#1eMKe
Ktoś powie, że prawnik czy lekarz lepiej zarabiają. Otóż nie, ojciec po zawodówce bez matury i niczego innego wyciąga z bycia " fachowcem", napraw, budowlanki, remontów w zależności od miesiąca nawet do 20 tys. (na czysto, po odliczeniu podatków). Jest tak leniwy, że poniżej 300 zł za godzinę nie kiwnie palcem. Ma własnego pomocnika i nawet szofera. I ci wszyscy prawnicy, doktorowie i posłowie aż się mu kłaniają, byleby był łaskaw im trzasnąć mozaikę z perskich płytek sprowadzanych z Amazonii, parkiecik z palm z Antarktydy czy wannę z kryształu z Himalajów.
Grafik ojciec ma tak napięty jak lekarz na ostrym dyżurze. "Proszę przyjść tak za 5 lat". "Ale jak to? Panie Januszu złoty, ja zapłacę 3000, tylko niech pan mi tę kuchnię wyremontuje".
Ja poszedłem do liceum. Nasłuchałem się przy tym niemało różnych rzeczy, ale ojciec przebolał to. Całe życie mi wciskał naukę elektryki, hydrauliki, stolarki itp., więc to nie problem i swoje umiem. Ale za 3 miesiące mam maturę. I kompletnie nie wiem co robić. Chciałem iść na medycynę, ale patrząc na to, że 6 lat studiów, specjalizacja i dopiero mając ze 35 lat będę dobrze zarabiał, a po jakichś 10 kolejnych i własnej prywatnej przychodni tyle co ojciec, to mi się płakać chce. Lubię medycynę, ale tony materiału do nauki, w porównaniu do pracy z ojcem, gdzie od razu będę miał z 5 koła bez niczego, to straszny dylemat.
No, to macie państwo wyjaśnienie dlaczego w Polsce lekarze zarabiają najczęściej za mało.
Wytłumaczył Wam to fachowiec po zawodówce, który dobrze widzi, że te lata ciężkiej nauki, nocnych dyżurów, ciągłego dokształcania się i brania ogromnej odpowiedzialności za życie dziesiątek chorych każdego dnia są warte nierzadko mniej, niż skończona zawodówka i ładnie położone płytki czy dobrze podłączone rury. Może w jego słowach brzmi to nieco obscenicznie, ale facet ma niestety rację- bycie lekarzem (o ile nie jesteś super-specjalistą) w Polsce jest nieopłacalne. Nie dość, że naharujesz się przy książkach i pacjentach, to jeszcze dostaniesz za to jakieś grosze, a na końcu usłyszysz od ludzi, że zarabiasz miliony i ci za dobrze.
To jest coś na zasadzie "Anon, podoba Ci się praca w tym szpitalu? To dlaczego niby mam Ci płacić za przyjemności?"
PS. Fajny nick, już Cię lubię ;)
@gitarzystka
Znam dość dobrze środowisko lekarskie. Niezwykle rzadko trawiałem na osoby z nim nie związane które patrzyłyby na lekarzy i ich zarobki w ten sposób. Za ten komentarz szczerze z całego serca, dziękuję.
A ja uważam, że każda praca jest równie ważna! Bez piekarza nie ma chleba,bez murarza domu. Lekarz źle postawi diagnozę i może komuś zrobić krzywdę-murarz pomyli się w zbrojeniu i strop runie komuś na głowę... Uważam,że każdemu za dobrze wykonaną pracę należy się godne wynagrodzenie! Bez wzgledu na to czy jest doktorem,profesorem czy skończył podstawówkę! Czy zakłada piękne szwy na ranie, czy też rynny na dachu,czy płytki na posadzce! Jak można uważać się za lepszego tylko dlatego,że ukończyło się medycynę? Każdy wybiera wlasną drogę...a skoro praca ludzi po zawodówce jest latwiejsza,przyjemniejsza i lepiej platna,to kto broni zmienić zawód?
@polacca Wydaję mi się, że to tylko hiperbola, aby oddać lepszy klimat całemu wyznaniu, itp.
Problemem jest tu ogromna dysproporcja między zarobkami lekarzy a innych zawodów medycznych.
No cóż... Przy ojcu ma już ustawione wygodne życie.
