#17gWn

Od pół roku opiekuję się chorą babcią. Myję ją, karmię, podcieram...
Życzę jej, żeby umarła. Strasznie mi z tym źle i czuję się jak niewdzięczny potwór.

Babcia mnie wychowała. A raczej sama się wychowałam, ale w jej domu. To był ten typ kobiety, która patrzyła tylko na to, co "somsiedzi" powiedzą, była obrażalska, egoistyczna i zgorzkniała. Nie wierzyła w miłość ani żadne pozytywne wartości, była bardzo pazerna i niemiła.

Gdy byłam dzieckiem, wymuszali posłuszeństwo na mnie, mówiąc, że przeze mnie umrze. Nie mogłam robić wielu rzeczy, które robiły inne dzieci. Gdy byłam nastolatką, nienawidziłam tej kobiety. Czasem chciałam po prostu przywalić jej w twarz, miałam sny, w których ją zabijałam. Potem się wyprowadziłam, zerwałam kontakt, ale babcia zachorowała. Wróciłam, żeby się nią zająć (a jest warzywem). Słyszę od matki i reszty rodziny, że jestem zła, niewdzięczna, bo babcia poświęciła mi całe życie, a ja zerwałam kontakt i że gdyby nie ona, to trafiłabym do bidula.

A ja z każdym dniem bardziej się brzydzę, widząc jej twarz przypominają mi się wszystkie złe historie, chcę zemścić się za dzieciństwo. Mimo to zaciskam zęby i opiekuję się nią najlepiej jak umiem, pamiętam ile dla mnie zrobiła i że inaczej wylądowałabym w domu dziecka. Czuję się straszną egoistką.
Nie zależy mi na spadku, bo właściwie go nie ma, ani na opinii innych. Nie mogę dostać pielęgniarki środowiskowej, bo nie spełniam warunków.
Barometr Odpowiedz

Co? Od matki słyszysz takie rzeczy? No nie wierzę! Nie dość, że porzuciła własne dziecko (i zgotowała mu takie dzieciństwo), to jeszcze ma czelność mu to wypominać?! Ludzka bezczelność nie zna granic!

Anda

Matka prawo zrzec się dziecka po urodzeniu. Jeżeli tak było, a babcia zdecydowała się zająć wnuczka, to matka nic jej nie jest winna

Anda

@Etanolan, tu zgadzam się w 100%

Nie jest obca. Jest upośledzona, przez co nie ma pracy. Moim ojcem jest przypadkowy człowiek, którego mama nie pamięta. Moja mama po prostu nie była w stanie się mną zająć, bo ledwie ogarniała siebie. Teraz przebywa w domu opieki.

Nieoczywista1234

Austelitz czyli słuchasz porad uposledzonej kobiety która nie byla w stanie sie tobą zająć?

Serwatka31

To już wiemy, skąd teksty, że autorka ma być wdzięczna - matka po prostu ma wyrzuty sumienia, że zrobiła sobie dzieci mimo, że nie była w stanie się nim zająć i chce ten "dług" wdzięczności u własnej matki przerzucić na autorkę.

scor Odpowiedz

Zakład Pogrzebowy A.S. Bytom powinien się tu zadeklarować co do babci.

idontlove

😂😂😂😂😂

HenrykGarncarz Odpowiedz

Może jestem okrutna, ale w takim przypadku bym się nie podjęła opieki

arianne Odpowiedz

Szanuję, bardzo. Ja bym nie dała rady opiekować się taką osobą

FoxyLadie

Nie ma tu niczego do szanowania. Autorka ma brak własnej wartości i robi z siebie męczennicę, żeby 'urosnąć' w oczach swoich i społeczeństwa. Szkoda mi i jednocześnie nie lubię takich ludzi.

FoxyLadie

Trafiłaś, moja mama to taka właśnie osoba, która kosztem swoich dzieci robiła mnóstwo czaso/praco/nerwochłonnych i często NIEPOTRZEBNYCH rzeczy (o brak czasu przez pracę się nie czepiam, ale 70h w tygodniu dla własnych ambicji, to przesada) i jeszcze ma czelność mówić, że to dla nas. Dodajmy do tego obrażanie się, kiedy się nie przyjmowało pomocy plus narzekanie do innych, jak się tę pomoc przyjęło. Dla uwieńczenia: 'muszę w końcu zrobić coś dla siebie, ale nie dam się zaprosić na drinka, weekend, dzień wolny, bo korona mi z głowy spadnie, jak ludzie nie będą myśleć, że zapieprzam od rana do nocy.' i ewentualnie jeszcze 'no i co z tego, że po śmierci najbliższej osoby/traumatycznym przeżyciu/odrzuceniu przez miłość/bolesnej stracie cierpisz i potrzebujesz bliskości i wsparcia. Idę wziąć dodatkowe zmiany mimo, że finansowo dobrze nam się powodzi, bo robię to tylko dla ciebie i doceń, że niedosypiam, żeby tobie było dobrze'.

Nie jestem typem samobójcy, ale 2 rzeczy jestem pewna. Jakbym się zabiła, to po pierwsze, zauważyłaby mój brak może po 2, 3 tygodniach nieodbierania telefonu, a po drugie byłoby wielkie zdziwienie, że jak to, przecież miałam takie super życie i zawsze miałam u niej wsparcie i przecież wszystko robiła tylko dla mnie.

