Między mną a moim facetem jest 10 lat różnicy. Był moim pierwszym mężczyzną, za to on miał ogromną liczbę kobiet i wyprawiał z nimi najróżniejsze rzeczy.
Jesteśmy ze sobą 5 lat, aktualnie robimy to może raz na dwa miesiące. Zawsze tak samo – po ciemku, na łóżku, krótko. Wmawia mi, że to jest normalne w związkach.
Problem w tym, że ja chciałabym częściej i inaczej, ponieważ dla mnie wszystko jest nowością, ale niestety. Próbowałam wszystkiego – bielizna, szpilki. Efekt? „Ładnie. Co jest na obiad?” Gra erotyczna leży w szufladzie od 2 lat nieotworzona. Rozmowy kończą się obiecankami i tyle.
Nie zdradza mnie, sprawdziłam to, ale ja chyba zaczynam rozumieć, skąd biorą się zdrady.
PS Nie zostawię go, mamy dziecko.
Po 1. Jestem trans.
Po 2. Moi rodzice to homofoby.
Po 3. Jestem bi.
Po 4. Prawdopodobnie mam Tourette'a, ale objawy są jak na razie zbyt krótko (9 miesięcy).
Po 5. Mam stwierdzoną depresję i jestem po samookaleczeniu się (od dawna tego nie robię, naprawdę nie polecam, blizny mogą zostać do końca życia).
Po 6. Mam niedowagę, ale nie mogę z tym nic zrobić, nieważne ile jem.
Po co to piszę?
Po prostu wiem, że strasznie dużo z was ma podobne problemy. Wiedzcie, że nie jesteście z tym sami. Jeżeli możecie, udajcie się do psychologa. Moi rodzice tego nie robili przez całe lata i teraz, gdy jestem na swoim, mogę. To jest trudne, moi rodzice do dziś nie wiedzą o wielu z tych rzeczy. Strasznie mnie boli, jak ludzie mówią rzeczy typu „kochaj swoich rodziców, bo oni też cię kochają”. Moi mnie bili, znęcali się itd. Zawsze problemem było niezrozumienie ze strony innych osób względem nas, dzieci jakichś osób. Szanujcie siebie i swoje zdrowie, bądźcie dla siebie dobrzy, oraz starajcie się mieć dobre relacje z rodziną. Jeżeli was ranią bardzo mocno i ciągle, zgłoście to gdzieś. Mam nadzieję, że wszyscy będziecie szczęśliwi, dużo zdrowia!
Kiedyś szłam sobie ulicą, a z naprzeciwka szedł jakiś podpity facet. Z daleka zawołał:
„O, jaka ładna pani!”.
Po chwili podszedł bliżej, spojrzał na mnie i powiedział: „Wcale nie taka ładna...”.
Nie powiem, zabolało.
Jakieś 7-8 lat temu był czas, że nie dałam o siebie. Potrafiłam kilka dni z rzędu się nie myć i iść tak do szkoły. Raz nawet jeden chłopak śmiał się ze mnie, że mi się miód wylewa z uszu. Włosy miałam wiecznie przetłuszczone, związane w gumkę, a zęby? Aż cud, że teraz są zdrowe. Spodnie nosiłam te same przez tydzień, może i więcej, ale najgorsze chyba było to, że czasem popuściłam, a następnego dnia bez problemu szłam w nich do szkoły. Czemu? Nie mam pojęcia.
Jako dzieciak bałam się iść pod prysznic i się umyć. Dom był wiecznie taki pusty i cichy, zwłaszcza jak miałam dla siebie całe piętro. Zawsze też było coś innego, ciekawszego do zrobienia niż wieczorna higiena. Teraz już dbam o swoją higienę, a wspomnienia? Sama się zastanawiam, co mną kierowało.
Takie ot wyznanie brudaski :)
Mam 30 lat, mój partner 31. Staraliśmy się o dziecko i się udało. Wychodzę z nim na spacerki z widocznym już brzuszkiem. Niby nic dziwnego, ale opiszę nasz nietypowy wygląd. Ja wyglądam na dużo młodszą, niż jestem, jeszcze się mnie pytają o dowód, żeby było śmieszniej, to pytają zwłaszcza kiedy się pomaluję, bo chyba wtedy biorą mnie za dziewczynę, która chce wyglądać doroślej.
Mój ukochany w drugą stronę. Wysoki, broda dodająca +10 lat, zmarszczki wokół oczu i do tego laseczka, o której chodzi z przyczyn zdrowotnych.
Uwielbiam, jak ludzie krzywo się patrzą, a najbardziej, jak komentują. Wtedy mogę odpowiedzieć tekstem, który kilka lat temu zobaczyłam w internecie – „Każdy ocenia wedle swojego zepsucia” :)
Będąc w gimnazjum, odwaliłam chyba najgłupszą akcję w swoim życiu.