Brat poszedł w ślady ojca przy budowlance, choć nie takie miał plany. Na poczatku jako pomocnik, z czasem nauczył się fachu, teraz swoja działalność a zlecenia są bo to syn Kowalskiego, ktorego wszyscy cenią, szanują i polecają.
Nie każdy tyle zarabia, ojciec autora musi być bardzo dobrym fachowcem, do tego najpewniej mieszkają w "warszawce'', bo mało gdzie są takie zarobki. Nie każdy tyle zarobi, ale fachowcy zgarniają spokojnie po kilk tysięcy. Więc ojciec autora to nie przeciętny Janusz budowlaniec, tylko ktoś kto ma najwidoczniej bardzo szeroką, wszechstronną wiedzę
Poprawię Cię drogi Autorze. Twój ojciec nie jest leniwy. Zapracował na to ciężko, by nie brać zleceń poniżej 300 zł/godz.
Trochę dziwnie się czyta o tym, jak marzenia i ambicje przeliczane są na złotówki.
Niestety, taki jest główny motyw tych wszystkich chcących tak bardzo służyć innym.
Już nawet o to sławetne i wielce gloryfikowanie „powołanie” mi nie chodzi, a zwyczajną, prostą zgodność z samym sobą i robienie tego, co daje nam szczęście, a nie tylko pieniądze. Dobrze, gdy da się te dwa profity połączyć, jednak stawianie hajsu ponad wszystko inne zakrawa nie tyle o materializm i próżność, co o zwyczajną głupotę.
Jak ma się marzenia, które nie przynoszą zarobku, a wręcz sporo kosztują, to czasem trzeba wyrzeczeń, aby je zrealizować.
A co jak ci powiem, że pieniądze są jednak ważne? Marzeniami czy pasją brzucha czasem nie napełnisz. Czasem lepiej pomyśleć realistycznie i przeanalizować co się bardziej opłaca niż potem rozpaczać: skończyłam wymarzone studia a nie ma dla mnie pracy
Ambicjami się nie nakarmisz :)
Ambicjami sie nie wyżywi, fakt. Ale do wyżywienia starczy 3 tysiace, a nawet mniej. Nie potrzeba do tego 30 tysięcy.
Ale przecież mowa tu o autorze wyznania, a jemu nie chodzi o to że nie będzie miał co jeść.
Bo marzenia i ambicje są fajne, ale to że coś Ci się podoba teraz nie znaczy, że za lat dziesięć, widząc że pracujesz trzy razy więcej a zarabiasz trzy razy mniej to praca marzeń zacznie frustrować. Tak niestety często jest, dlatego się idzie na kompromis.
Na świecie nie ma niczego ważniejszego od pieniędzy. Dobrze rozumiem autora.
@AnonimowyWicemistrz, No chyba jednak się z Tobą nie zgodzę. Pieniądze nie są najważniejsze.
Medycyna to nie tylko zawód. To pasja i piękno. Jesli przeszkadza ci kasa (co rozumiem) to odpuść sobie, ale wiedz ze medycyna mimo swojego trudu i poświęcenia jest przepiękna i uśmiech pacjenta jest wart (dla mnie) wiecej niz 20k.
Twój ojciec ciężko zapracował na to, żeby nie musieć kiwnąć palcem za min. 300 zl/h, więc nie jest leniwy.
Nie myśl tylko o tym ile będziesz zarabiał, zastanów się czy to Cię kręci, czy chcesz to robić. Możesz być elektrykiem i zarabiać kokosy i całe życie być nieszczęśliwy i męczyć się w tej pracy, więc może warto się pomęczyć z medycyną jeśli Cię interesuje? Forsa to nie wszystko.
Jeżeli robisz to, co kochasz - nieprzepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu.
Niedawno miałam dylemat, zostać w pracy, która uwielbiam i do której chodzę z uśmiechem, czy przejść do innej trochę lepiej płatnej, ale nie za bardzo lubianej przeze mnie. Wtedy bliska mi osoba powiedziała: "Żadne pieniądze nie są warte tego, byś wracała do domu i była po prostu nieszczęśliwa.". Może i Tobie te słowa pozwolą podjąć decyzję.
Jak Ci ojciec od dziecka wbijał, że tylko kasa się w życiu liczy to nic dziwnego, że masz dylemat. Ale sam się zastanów, czy chcesz wbijać do końca życia gwoździe, czego możesz nie znosić, czy poświecić się pracy, która będzie Ci dawać satysfakcję.