FoxyLadie

PS. Przypomniało mi się. U mnie w rodzinie to chyba jest w genach. Siostra mojej mamy idzie o krok dalej i odnosi się wrażenie, że chwali się chorymi rzeczami. Na przykład zmarła sąsiadka, która robiła z życia mojej cioci piekło. Jakoś w zimie. Sąsiadka nikogo nie miała i ciocia stwierdziła, że celem jej życia będzie rozwieszenie klepsydry w obrębie kilkunastu/dziesięciu kilometrów od wsi, gdzie obydwie mieszkały. Był mróz i chłód, ciocia cały dzień spędziła chodząc i rozwieszając pieprzone kartki. Zachorowała od tego na zwykłe przeziębienie, ale oczywiście musiała wybrać się i na pogrzeb. Kolejne godziny w chłodzie skończyły się zapaleniem płuc. I naprawdę, jak o tym opowiadała, miało się wrażenie, że jest z tego dumna. A jak do niej przyjeżdżałam, gotowała kilka różnych potraw, ciast i innych mimo, że nie chciałam, bo zazwyczaj odżywiam się głównie świeżymi warzywami. No i nie jadłam tłustych pierogów czy superkalorycznych ciast. I co? Obraza majestatu, bo jak mogę nie doceniać jej ciężkiej pracy. Przeze mnie 3 dni stała przy garach, a miała wolne i mogła odpocząć. Zimna suka ze mnie ;-)

No cóż. Nie lubię takich ludzi.

FoxyLadie

Kajata, ja chyba nigdy na szczęście taka nie byłam, chociaż syndrom pomocnika w jakimś stopniu mam i nad tym pracuję, bo jak wiadomo, nie szajuje się za bardzo pomocnych ludzi. Tylko wobec mamy właśnie dopiero od niedawna zaczęłam ograniczać pomoc po tym, jak (uważając, że to w zupełności jest moim zadaniem jako córki) napisałam jej pracę magisterską mimo, że kompletnie nie znałam się na temacie i była to dla mnie katorga. Ale dobrze się stało, bo otworzyło mi to oczy. Ja dla niej wszystko, ona dla mnie nic (oprócz dawania pieniędzy, to jej muszę przyznać), bo inni jej bardziej potrzebują i jeszcze jakieś emocjnalne gierki, po których sama faktycznie miałam wrażenie, że jestem jakaś dziwna i samolubna.

Dzisiaj próbuję swoje potrzeby (te podstawowe) stawiać na pierwszym miejscu, ewentualnie na drugim wobec ludzi w potrzebie, którzy dla mnie dużo zrobili. Ale to naprawdę straszne, jak rodzice, pewnie nawet nieświadomie, wpływają na życie dziecka.

paella Odpowiedz

Oddaj babcię do hospicjum i nie patrz na to co inni powiedzą. Na świat się nie pchałaś a i jako dziecko nie miałaś możliwość zdecydować gdzie chcesz przebywać, to babcia zadecydowała za Ciebie. Nie masz żadnego obowiązku brać na siebie opieki nad nią. Nie męcz się, myśl o sobie.

sonko86

Kochana do hospicjum jest taka kolejka, ze hoho.
Tak z rok lub ze dwa lata będzie trzeba poczekać. Jest ogromne zapotrzebowanie na miejsca w zakładach opieki. Austerlitz możesz zacząć łatwić miejsce.

sonko86

Szukałam miejsca w "zwykłym zakładzie pielęgnacyjno - opiekuńczym" dla osoby po udarze w stanie wegetatywnym w kuj-pom.
Generalnie taka osoba nie mogła przebywać w szpitalu bo tam już jej nie pomogą, do domu jej nie wypiszą bo potrzebuje specjalistycznej opieki, której nie mogę zapewnić.
Człowiek jest w kropce. W specjalistycznych zakładach opieki kolejki są od roku do dwóch. Zostaje opcja dla majętnych- prywatny zakład opieki koszt to około 120 złotych za dzień.

sonko86

Do hospicjum też są kolejki kilkumiesięczne. Jak zawsze chodzi o pieniądze i limity czyli jednak wyłącznie o pieniądze...

Bomdiaa Odpowiedz

Moment, a to nie Twoja matka powinna się Tobą zająć? Co ona ma teraz do komentowania?

zimowykwiat Odpowiedz

Nie jesteś egoistką. Nie można przejąć kontroli nad uczuciami. Dlatego ich nie oceniaj, nie są ani dobre ani złe, poprostu o czymś informują. Twoja postawa nie jest egoistyczna. Nikt nie powinien też wymagać od ciebie, żebyś dała radę opiekować się babcią cały czas więc życzę ci znalezienia pomocy.

bazienka Odpowiedz

wiec nie rozumiwem, czemu sie poczuwasz, oddaj ja do dps
albo matce jak jest taka madra

KurkaNioska Odpowiedz

Honorowy egoista to już nie egoista. Robisz to co trzeba, chociaż wygodniej byłoby ją zostawić. Spłać swój dług, kupisz sobie tym spokojne sumienie.

Lyssa Odpowiedz

Wyjdz na dobre i spal za soba wszystkie mosty dotyczace "rodziny". Obowiazek zajecia sie babcią ma twoja matka - bo to ona jest najblizsza krewna. A jak sobie z tym poradzi? nie twoja broszka.

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie