#1PHm5
Cóż, w koszu były same szatany, na dodatek takie bardzo zaróżowione. Zwróciłam delikatnie pani Grażynie uwagę, że te grzybki nie są jadalne niestety, a jeśli mi nie wierzy, to niech sprawdzi, jednak obyło się bez testów. Jako że jestem panią lasów, jak mnie zwą, to w pół godziny nazbierałam koszyk borowików, podgrzybków, kurek i kani, nawet objaśniłam pani jak się z nimi obchodzić i jak odróżnić poszczególne gatunki.
Gdy skończyłam opowiadać, zawołała mnie jeszcze do kuchni, że znalazła pieczarki, ale stwierdziła, że je ususzy. Spojrzałam na wiszące na lince kawałki muchomora sromotnikowego, które ledwo się trzymały. Zdjęłam i wyrzuciłam je.
To miało miejsce parę lat temu, ale przypomniałam sobie tę historię, aby uprzedzić wszystkich "znawców", którzy nigdy na grzybach nie byli, a chcieliby zabłysnąć: czasami warto się doinformować i pamiętać, aby w szczególności dzieciom nie podawać nieznanych z pochodzenia grzybów.
I tak fajnie że posłuchała, skoro ochrzciłaś ją typową Grażyna to myślałam, że zacznie się mądrzyć i każe ci spadać i starszych nie pouczać
Przeszły mnie ciarki jak przeczytałam o tych sromotnikach na sznurkach. Kobieta miała naprawdę dużo szczęścia, że ktokolwiek to zauważył.
Ta Grazyna nie grzeszy mondroscio, co za hańba dla mego imienia
Skoro nie grzeszy, to chyba dobrze...? ;)
Przyjaciółka mojej babci ma na imię Grażyna i jest ateistką. Jak będziesz teraz żyć z tym?
Mondroscio to akurat Ty też nie grzeszysz.
O rany Piczka
Grażyna ty też przecież głupia jesteś. Tylko na tej stronie siedzisz. Ledwo pranie zrobisz. Po co ja się z tobą ożeniłem :/
Oj jejku jak ja uwielbiam grzyby ( tylko te jadalne) pod wszelką postacią, zjadłbym jakieś marynowane grzybki teraz
Moja mama zrobiła dużo słoików.Odpalić ci kilka?
Ja dzisiaj znalazłam ogromnego kozaka czerwonego, borowika, kilkanaście siniaków i 3 opieńki 😊
Ja za to uwielbiam grzyby niejadalne. Szkoda, ze niektóre można zjeść tylko raz.
W zasadzie wszystkie grzyby są jadalne... Ale niektóre tylko raz :D
Ja właśnie dzisiaj na grzybach byłam i cały wór rydzów przytaszczyłam do domu :D
Po goryczaku akurat nic jej nie byłoby poważnego, bo "szatan" jest tylko niesmaczny z powodu goryczy. W Polsce praktycznie nie rosną nigdzie borowiki szatańskie, to gatunek na wyginięciu.
To dziwne bo i mnie w okolicy innych bie uświadczysz.
U mnie to samo, co drugi to szatan.
A może nie szatan tylko borowik ceglastopory?
Podobno szatanów nie ma w Polsce już długi czas.
Możecie zawsze iść do sanepidu...Tam za darmo wam sprawdzą grzyby.
Ej "Pani Lasów", na jakiej podstawie ochrzciłaś ich Grażynka i Janusz? Z twojej opowieści nie wynika by się zachowywali jak typowa G. i typowy J. Co więcej, babka tak sobie dała Ci sprawdzić swój koszyk? To już w ogóle nie kwalifikuje jej do miana typowej Grażyny. A po drugie co masz do smażenia chleba na grillu? Pyszny jest. Co do ostatniego zdania, to grzyby nie mają żadnych wartości odżywczych i nie powinno ich się podawać dzieciom ani osobom starszym.
Kobietą w tym samym lesie zebrała tylko jeden gatunek grzybów, podczas gdy Ty w pół godziny zabrałaś 4 różne (które swoją drogą mają odmienne upodobania terenowe). Coś mi się nie wydaje "Pani lasów".
Z własnego doświadczenia wiem, że jeśli zna się jakiś las, to można to zrobić. Często jest tak że grzyby odrastają w tych samych miejscach, które autorka znała.
Może trochę ubarwiła historię wymieniając grzyby, ale to nie znaczy, że reszta się nie zgadza.
to uczucie gdy uwielbiasz uczyc sie o grzybach ale zadnego nie lubisz
Możliwe, że uratowałaś życie tym ludziom. Brawo, bohaterko!
Taka "Królowa" a pisze ze szatan jest rozowy.... Różowy to jest goryczek a szatan jest czerwony.