogą ich wywalić z domu, więc dalej cicho siedzą. Dopiero jak ma się za co żyć to się można odciąć.

livanir Odpowiedz

Miałam podobnie i może to dziecinny i okrutny sposób, ale mi pomógł. Mianowicie:
2 razy wyszłam z domu. Telefon włączyłam tylko 2 razy by napisać że żyje. Wróciłam następnego dnia, za drugim razem dwa dni później. Mama oczywiście awantura, bo odchodziła od zmysłów, ze co ja sobie wyobrażam itd. I powiedziałam jej wprost: im bardziej mnie będzie kontrolować, tym mnie będzie o mnie wiedzieć, zwłaszcza gdzie jestem. Też miałam 17 lat i nie było to fajne wobec mamy, ale ona też się fajnie nie zachowywała(podobnie do matki Twojego chłopaka. No może miałam godzinę więcej czasu.).

jestemminusem

Uważam, że Twoja terapia w żadnym stopniu nie była dziecinna... mama potrzebowała takiego szoku, bo inaczej by nigdy nie przestała Cię kontrolowac w takim stopniu

majer Odpowiedz

Ciesz się z chłopaka, już odpowiednio wymodelowanego. Nie będziesz musiała sama nad nim wiele pracować. Sam ci będzie wieczorami oddawał telefon i raportował się o 17.30. facet skarb. Jedyne co musisz, to jak już go usidlisz to usunąć teściową.

NietycznyKornik Odpowiedz

oj to ty nie znałas matki mojego kolegi, tam do konca liceum (tak gosc tak sie bał matki ze dopiero na czas studiów wyprowadził sie z domu), jego matka pilnowała go na każdym kroku, codziennie widywało sie go w jej towarzystwie oczywiscie za rączke, w sklepie czy innyych przybytkach a była to typowa kura domowa a kolega jedynak, imprezy na żadne nie mógł chodzic, o dziewczynie mógł zapomniec (moj syn nie bedzie miał dzieweczyn dopóki nie ukonczy 18 lat), telefony co 45 min w przerwach co robi itd, sama go odwoziła i zabierała z pod szkoły cały czas, jego 18 urodziny, pozwolono mu ola boga wypic piwo bezalkoholowe i tylko jedno bo sie biedny sebus (tak sebastian miał na imie) upije.
Jest tego duzo wiecej ale to juz materiał na odziellne wyznanie

Mandragora13 Odpowiedz

O masakra. Ta baba jest chora. Mam nadzieję,ze Twój facet zdaje sobie z tego sprawę. Dobrze,że się wyprowdzi. Niech zerwie kontakt bo ta toksyczna baba nie da mu żyć.

bazienka Odpowiedz

a potem rodzice dziwia sie, ze dzieci sie do nich nie odzywaja

LadyGoth Odpowiedz

No dobra kobieta przesadza. Ale wy jak rozumiem nie macie jeszcze 18 lat? A chcielibyście żyć w pełnym związku jak "starzy". Ja jestem od was sporo starsza i na pewno w wieku przed 18 ani po 18 nie było mowy żebyśmy w domu rodziców spali w jednym łóżku. Ani żeby wyjechać we dwoje na wakacje. Takie były czasy i nikt tego nie uważał za opresję. Za wcześnie chcecie być tacy dorośli. Żeby tak było to trzeba się usamodzielnić, wyprowadzić itp. Tak przynajmniej powinno być. Dzisiaj ludziom się wydaje, ze mając po naście lat, balując za hajs rodziców, będą wolni, będą stawiali swoje warunki itp. Nie tędy droga.

Alsone

Zgadzam się w 100%, wiadomo przeaadna kontrola nie jest ok ale trochę śmieszą mnie nastolatki które chcą bawić się w dorosłych i u siebie nocować. Jak mialam 17-19lat moj chłopak mieszkał w innyn miescie oddalonym ok 20km ale niw kursowaly tam autobusy tylko pociągi z czego ostatni byl o 20,nie miał swojego auta wiec w ciagu dwóch lat nasze randki kończyły sie zawsze przed 20 i do glowy by mi wtedy nie przyszlo żeby robic z tego powodu awanturę a wiele moich koleżanek klocilo sie z rodzicami ze nie pozwalali na nocowanie chlopaka mieszkającego w tym samym miescie ..

BsWG

Nikt tu nie mówi o tym że chcą żyć jak dorośli, mowa tu jest o tym, że baba jest toksyczna i nie zna umiaru w kontrolowaniu własnego dziecka.

Patriota Odpowiedz

Z doświadczenia z mamusiami moich byłych radziłbym wypieprzać, jak to już ujełaś. Jak nie przetnie pępowiny to wystarczy jedno jej słowo i będziesz byłą dziewczyną, a na 90% jej nie przetnie. Szkoda czasu i nerwów.

Wiaderny Odpowiedz

Byłam z takim Adamem przez 4 lata. Z tym ze on mial 23 i byliśmy zaręczeni. Zaręczyliśmy z nadzieją ze dadzą nam spokój i przestaną sprawdzać co kilka godzin czy przypadkiem mnie nie zapładnia przed ślubem... oczywiście nic sie nie zmieniło pod tym względem

Zobacz więcej komentarzy (8)
Dodaj anonimowe wyznanie