Byłam sama w domu i chciałam zadzwonić do znajomej ze stacjonarnego, bo na komórce miałam jakiegoś grosze. Telefon był bezprzewodowy, dom spory, a poprzedni użytkownik oczywiście nie raczył odłożyć go na widełki. Postanowiłam więc na niego zadzwonić z komórki, żeby go znaleźć. Wykręcam numer i czekam. Słyszę domowy na piętrze, więc biegnę jak głupia, żeby odebrać, a w międzyczasie zakończyłam połączenie z komórki. Gdy dobiegłam, telefon akurat ucichł. Pomyślałam, że trudno, jak to było coś ważnego, to oddzwoni. A to byłam, do jasnej cholery, ja... I do tego zadzwoniłam ponownie. Gdy usłyszałam dzwonek, znowu podniosłam słuchawkę. Słyszę ciszę, więc się rozłączyłam. Zadzwoniłam po raz trzeci (!!) i znowu odebrałam, już nieźle wkurzona, kto mi dupę zawraca i dlaczego się nie odzywa.
Usłyszałam swoje głośne: „Halo, haaaloo!!” w komórce, którą trzymałam w ręce (nie ogarnęłam od razu, że to ja), więc przyłożyłam komórkę do ucha i, niewiele myśląc, się odezwałam. Oczywiście nikt mi nie odpowiedział, dopiero jak spojrzałam jednocześnie na domowy i komórkę w swoich dłoniach pojęłam, co się właśnie odjaniepawliło.
Do dzisiaj mam z tego bekę i jednocześnie wstyd mi, że mnie tak zaćmiło :D
Jestem w 9 miesiącu ciąży i od początku ciąży miałam gazy, nie były głośne, ale czasem śmierdzące i dość częste.
Wczoraj stałam w dość dużej kolejce w aptece, gdy zaczęło mi się zbierać na takiego bączka... Gdyby nie to, że stała za mną ok. 4-letnia dziewczynka, która miała głowę na wysokości mojego tyłka, i nagle zaczęła krzyczeć: „O fuuuuu! Co to tak śmierdzi?!”, to może i by się nikt nie dowiedział :/
Mój ŚP. wujek opowiadał kiedyś, jak jechał szosą po deszczu do innego miasta. Na prostym odcinku z podwójną ciągłą stała milicja (to jeszcze tamte czasy były). Żeby nie ochlapać milicjanta, ominął kałużę, przecinając linię ciągłą. Sto metrów dalej został zatrzymany przez drugiego milicjanta i ukarany mandatem. Zapłacił.
Kawałek dalej zawrócił, po czym jeszcze raz przejechał tę samą trasę, ochlapując obu milicjantów.
Nigdy nie żałował wydanych pieniędzy.
Miałam wtedy 7 lat, kochałam śpiewać, chociaż nie wychodziło mi to najlepiej.
Rodzice zostawiali mnie samą w domu, najczęściej na kilka godzin. Ja pełna pasji i marzenia wystąpienia na scenie z prawdziwą publicznością wychodziłam w tym czasie na balkon i krzyczałam: „Jest publiczność?? Nie słyszę was, głośniej!!”. A później śpiewałam wszystkie „hity”, jakie znałam po angielsku, dodając wymyślone przeze mnie słowa.
Sąsiedzi musieli mieć niezłą bekę :)))
Mam przyrodnie rodzeństwo sporo młodsze ode mnie w dość sporej liczbie. Dodatkowo jestem też studentką i jak na studenta przystało, ciągle mi brakuje pieniędzy. Zwłaszcza teraz, kiedy mam bardzo ciężki semestr i pracę ograniczyłam do minimum, aby poradzić sobie ze wszystkimi zaliczeniami. Dlatego święta są dla mnie bardzo trudnym okresem w roku. Mimo to starałam się kupić mojemu rodzeństwu chociaż coś małego. Przykładowy prezent dla 7-latki to skarpetki i trochę lepszych słodyczy.
Prezenty dałam po wigilii, więc wiadomo było, że są ode mnie. Komentarze, jakie usłyszałam od dzieci, były bardzo przykre. „Słodycze to nie prezent”, „czemu nie kupiłaś nam nic fajnego?”, „kiedy przywieziesz nam prawdziwe prezenty?”, „po co przyjechałaś, jak nic nie przywiozłaś?”. Najgorsze jest to, że nikt, ani nasz wspólny rodzic, ani ten tylko ich, nie zwrócił nikomu uwagi. Ja nie dostałam nic od nikogo, ale nie wydaje mi się, żeby to było najważniejsze. Chciałam im sprawić przyjemność, a skończyło się to dla mnie przykrością. Smutne.
Dodaj anonimowe wyznanie